Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama baner reklamowy
„Każdy musi gdzieś pracować”.

Między legalnością a konfliktem interesów. Czy radni powinni być zależni od władzy, którą kontrolują?

W wielu samorządach w Polsce – także na poziomie lokalnym – przyjęło się, że radni łączą swoją funkcję z pracą w instytucjach podległych gminie. Szkoły, ośrodki kultury, spółki komunalne – to miejsca, w których zatrudnienie znajdują osoby jednocześnie odpowiedzialne za kontrolowanie działań władz. Choć prawo tego nie zabrania, coraz częściej pojawiają się pytania: czy taki system jest zdrowy dla demokracji? Na problem zwraca uwagę Sieć Obywatelska Watchdog Polska, która prowadzi ogólnopolską akcję pod hasłem „Każdy musi gdzieś pracować”.

Z formalnego punktu widzenia sytuacja jest jasna: polskie przepisy dopuszczają łączenie mandatu radnego z pracą w jednostkach organizacyjnych gminy. Nie ma tu zakazu, który jednoznacznie eliminowałby takie przypadki.

Problem – jak wskazuje Watchdog – zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na tę praktykę nie tylko przez pryzmat prawa, ale funkcjonowania demokracji.

Bo radny ma dwie role: reprezentować mieszkańców i kontrolować działania burmistrza, prezydenta i podległych im instytucji.

Legalne nie znaczy neutralne

Czy mieszkańcy mogą mieć pewność, że decyzje podejmowane są wyłącznie w ich interesie?

To pytanie nie jest abstrakcyjne. Ono dotyczy także takich miast jak Chełm, Zamość, czy Biała Podlaska.

W Chełmie ten problem nie jest jedynie teoretyczny. Nie jest tajemnicą, że aż 8 z 23 radnych miejskich jest zatrudnionych w instytucjach lub podmiotach powiązanych z samorządem – takich, które pośrednio lub bezpośrednio podlegają władzom miasta. Dodatkowo kolejnych 7 radnych pracuje w jednostkach związanych z administracją publiczną na innych szczeblach – w strukturach powiatu, urzędu marszałkowskiego lub administracji wojewódzkiej.

To oznacza, że ponad jedna trzecia składu rady funkcjonuje w systemie potencjalnej zależności. Formalnie wszystko jest zgodne z przepisami. W praktyce jednak pojawia się pytanie, na ile taka sytuacja sprzyja pełnej niezależności w podejmowaniu decyzji.

Bo nawet jeśli nie dochodzi do żadnych nacisków, sama świadomość zależności może wpływać na sposób działania. Na to, jakie pytania się zadaje – albo których się nie zadaje. Jakie sprawy się porusza – i które lepiej zostawić bez komentarza.

Cisza zamiast kontroli

W Chełmie temat ten nie jest szeroko dyskutowany. Nie ma publicznych sporów, nie ma głośnych zarzutów. Jest raczej cisza. A cisza w takich sprawach bywa najbardziej wymowna.

Bo choć prawo dopuszcza łączenie mandatu radnego z pracą w jednostkach podległych gminie – szkołach, instytucjach kultury czy spółkach miejskich – nie oznacza to, że taka sytuacja jest neutralna. Wręcz przeciwnie. Tworzy mechanizm, który działa cicho, bez rozgłosu, ale skutecznie.

Radny, który jednego dnia głosuje nad decyzjami władz miasta, a drugiego odbiera wynagrodzenie z instytucji od nich zależnej, znajduje się w sytuacji, której w teorii demokracji po prostu nie powinno być. Bo choć nikt nie musi niczego mówić wprost, zależność jest oczywista.

I tu zaczyna się prawdziwy problem.

Nie chodzi nawet o jawne naciski. Te – jeśli już się pojawiają – rzadko wychodzą na światło dzienne. Znacznie częściej mamy do czynienia z czymś subtelniejszym. Z ostrożnością. Z powściągliwością. Z decyzją, żeby „nie wychylać się” w sprawach, które mogłyby być niewygodne.

Radny nie zada pytania. Nie złoży interpelacji. Nie skrytykuje decyzji. Nie dlatego, że nie widzi problemu – ale dlatego, że widzi konsekwencje.

W ten sposób funkcja kontrolna zaczyna powoli zanikać. Nie w wyniku zakazu, ale w wyniku zależności.

System, który się utrwala

Z czasem taki system zaczyna się domykać. Praca w instytucji publicznej przestaje być wyłącznie pracą – staje się elementem układanki. Nagrodą, zabezpieczeniem, a czasem także narzędziem budowania politycznej stabilności.

A to rodzi kolejne pytania. Czy każdy ma równe szanse w wyborach, jeśli część kandydatów na co dzień pracuje w przestrzeni publicznej, ma kontakt z mieszkańcami i naturalnie buduje swoją rozpoznawalność? Czy konkurencja jest wtedy naprawdę uczciwa?

I wreszcie – pytanie najważniejsze: Czy mieszkańcy mogą mieć pewność, że decyzje podejmowane są wyłącznie w ich interesie?

Pamiętajmy, że w demokracji lokalnej naprawdę niezależny radny to nie luksus. To fundament.

Jeśli w Twojej gminie radny pracuje w jednostce zależnej od samorządu – zgłoś to w serwisie kazdymusigdziespracowac.pl

Czytaj także:

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: Fanpsl Treść komentarza: A z bliska nic nie waniajet Data dodania komentarza: 6.08.2026, 08:33 Źródło komentarza: Gm. Białopole. Spór wokół inwestycji firmy AGROCAL w Buśnie. Wójt odpowiada na pytania radnych i wydaje decyzję środowiskową Autor komentarza: franek Treść komentarza: A może by tak się wziął za robotę a nie udawał, że tak mu zależy na zdaniu mieszkańców. Data dodania komentarza: 6.08.2026, 08:02 Źródło komentarza: Największa inwestycja drogowa w Chełmie nadal zagrożona? Prezydent Banaszek pyta mieszkańców, co robić Autor komentarza: płetwonurek Treść komentarza: Musieli się lokatorzy przez cały rok namiętnie moczyć. 1172 m sześciennych zużyć w rok w bloku to sukces, ale tam wodomierz pokazał 4045 m sześciennych. To rekord świata. Złoty medal dla każdego mieszkańca. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 15:05 Źródło komentarza: Chełm. Ponad milion litrów różnicy w jednym budynku. Co się stało z wodą? Radny domaga się wyjaśnień Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Żeby rozpocząć inwestycję trzeba mieć dokumentację, oraz znać przybliżone koszty ( posiadać kosztorys inwestorski ). Bez tego każdy normalnie myślący nie podejmuje decyzji o wykonaniu tak dużej inwestycji. W naszym magistracie utarło się, że wszystko da się zrobić w systemie "Zaprojektuj i wybuduj". Niestety, ale nie!!!!!!!!! Ale jak włodarz zamiast pilnować spraw miasta zajmuje się doradzaniem najwyższemu to nie dziwota, że jest jak jest. Ciekawe kto mu płaci? Mieszkańcy, czy nowogrodzki. Może powinien zrezygnować z Chełma i na stałe pozostać u boku wodza. Ale tak nawiasem mówiąc pasują do siebie jak para butów. Obaj wybitni fachowcy. Data dodania komentarza: 5.08.2026, 13:37 Źródło komentarza: Największa inwestycja drogowa w Chełmie nadal zagrożona? Prezydent Banaszek pyta mieszkańców, co robić Autor komentarza: góral Treść komentarza: całe szczęście że druga zawróciła w ostatniej chwili -ale dlaczego pierwsza nie zawóciła w ostatniej chwili i całe szczęście że spadła na pole-hej Data dodania komentarza: 5.08.2026, 11:26 Źródło komentarza: O krok od zestrzelenia myśliwca sojusznika. Kulisy nocnego incydentu na Lubelszczyźnie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama