Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
Strefa komfortu: wróg czy sprzymierzeniec?

Minęły trzy miesiące. Ile zostało z Twoich postanowień?

Marzec to moment, w którym pierwsza fala noworocznego zapału dawno już opadła, a rzeczywistość zaczyna weryfikować nasze plany. To właśnie teraz najłatwiej zobaczyć, które postanowienia miały szansę przetrwać, a które były jedynie chwilowym impulsem. Koniec pierwszego kwartału roku to moment, w którym noworoczne deklaracje przestają być teorią, a zaczynają zderzać się z codziennością. Dla jednych to czas satysfakcji, dla innych – pierwszych rozczarowań. Coraz częściej w tym kontekście pojawia się popularne hasło „wychodzenia ze strefy komfortu”, które przez ostatnie lata zrobiło zawrotną karierę – zarówno w mediach społecznościowych, jak i w języku codziennym.
Minęły trzy miesiące. Ile zostało z Twoich postanowień?
Zdjęcie poglądowe

Źródło: wygenerowane przez AI

Marzec to dobry czas, by zweryfikować, jak wyglądają nasze postanowienia noworoczne. Często bywa tak, że umowna data 1 stycznia silnie motywuje nas do wprowadzenia zmian w życiu, jednak równie często działa odwrotnie – wywołuje presję i zniechęcenie. W ostatnich latach w sieci coraz częściej obserwujemy trend „wychodzenia z własnej strefy komfortu”. To właśnie to hasło szczególnie często pojawiało się przy okazji noworocznych deklaracji. Ale czym tak naprawdę jest to zjawisko i czy rzeczywiście może coś zmienić w naszym życiu? 

Dla wielu osób oznacza to powrót do starych nawyków – rezygnację z diety, porzucenie siłowni czy odkładanie planów „na później”. To moment, w którym motywacja przestaje być impulsem, a zaczyna wymagać konsekwencji.

Czym właściwie jest strefa komfortu?

- Z perspektywy psychologicznej „strefa komfortu” to zbiór znanych schematów zachowania, środowisk i doświadczeń, w których jednostka odczuwa względne bezpieczeństwo oraz przewidywalność. Funkcjonowanie w jej obrębie wiąże się z niskim poziomem lęku i umiarkowanym pobudzeniem emocjonalnym. Naturalna skłonność do pozostawania w tej strefie wynika z podstawowych mechanizmów adaptacyjnych – ludzki mózg preferuje oszczędzanie energii poznawczej oraz unikanie potencjalnego zagrożenia. Nowość i niepewność aktywują układ stresu, dlatego zachowania rutynowe są dla nas „tańsze” poznawczo i emocjonalnie - wyjaśnia nam dr Małgorzata Kostka-Szymańska z Instytutu Psychologii UMCS. 

Moda na wychodzenie ze strefy komfortu

Psycholożka przyznaje, że w ostatnich latach wychodzenie ze strefy komfortu stało się silnym trendem kulturowym, szczególnie w kontekście postanowień noworocznych i obserwacji zachowań innych ludzi. Wynika to z kilku czynników. 

- Po pierwsze, rosnąca popularność psychologii sprawia, że wiele osób czuje się bezpodstawnie ekspertami w tym zakresie, promowane jest przekonanie, że zmiana jest zawsze możliwa i pożądana. Po drugie, media społecznościowe pokazują selektywnie i w sposób uproszczony przykłady znanych osób, którzy dokonują rzeczy niezwykłych lub oryginalnych, co może tworzyć presję ciągłego przekraczania własnych granic. Po trzecie, symbolika „nowego początku” związanego z nowym rokiem sprzyja podejmowaniu ambitnych, często radykalnych celów, które mają być dowodem osobistej transformacji, ale często do tego finalnie nie dochodzi - wyjaśnia ekspertka.

Rozwój czy presja?

Marzec jest więc pierwszym realnym sprawdzianem: czy nasze cele były rzeczywiście nasze, czy raczej narzucone przez trendy. To jednak nie oznacza, że wychodzenie ze strefy komfortu nie ma sensu. Wręcz przeciwnie – odpowiednio rozumiane może przynosić wymierne efekty.

– Umiarkowane konfrontowanie się z nowymi wyzwaniami sprzyja rozwojowi kompetencji, zwiększa poczucie własnej skuteczności oraz wzmacnia sprawczość – podkreśla ekspertka.

Z punktu widzenia psychologii to właśnie doświadczenie radzenia sobie z trudnościami buduje odporność psychiczną i elastyczność. Co ważne, kluczem nie są jednak spektakularne decyzje.

– Z perspektywy psychologii uczenia się i motywacji, doświadczenie poradzenia sobie w trudnej sytuacji buduje odporność psychiczną i elastyczność adaptacyjną. Może to także prowadzić do większej satysfakcji z życia, ponieważ rozwój i osiąganie celów są istotnymi źródłami dobrostanu. Kluczowe jest jednak to, że największe korzyści pojawiają się nie przy skokowych, ekstremalnych zmianach, lecz przy stopniowym poszerzaniu granic własnych możliwości - podkreśla nasza ekspertka.

Gdzie jest granica?

Warto zwrócić jednak uwagę na pewne istotne rozróżnienie. Nie każde „wyjście ze strefy komfortu” jest zdrowe.

– Istotne jest również rozróżnienie między zdrowym wychodzeniem ze strefy komfortu a działaniami prowadzącymi do przeciążenia. Psychologia opisuje tu tzw. „strefę optymalnego pobudzenia” – obszar pomiędzy komfortem a paniką. To właśnie w niej zachodzi efektywne uczenie się. Zbyt małe wyzwanie prowadzi do stagnacji, natomiast zbyt duże – do paraliżującego lęku, spadku motywacji, a w dłuższej perspektywie do wypalenia. Granica ta jest indywidualna i zależy od zasobów jednostki, takich jak wsparcie społeczne, doświadczenie czy aktualny stan psychiczny - dodaje dr Kostka-Szymańska.

Jak wychodzić ze strefy komfortu z głową?

Jak więc podejść do zmiany rozsądnie?

– Bezpieczne wychodzenie ze strefy komfortu powinno opierać się na stopniowości, realistycznej ocenie własnych możliwości oraz uważności na sygnały przeciążenia, takie jak chroniczne napięcie, bezsenność czy spadek nastroju – radzi ekspertka.

Kluczowe jest też podejście do porażek.

– Pomocne jest formułowanie celów w sposób elastyczny oraz traktowanie niepowodzeń jako elementu procesu uczenia się, a nie dowodu porażki. W tym ujęciu rozwój nie polega na permanentnym przekraczaniu granic, lecz na ich świadomym i zrównoważonym poszerzaniu - dodaje specjalistka.

A to dobra wiadomość dla wszystkich, których marcowa rzeczywistość nieco zweryfikowała styczniowe ambicje. Czy więc wyznaczanie sobie celów i planowanie mają sens? Klasyczna odpowiedź brzmi: „to zależy”. W dużej mierze od nas samych – naszego podejścia, charakteru, konsekwencji, ale też od środowiska, w którym funkcjonujemy. Nie bez powodu mówi się, że nasze otoczenie ma ogromny wpływ na nasze ambicje, sposób myślenia i poziom aspiracji. Jeśli ludzie wokół nas mierzą wysoko, my również – świadomie lub nie – zaczynamy podnosić sobie poprzeczkę.

Warto jednak pamiętać, że rozwój powinien iść w parze z autentycznością. Dążenie do zmiany ma sens tylko wtedy, gdy jest zgodne z nami samymi, a nie wynika wyłącznie z presji otoczenia czy chwilowej mody. Własne lęki i ograniczenia najlepiej pokonywać stopniowo – małymi krokami, we własnym tempie. A kiedy sytuacja tego wymaga, nie ma nic złego w sięgnięciu po wsparcie specjalisty, który pomoże uporządkować cele i bezpiecznie przejść przez proces zmiany.

I być może właśnie marzec – a nie styczeń – jest momentem, w którym zaczyna się prawdziwa weryfikacja naszych decyzji. Bo realna zmiana nie zaczyna się w kalendarzu, tylko w naszej gotowości do działania.

Materiał powstał we współpracy z Centrum Kompetencji Europejskich UMCS w Chełmie.

Czytaj także: 
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ja 20.03.2026 16:21
Hehe, wszystkie moje postanowienia noworoczne trzymają się dobrze i nigdzie się nie wybierają. Było ich 0 i nadal jest i tyle samo :)

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: staryTreść komentarza: To prawda - po powołaniu SPN ilość gatunków "zielnych" na pewno ulegnie zmniejszeniu. Tutaj polecam spojrzeć na zdjęcie satelitarne lasów sobiborskich - istna szachownica jasnych plam po wyciętym lesie. Na takiej plamie następuje bujny przyrost roślin zielonych w sensie ilościowym i gatunkowym, co z kolei skutkuje zwiększeniem populacji jeleniowatych na bazie zwiększonej bazy zywieniowej (ogrodzenia nie pomagają), co z kolei jest na korzyść drapieżników, czyli wilka (wilki mają co jeść w lesie i nie chodzą po kozy pseudorolników) i rysia no i przede wszystkim dla Pana Myśliwego. Więc w tym kontekście, np dla LP i Mysliwych ten SPN to jest dramat (nie będzie co ciąc, i co strzelać). Natomiast te zwiększone hordy jeleniowatych na skutek działalności LP, to dla kierowców również jest to dramat , bo te nadmiernie rozmnożone jeleniowate wychodzą na lokalne szosy. Leśników i myśliwych nie interesuje, że po takiej harvesterowej wycince, delikatny ekosystem ściółki leśnej i organizmów martwego drewna jest dramatycznie zniszczony i moze się już nie odbudować. Bo co ich interesuje los 'braci mniejszych" ? Natomiast co do porównań, to bardziej by mi pasowała Szwecja, gdzie 4 tys ha lasu dogląda 1 leśnik, a u nas trzeba ich 13 sztuk . Więc inaczej trezba chronić las przed 1 sztuką a inaczej przed 13-oma !!Data dodania komentarza: 5.05.2026, 09:58Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacjiAutor komentarza: staryTreść komentarza: Do tych co działają na rzecz SPN - nie lekceważcie myśliwych. To wpływowe i bogate lobby które moze skutecznie zastopować powstanie SPN. Swoją narrację bedą opierać na "dbaniu o zwykłego człowieka", ale w rzeczywistości kieruje nimi zwykły "swój interes" - obawa utraty terenów łowieckich gdzie realizują zaspokojanie swoich pierwotnych atawizmów - męska przygoda ze sztucerem za 20 tys w wypasionej terenówce za 200 tys .Data dodania komentarza: 4.05.2026, 09:07Źródło komentarza: Myśliwi sprzeciwiają się planom utworzenia Sobiborskiego Parku NarodowegoAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Kto organizuje i finansuje te spotkania? Kto jest ich inicjatorem i czy udział władz lokalnych jest uprawniony?Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:52Źródło komentarza: Przyszłość Lasów Sobiborskich. Rozpoczyna się cykl spotkań z mieszkańcamiAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Na czym polega koordynata OTOPU i jakie uprawnienia ma OTOP w tej kwestii? Czy posiada jakieś upoważnienie z Ministerstwa Klimatu? Czy mógłbym je poznać?Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:44Źródło komentarza: Sobiborski Park Narodowy: ruszają wyjazdy studyjne i otwarte spotkania z mieszkańcamiAutor komentarza: RobG56Treść komentarza: Inicjatywa nie jest miejscowa, przyjechała z Warszawy, bo akurat taki jest KLIMAT. Uważa sikę tam, że im więcej parków narodowych i rezerwatów tym większa ochrona ojczystej przyrody. Szwajcaria ma jeden park narodowy i nie uważa, że nie istnieje u nich ochrona przyrody. Ograniczenia z powodu powstania Parku Narodowego są ogromne. A bogactwo przyrodnicze wcale nie wzrasta - często tych zasobów jest coraz mniej. Ewidentnie wskazują na to spadające zasoby przyrodnicze Białowieskiego PN i Tatrzańskiego PN. Ograniczenia dla miejscowej ludności są znane. Rekreacja i turystyka ma nowe bariery. Np ścieżka rowerowa na obszarze Puszczy Białowieskiej nie jest możliwa do zrobienia z powodu zastrzeżeń środowisk ochraniarskich, gdyż ma naruszać "wartości przyrodnicze" Choć m,a wieść po wcześniejszym śladzie. W warunkach parkowych głos lokalnego społeczeństwa nie ma już wielkiego znaczenia. Park zaś charakteryzuje się także tym, że posiada otulinę. Nikt już nie będzie się pytał autochtonów jaka ma być jej powierzchnia.Data dodania komentarza: 4.05.2026, 01:18Źródło komentarza: Izba Rolnicza przeciwko tworzeniu parku narodowego w Sobiborze bez konsultacji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama