Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 29 czerwca 2026 05:27
Reklama
Reklama baner reklamowy

Poselski nalot na MPGK

Radca prawny Miejskiego Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej został dyscyplinarnie zwolniony z pracy. To na razie jedyny efekt nalotu na spółkę w wykonaniu posłów PiS Artura Sobonia i Dominika Tarczyńskiego w asyście dziennikarzy publicznych mediów i chełmskiego radnego Zdzisława Szweda. Choć prawnik nie zgodził się na badanie alkomatem, stwierdzono, że był nietrzeźwy.

- Czy to jest normalna sytuacja, że przychodzi pan pod wpływem alkoholu do pracy? - pytał poseł Artur Soboń.

- A czy to jest normalna sytuacja, że pan poseł, który mnie nie zna, zadaje pytania nie wiadomo skąd? - odpowiadał mecenas.

Rozmowa toczyła się w obecności policji oraz mediów. Prawnik MPGK odmawiał zbadania alkomatem. Funkcjonariusze nie mogli więc jednoznacznie potwierdzić przypuszczeń parlamentarzystów.

- Pan ma do wypełnienia ważne obowiązki w spółce. Czy wykonuje je pan w takim stanie w sposób prawidłowy? -  kontynuował rozmowę Soboń.

- Ale w jakim stanie? Ja pana nie rozumiem? - dociekał prawnik.

- To niech pan podda się badaniu i nie będziemy mieli żadnych wątpliwości - naciskał Soboń.

Ale prawnik na żadne badania się nie zgodził. Poprosił posłów o opuszczenie pokoju.

Kilka godzin później, podczas konferencji prasowej zwołanej w urzędzie miasta, prezes MPGK Andrzej Roguski poinformował, że po wyjściu posłów ponownie proponował mecenasowi poddanie się badaniu w celu sprawdzenia, czy rzeczywiście znajduje się pod wpływem alkoholu.

- Sporządziliśmy protokół. Następnie rozpoczęliśmy procedurę rozwiązania umowy w ramach artykułu 52 Kodeksu Pracy - wyjaśnił prezes spółki.

To na razie jedyny widoczny efekt poselskiej interwencji w MPGK. Parlamentarzyści zażądali od prezesa m.in. protokołów posiedzeń rady nadzorczej, umów-zleceń oraz dokumentów Euro-Eko.

 

Posłowie tłumaczyli, że na kontrolę do spółki przyjechali, dlatego że otrzymywali sygnały od mieszkańców Chełma, iż w firmie zarządzanej przez miasto dochodzi do nieprawidłowości. Sugerowali także, że w sprawie jednego z pracowników, który miał dopuścić się owych nieprawidłowości, dochodziło do nacisków na radę nadzorczą ze strony prezydent Agaty Fisz. Podobno miała prosić członków rady o ponowne zastanowienie się nad zwolnieniem go z pracy i zapowiedzieć, że w ciągu miesiąca zabierze go ze spółki. Pojawiła się też insynuacja, że pracownik ten jest rodziną prezydent Chełma.

 

Sęk w tym, że parlamentarzyści sprawdzali dokumenty dotyczące sprawy, która wyjaśniana  była już nie tylko na posiedzeniu rady nadzorczej, ale także przez prokuraturę. O wynikach postępowania prezydent poinformowała na zwołanej kilka godzin później konferencji prasowej.

- Podjęty został temat, który w przeszłości był przedmiotem kontroli, w tym również wyjaśnień, o które prosiłam jako właściciel spółki. Mało tego, ta sprawa była także przedmiotem postępowania prokuratorskiego i została umorzona, ponieważ nie dopatrzono się nieprawidłowości - poinformowała Agata Fisz. - Odnoszę wrażenie, że nie jest to przypadkowe działanie. Myślę, że to temat zastępczy dla innego, bardzo ważnego tematu dotyczącego jednego z kandydatów PiS na radnego i prezydenta. Kilka dni temu do urzędu miasta wpłynęło pismo, w którym wnosi się o weryfikację prawidłowości rejestracji komitetu PiS, a w szczególności rejestracji kandydata na radnego pana Jakuba Banaszka. W uzasadnieniu do tego pisma czytamy, iż mogło dojść do złożenia przez pana Banaszka poświadczenia nieprawdy w dokumentach rejestracyjnych jego osoby jako kandydata na radnego. Chodzi o poświadczenie przez niego posiadania biernego prawa wyborczego, które zdaniem wnioskodawcy było nieprawdziwe, czego konsekwencją miałoby być celowe i świadome wprowadzenie w błąd Miejskiej Komisji Wyborczej.

Fisz zaznaczyła, że nie zamierzała informować o tym fakcie opinii publicznej i "robić z tego hitu kampanii wyborczej", ale skoro kampania ta schodzi na zupełnie inne tory, to uważa, że i o takim postępowaniu należy poinformować. 

- Sytuacja w MPGK nie jest przypadkowa, jest próbą odwrócenia uwagi, a być może powstrzymania kogoś od podjęcia stosownych działań, które w tej sprawie należało zrobić. Jakub Banaszek do niedawna był radnym dzielnicy Ochota, żeby sprawować mandat radnego, trzeba zamieszkiwać na stałe w gminie, w której ten mandat się wykonuje - zauważyła prezydent. 

Na odpowiedź ze strony kandydata PiS na prezydenta nie trzeba było długo czekać. Jeszcze tego samego dnia zwołał swoją konferencję prasową, podczas której odniósł się do zarzutów prezydent.

- Cieszę się, że pani prezydent tak bardzo docenia mój program, że prawie całą konferencję prasową w urzędzie miasta poświęca mojej osobie, nie odnosząc się do meritum sprawy, czyli MPGK - stwierdził Jakub Banaszek. -  Z mandatu radnego dzielnicy Ochota zrezygnowałem w marcu, i pani prezydent o tym wie, więc nie niedawno i nie w ostatniej chwili.

Banaszek przyznał, że wie, iż jeden z radnych pani prezydent złożył zawiadomienie do urzędu miasta, iż mogło dojść z jego strony do naruszenia prawa, jednak kategorycznie to dementuje.
- Od momentu zmiany zamieszkania na zameldowanie jest 30 dni i ja tego obowiązku dopełniłem. Przeciwnicy grają tym, ponieważ nie mają odpowiedzi na mój program i nie potrafią zrealizować nawet do końca swoich obietnic - stwierdził.

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama