Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama
Musiał tam wrócić...

Krasnystaw. Marcin Dras zdobywa Aconcaguę – do trzech razy sztuka

Marcin Dras, biegacz i miłośnik gór, po dwóch nieudanych próbach w końcu zdobył Aconcaguę – najwyższy szczyt Ameryki Południowej. O swojej drodze do sukcesu, trudnych warunkach i przemyśleniach na temat życia opowiedział w rozmowie z Janem Zielińskim na antenie Radia Bon Ton.

Marcin Dras, zawodnik sekcji biegowej Ruchu Izbica, początkowo nie zamierzał ponownie wyruszać na Aconcaguę. Decyzja o wyjeździe zapadła dopiero dwa miesiące przed wyprawą. Miał wesprzeć lidera grupy, wykorzystując swoje wcześniejsze doświadczenia z tym wymagającym szczytem.

- To było dość nagłe, ale nie lubię spraw niedokończonych. Dwa razy już próbowałem wejść na Aconcaguę i czułem, że muszę tam wrócić – mówił na antenie radia. 

Galeria zdjęć z wyprawy: 

Walka z żywiołami

Aconcagua to trudna góra, nie tylko ze względu na wysokość (6961 m n.p.m.), ale również warunki atmosferyczne. 

- To samotnie stojący szczyt w Andach, a silne wiatry wiejące od oceanu czynią wspinaczkę wyjątkowo trudną – opowiadał Marcin Dras.

Podczas pierwszej próby warunki pogodowe były nie do przejścia – obfite opady śniegu i zagrożenie lawinowe zmusiły grupę do odwrotu na wysokości 6400 m. Kolejny raz panu Marcinowi wydawało się, że jest lepiej przygotowany, ale znów przeszkodził silny wiatr, który nie pozwolił na bezpieczne wejście. Dopiero za trzecim razem wszystko poszło zgodnie z planem. Mimo że przygotowania były krótsze niż w poprzednich latach krasnostawianin był psychicznie gotowy na ten wysiłek. 

- W takich wyzwaniach kluczową rolę odgrywa głowa. Jeśli jesteś mentalnie nastawiony na sukces, masz ogromną szansę na powodzenie – podkreślał. 

Siła psychiki i wsparcie bliskich

Podczas docierania na szczyt z grupy 18 osób kilka musiało się wycofać. Jak zaznaczał rozmówca, często to nie tylko kondycja fizyczna decyduje o powodzeniu, ale także determinacja i umiejętność radzenia sobie z trudnymi warunkami. Ostateczne wejście na Aconcaguę było dla niego momentem wielkich emocji. Jednak, jak sam mówi, góra nie zmienia się – to ludzie zmieniają się w trakcie takich wypraw.

- To była długa droga, ale uświadomiła mi, co w życiu jest naprawdę ważne – rodzina, zdrowie, wsparcie najbliższych. Wszystko inne to dodatek – podsumowuje.

Po powrocie do domu Marcin Dras został gorąco przywitany przez członków sekcji biegowej Ruchu Izbica oraz swoich bliskich. Teraz myśli o kolejnych wyzwaniach, ale podkreśla, że priorytetem zawsze będzie dla niego rodzina.

- Dziękuję mojej żonie i córce za cierpliwość oraz sekcji biegowej za niesamowite powitanie. To dla mnie bardzo ważne – podkreślił.

Ta historia pokazuje, że upór i determinacja mogą doprowadzić do spełnienia nawet najtrudniejszych marzeń. Aconcagua została zdobyta, ale dla Marcina Drasa to na pewno nie koniec górskich wyzwań.

Czytaj także: 

Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowaTreść komentarza: W czym jest fajny?Data dodania komentarza: 17.03.2026, 07:30Źródło komentarza: Poznaliśmy Chełmianina Roku, Ambasadora Miasta Chełm oraz ZasłużonychAutor komentarza: NowyTreść komentarza: Interes życia zrobionyData dodania komentarza: 17.03.2026, 05:47Źródło komentarza: Gm. Leśniowice. Myślą intensywnie o turbinach. Urząd prowadzi w tej sprawie kilka postępowańAutor komentarza: NowyTreść komentarza: Będzie do monopolowego bliskoData dodania komentarza: 17.03.2026, 05:45Źródło komentarza: Gm. Leśniowice. Myślą intensywnie o turbinach. Urząd prowadzi w tej sprawie kilka postępowańAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: O! Tu jest moje miejsce! Mam pomysł, trzeba nakręcić film dziejący się w Chełmie, co by rozreklamować ten SZACOWNY GRÓD. Po tych hecach z kosztownymi imprezami bez szerszego oddźwięku, to taka nisko-budżetowa fabuła chyba lepszy skutek reklamowy odniesie? Jak Gdynia i Gdańsk, że o Sandomierzu nie wspomnę, sobie pozwoliły, to czemu taki Chełm nie może stworzyć wiekopomnego dzieła. Teatr jest więc aktorów nie trzeba ze świata sprowadzać. A jak jest teatr to i technicy oświetleniowi też są. Z kamerami i reżyserem też pewnie nie będzie problemu. Paru grajków do oprawy muzycznej się znajdzie, jest przecież Szkoła Muzyczna. Co do tematyki filmowej, to musi być ona jak najbardziej współczesna ale z zacięciem komediowym. Na wątek liryczno-romantyczny też się miejsce znajdzie w 2-u godzinnej emisji. Film musi poruszać problematykę ogólno-LUDZIACKĄ co by znaleźć zainteresowanie nie tylko w kraju. A czemu by nie sięgnąć po nagrody międzynarodowe, że o OSKARZE nie wspomnę? Teraz w skrócie fabuła… Fabuła będzie się działa na dwóch poziomach. Pierwszy poziom ekrany laptopa i smartfona a drugi otaczającej codzienności poszczególnych bohaterów, np. w ilości 10 sztuk. Przepraszam, osób klikających na klawiaturach powyższych urządzeń, wzajemnie się nie znających, mających problemy w związku z tematem wywołanym na ekranach urządzeń cyfrowych. Temat dzieła zaczerpnąłem z powyższego artykułu. A będzie on dotyczył… Będzie dotyczył MIEJSKICH SZALETÓW i problemów LUDZIAKÓW z tym związanych. Scenariusz można oprzeć o WPISY z dyskusji prowadzonych w toruńskich mediach elektronicznych. Teraz wątki fabuły np.: 1. Wiecznie psująca się spłuczka i cwaniacki hydraulik, 2. Zapchany ustęp w ogólnodostępnym przybytku w zasobach miasta, 3. Super hiper przybytek ze złoceniami na zamkniętym Osiedlu Muminków i pazurzasta damulka nie potrafiąca sobie z nim poradzić, 4. Odgłosy dobiegające z pionów kanalizacyjnych w chełmskim wysokościowcu, 5. Absurdalna dyskusja na forum Rady Miasta dotycząca rozwiązania problemu z miejskimi ŚWIĄTYNIAMI DUMANIA, 6. Na zakończenie wszyscy bohaterowie spotykają się pod miejskim WC a porządku kolejkowego pilnuje BABCIA KLOZETOWA z MOPEM i jakby tego było mało, to dojechał jeszcze autobus pełen turystów. Bo w autobusie też padła hydraulika sanitarna. Wszystko powiązane z internatowymi wpisami. To tylko kilka pomysłów, tak na szybko wymyślonych a może jednak nie wymyślonych? Choć temat filmu dotyczyłby spraw fizjologicznych, to wcale nie musiałby być wulgarny, chamski lub NIESMACZNY. To tylko zależy od sposobu podejścia do zagadnienia. Teraz tytuł. Niestety „Walka o TRON” już była, to może „SPRAWY TRONOWE”? Co o tym Państwo myślicie? Jeszcze tylko jedna sprawa, pragnąłbym, aby w napisach końcowych było podziękowanie dla mnie za pomysł filmu. Może producenci armatury sanitarnej też będą chcieli zareklamować swoje wyroby?Data dodania komentarza: 16.03.2026, 17:06Źródło komentarza: Toalety przenośne w Chełmie a uchwała krajobrazowa. Czy są zgodne z przepisami?Autor komentarza: kompromitacjaTreść komentarza: A co to jest dla miasta 370 000 złotych? Mniej Sylwestrów, durnostjek, świecidełek i imprez pseudokulturalnych i kasa będzie!Data dodania komentarza: 16.03.2026, 14:39Źródło komentarza: Przetarg na prowadzenie schroniska w Chełmie. Jedyna oferta znacznie wyższa od budżetu miasta
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama