Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Zacisnął pętlę na szyi

Zdesperowany 72-latek po raz kolejny targnął się w chełmskim szpitalu na swoje życie. Tym razem nie udało się go już uratować. Zacisnął mocno na szyi pętlę z kabla od przycisku do wzywania pomocy...

Do tego tragicznego zdarzenia doszło we wtorek (20 lutego) na oddziale urazowo-ortopedycznym chełmskiego szpitala.

Starszy pan już wcześniej próbował popełnić samobójstwo. 2 lutego na piętrze szpitala otworzył okno, wszedł na daszek znajdujący się nad wejściem do budynku i skoczył na chodnik przed schodami do lecznicy. Podobno był to impuls wywołany informacją o śmierci żony. Wtedy przeżył, skończyło się na licznych złamaniach. Miał uraz nogi, miednicy i kręgosłupa. Przewieziono go do szpitala do Lublina, gdzie został poddany operacji. 16 lutego wrócił do Chełma na oddział urazowo-ortopedyczny. We wtorek rano personel medyczny znalazł go martwego. Powiesił się na kablu od dzwonka, którym przywołuje się pielęgniarki.

- O tragedii zawiadomiliśmy prokuraturę. Powołaliśmy już komisję, która ma zbadać okoliczności tragedii – mówi Arnold Król, zastępca dyrektora szpitala. Czekamy na raport. Komisja ma czas do 27 lutego.

Śledztwo prowadzi także chełmska prokuratura.

- Wszystko wskazuje na to, że było to typowe samobójstwo. Wykluczono udział innych osób w zdarzeniu. Analizujemy okoliczności, zabezpieczyliśmy dokumentację medyczną w tej sprawie – mówi Lech Wieczerza, szef chełmskich prokuratorów.

Nikt nie spodziewał się, że 72-latek w tak krótkim czasie podejmie kolejny raz próbę samobójczą. 2 lutego zrobił to w obecności ekipy telewizyjnej, która przyjechała do Chełma, by zrelacjonować sytuację na oddziale pediatrycznym, skoczył ze szpitalnego daszku. Trwało właśnie telewizyjne nagranie, gdy obok osób zgromadzonych przy oddziale dziecięcym, przeszło dwóch mężczyzn. Młodszy zatrzymał się, by obejrzeć prowadzony akurat wywiad. Tę chwilę nieuwagi wykorzystał 72-latek. Podszedł do okna znajdującego się na korytarzu. Otworzył je, wyszedł na zadaszenie nad schodami i skoczył. Okno znajduje się na pierwszym piętrze. Upadek nie był śmiertelny.

- Wybiegliśmy na zewnątrz, by udzielić mu pomocy. Mężczyzna był przytomny, znajdował się w szoku. Pytaliśmy, co się stało, dlaczego to zrobił? Odpowiedział, że nie chce dłużej żyć – mówił nam po zdarzeniu Mariusz Kowalczuk, wicedyrektor szpitala.

Syn desperata także był w szoku. Tłumaczył później, że zachowanie ojca było dla niego całkowitym zaskoczeniem. Sądził, że ojciec, otwierając okno, chciał zaczerpnąć świeżego powietrza...


Podobne artykuły:

Kolejna śmierć na torach [VIDEO]


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama