Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Reklama

Gm. Leśniowice. Sytuacja w rolnictwie przedmiotem troski radnych

Na niezwykle trudne, aktualne położenie polskich rolników zwrócono uwagę również podczas ostatniej sesji Rady Gminy Leśniowice. Obrady miały miejsce 9 lutego. Interpelację w sprawie cen skupu zbóż wystosował radny Paweł Bis.
Gm. Leśniowice.  Sytuacja w rolnictwie przedmiotem troski radnych

Autor: Pixabay / Gmina Leśniowice

Radny alarmuje po raz kolejny

W swoim piśmie, którego treść została zresztą przytoczona podczas obrad, radny zwrócił uwagę na ostatnie protesty organizacji rolniczych. Przypomnijmy, że zgromadzenia rolnicze protestowały m.in. w Chełmie (protest organizowany był przez Agrounię) oraz w Okopach w gminie Dorohusk (w tym przypadku za organizację zgromadzenia odpowiadało Zamojskie Towarzystwo Rolnicze, które protestowało z różnymi środowiskami pod wspólnym szyldem "Oszukana wieś"). W obu akcjach uczestniczyli również rolnicy z terenu gminy Leśniowice. 

- Warto zwrócić uwagę na fakt, że podczas sierpniowego spotkania, jakie odbywało się w urzędzie gminy, minister Kowalczyk zapewniał nas o tym, że cena zbytu zbóż nie spadnie poniżej 1400 zł. Stało się inaczej. Obecnie cena ta kształtuj się na poziomie niespełna 1020 zł. Rolnicy kupowali nawozy w cenie ok. 5000 zł za tonę. Obecnie te ceny spadły do poziomu blisko 2800 zł za tonę, ale nie wpływa to zasadniczo na nasze położenie, bowiem musieliśmy wydać nasze środki wcześniej, a ceny skupu sprawiają, że produkcja jest nieopłacalna – mówił radny, przedstawiając treść swojej interpelacji.

Obecnie rolnicy nie mogą sprzedać swoich płodów z minionego sezonu, ponieważ magazyny zapełnione są słabej jakości zbożem pochodzącym z Ukrainy. Jeśli im się to udaje, to oferowana cena nie rekompensuje poniesionych kosztów.

- Gmina Leśniowice to obszar typowo rolniczy i apeluję do władz, aby sprzeciwiły się obserwowanym obecnie procesom. Utrzymująca się sytuacja będzie skutkowała dalszymi problemami ze zbytem oraz utratą płynności finansowej przez lokalne gospodarstwa. Sądzę, że warto, aby gmina wystosowała razem z rolnikami wspólne stanowisko – podsumował radny Bis.

Wójt deklaruje wsparcie

Do przedstawionych postulatów odniosła się również wójt Joanna Jabłońska. 

- Sądzę, że ten stanowczy protest powinni sformułować radni, czyli przedstawiciele społeczeństwa. Jesteście również państwo przedstawicielami rolników. Sprzeciw, który ja osobiście bym sformułowała, nie będzie odzwierciedlał całej sytuacji. Oficjalne stanowisko powinna podjąć w istocie rada gminy i wówczas ja, jako gospodarz gminy, pomogę je państwu zredagować i przesłać do odpowiednich organów – mówiła podczas obrad wójt Jabłońska.

Nieoczekiwana deklaracja ministra

Tego samego dnia, 9 lutego, pojawiła się ze strony ministerstwa deklaracja, że przewiduje ono uruchomienie pewnego rodzaju wsparcia. Na czym konkretnie miałoby ono polegać? Plany zakładają dopłaty dla rolników do sprzedanych zbóż: pszenicy i kukurydzy. Jak poinformował wicepremier, obecnie jest przygotowywane rozporządzenie w tej sprawie. Szef resortu rolnictwa wyjaśniał, że ze względu na to, że nie można jeszcze w tym momencie stwierdzić, ile środków uda się uzyskać z Unii Europejskiej, resort przygotuje jednocześnie krajowy mechanizm wsparcia. 

– Dzięki tej pomocy będzie możliwe udrożnienie eksportu i opróżnienie pełnych magazynów zbóż przed sezonem żniw – podkreślił podczas konferencji prasowej szef resortu rolnictwa.

Będą dopłaty

Wysokość dopłat będzie uzależniona od odległości, jaka dzieli dane województwo od portów, ponieważ to położenie wpływa na cenę zbytu. Najwyższe będą więc dopłaty dla rolników z województwach graniczących z Ukrainą, w których sytuacja jest najtrudniejsza: podkarpackiego i lubelskiego. Tam rolnicy będą mogli otrzymać 250 zł do sprzedanej tony pszenicy. W województwach: małopolskim, świętokrzyskim, mazowieckim, podlaskim rolnicy otrzymają dopłatę 200 zł. Rolnicy z pozostałych województw otrzymają 150 zł.

To jednak nie wszystkie formy pomocy, jaką chce zaoferować producentom strona rządowa. Rozważany jest również mechanizm dopłat uzależniony od uprawianego areału. 

- Kwota pomocy będzie zależała od zadeklarowanych wcześniej w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) powierzchni upraw pszenicy i kukurydzy. Pomoc będzie udzielana do 60 proc. plonu i do powierzchni 50 hektarów upraw – informuje szef resortu rolnictwa.

Maksymalne kwoty dopłat do hektara będą także zależały od danego województwa. Dla lubelskiego i podkarpackiego kwota dopłaty ukształtuje się na poziomie 825 zł do ha pszenicy oraz 1050 zł do ha kukurydzy. Dla województw małopolskiego, świętokrzyskiego, mazowieckiego oraz podlaskiego będzie to odpowiednio 660 zł do 1 ha pszenicy i 840 do 1 ha kukurydzy. Pozostałe województwa mogą liczyć na wsparcie w wysokości 495 zł do 1 ha pszenicy oraz 630 zł do 1 ha kukurydzy.

Minister Kowalczyk zapewnia, że cały proces ubiegania się o środki będzie niezwykle uproszczony. 

Władze gminy Leśniowice podjęły decyzję, aby mimo wszystko wystosować wspólne stanowisko radnych, które dotyczyłoby zjawiska niekontrolowanego napływu zbóż na terytorium polski i wskazać mechanizmy, które pozwoliłyby uregulować rynek przed nadchodzącymi żniwami. 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamarekrutacja
Reklamatelefon
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: KumatyTreść komentarza: Mieszkańcy Chełma chyba wybrali jak mieszkańcy USA. To przecież instytucja miejska , a więc odpowiedzialne jest miasto. Dyrektor Zakładu podobnie jak Dyrektorzy szkół nie odpowiada za politykę finansową Państwa. Czy były takie problemy gdy Państwo ustalało podwyżki dla nauczycieli. Nie, Miasto dołożyło. Podobnie w tym przypadku tak samo powinien postąpić samorząd. Ktoś powie że trzeba zrobić Zakład Niepubliczny. To podpowiadamy szkoły też można zrobić niepubliczne. Przykład Leśniowice.Data dodania komentarza: 7.03.2026, 19:04Źródło komentarza: Czy miejska przychodnia przetrwa? MSP ZOZ w Chełmie przed poważnym wyzwaniem finansowymAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: Jak dziś pamiętam piękny lipcowy dzień 80 roku. W sklepach ocet i denaturat. Czasami była musztarda. Przy bazarku na Lwowskiej stoi duży Fiat, otwarty bagażnik, z którego pani w brudnym niby białym fartuchu sprzedaje wędliny własnego wyrobu. Jedna starsza pani zwraca uwagę sprzedającej, że w takiej temperaturze niebezpieczne jest przechowywanie i sprzedawanie wędlin. Szybko otrzymała odpowiedź. "Jeszcze nasze krowy będą nosiły na rogach wasze pierścionki". Jakoś nigdy nie słyszałem o rogach z pierścionkami. Natomiast lamenty i ciągłe narzekania o biedzie rolników tak.Data dodania komentarza: 7.03.2026, 09:37Źródło komentarza: Czy da się podnieść ceny skupu zbóż na ziemi włodawskiej?Autor komentarza: PowiatowaTreść komentarza: Pan zza wschodniej granicy nie przyswoił przepisów obowiązujących w Polsce.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 15:03Źródło komentarza: Horrendalny mandat dla kierowcy porsche. Zaszalał na krajowej 12Autor komentarza: jaTreść komentarza: Skoro praca jest bardzo obciążająca psychicznie, a do tego jeszcze 24h zmiany, to może trzeba by w tutaj wprowadzić gruntowną reformę. Czyli np. 6h zmiana, i zmniejszenie liczby godzin tygodniowo np. do 30, i wtedy może nie było by takiego obciążenia psychicznego (krótsza praca, dłuższe przerwy), pozostawiając oczywiście stawki godzinowe w okolicach 300zł.Data dodania komentarza: 6.03.2026, 14:23Źródło komentarza: 100 tys. miesięcznie? Nie, dziękuję. Lekarze nie chcą pracować na SOR-achAutor komentarza: JagnaTreść komentarza: Zmniejsz dawkowanie Ignac!Data dodania komentarza: 6.03.2026, 12:33Źródło komentarza: Prezydent Chełma na premiera? Polityczna giełda nazwisk przed decyzją prezesa PiS
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama