Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy

Przeciwnicy Kolei Dużych Prędkości zablokują drogę w Łopienniku Nadrzecznym

Choć politycy frakcji rządzącej nie mówią o tym wprost, istnieje pewna wątpliwość czy strategiczne inwestycje m.in. Centralny Port Komunikacyjny będą realizowane w najbliższych latach. Tymczasem przeciwnicy CPK nie zamierzają ustąpić i szykują kolejne akcje protestacyjne, m.in. w powiecie krasnostawskim.
Przeciwnicy Kolei Dużych Prędkości zablokują drogę w Łopienniku Nadrzecznym
Krasnystaw. CPK będzie opóźnione? A protesty trwają

Według medialnych doniesień dziennikarzy powołujących się na źródła „z bliskiego otoczenia Jarosława Kaczyńskiego” na szczeblu centralnym planowana jest znacząca redukcja wydatków i inwestycji. Pomijając kwestie polityki społecznej i obronności, których to zmiany mają nie obejmować, ograniczeniu mają ulec strategiczne inwestycje, w tym planowana budowa CPK i linii transportowych do niego prowadzących. 

Protestujący szykują kolejną akcję i odpierają zarzuty

Tymczasem mieszkańcy powiatu krasnostawskiego sprzeciwiający się niekorzystnym planom i decyzjom o wywłaszczeniach zorganizują kolejną manifestację. Ma się ona odbyć 20 listopada w Łopienniku Nadrzecznym w godzinach 13:30 – 15:30. W tym czasie naprzemiennie co 10-15 minut droga krajowa nr 17 będzie zagradzana i odblokowywana.

– Będziemy dostosowywać się do wskazań policji, która ma zabezpieczać protest. Bezpieczeństwo wszystkich uczestników, także kierowców, jest dla nas najważniejsze – powiedział nam przedstawiciel komitetu protestacyjnego Mariusz Wrona.

CPK szuka porozumienia. Podobno...

Jak przekonują protestujący, ich opór wynika ze zupełnego braku współpracy i bezkompromisowej postawy przedstawicieli CPK. Są oburzeni oskarżeniami rzucanymi pod ich adresem przez stronę inwestora. Przedstawiciele spółki skarbu państwa posądzają ich nie tylko o złą wolę, ale również o to, że nie chcą „się dogadać” w czasie przeprowadzanych konsultacji społecznych, a swoimi akcjami protestacyjnymi wywołują niepotrzebny ferment. Strona inwestorska rzekomo jest gotowa do rozmów i rzetelnie informuje o wszystkim mieszkańców, którzy jednak unikają porozumienia.

– To wszystko oszczerstwa. Nie są nam udzielane żadne konkretne informacje, o wszystkim dowiadujemy się pokątnie, a nie z oficjalnych źródeł. Poza tym, o jakim kompromisie czy porozumieniu mówimy, skoro inwestor nie dopuszcza najmniejszych ustępstw. Przepychają swoje plany i rozwiązania bez uwzględnienia jakichkolwiek postulatów drugiej strony. W ich słowniku kompromis oznacza chyba rezygnację z walki o nasze dobro – dodaje nasz rozmówca.

Za, a nawet przeciw

Zainteresowani sprawą mieszkańcy są również skonfundowani postawą miejskich władz, które z jednej strony deklarują przychylność ich postulatom i interesom, z drugiej zaś ufają w dobre intencje inwestora.

– Rozmawialiśmy z burmistrzem Kościukiem. W przeciwieństwie do nas wierzy on w zapewnienia konstruktorów z CPK o tym, że zrobią wszystko, aby zminimalizować szkody tak dla mieszkańców, jak i miejsc istotnych społecznie, historycznie, czy przyrodniczo. Ciężko nam w to uwierzyć, patrząc, jak odrzucane są wszystkie nasze sugestie i zniszczone mają być liczne symboliczne miejsca… Z nieoficjalnych informacji, które do nas dotarły, dowiedzieliśmy się, że zrównane z ziemią będą pomnik Mikołaja Nieczaja, czy zasypany historyczny staw przy ul. Lwowskiej. Takich obiektów jest dużo więcej, np. klinkiernia w Izbicy. A mówimy o jednym tylko powiecie. Nie chce nam się wierzyć, że gdzie indziej odbywa się to inaczej – dodaje przedstawiciel komitetu protestacyjnego.

Na pomoc archeolodzy...

Plany inwestycyjne zdają się w ogóle nie uwzględniać potrzeby ocalenia elementów przynależących do dziedzictwa kulturowego. Tak przynajmniej twierdzą poruszeni mieszkańcy.

– Weźmy na przykład staw znajdujący się przy ul. Lwowskiej. Na początku przebieg odcinka linii kolejowej na jego wysokości w ogóle nie był podawany do wiadomości publicznej. Ostatnio dowiedzieliśmy się, że w planach jest albo zasypanie zbiornika, albo inne rozwiązania naruszające integralność tego miejsca. Pamiętajmy, że to właśnie na tym terenie znaleziono ślady początków miejscowego osadnictwa z XII wieku. Prowadzenie jakichkolwiek prac budowlanych może bezpowrotnie zniszczyć ślady dawnej osady, które na obecną chwilę są jeszcze czytelne i możliwe do ocalenia – uważa pan Mariusz.

Wronie wtóruje Władysław Fedorowicz, który przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora w krasnostawskim Muzeum Regionalnym. Historyk w liście skierowanym do burmistrza Kościuka apeluje o podjęcie działań zapobiegających zniszczeniu miejsc ważnych historycznie dla krasnostawian.

– Miejsce to było chronione przez wieki, kolejne pokolenia dbały o nie i kultywowały legendę z nią związaną. Czy mamy prawo to wszystko zniszczyć? Niewątpliwie do tego sprowadzi się realizacja planowanej inwestycji – kwituje w liście Fedorowicz.

Tymczasem, jak informują pracownicy urzędu miasta, burmistrz Kościuk już dawno zabiegał o przeprowadzenie działań archeologicznych na newralgicznym terenie.

– Występowaliśmy do spółki CPK z postulatem, aby przeprowadzić przedinwestycyjne badania archeologiczne na terenach, które mogą posiadać wartość historyczną. Niestety, otrzymaliśmy odpowiedź odmowną, mówiącą, że inwestor nie planuje takich działań - powiedział nam zastępca burmistrza Krzysztof Sugalski.

...lub ekolodzy

Jak dowiedzieliśmy się od Mariusza Wrony w ostatnim czasie znów pojawiły się dowody na to, że historyczny zbiornik jest istotnym elementem miejscowego ekosystemu. Ponownie pojawiły się przy nim bobry.

– Wyjątkowość stawu polega również na tym, że wybijają w nim liczne źródła i nawet w mroźne zimy nie zamarza. Staje się tym samym schronieniem dla łabędzi i innych gatunków ptaków. Staw jest siedliskiem wielu zwierząt: żab, bobrów, kaczek, Zasypanie, a nawet przejście nad stawem za pomocą mostu bezpowrotnie zniszczy zarówno nasze dziedzictwo kulturowe, jak i siedlisko wielu zwierząt i ptaków. Nie wiem, może zwrócić się w tej sprawie do ekologów? Może oni będą mieli na inwestora jakikolwiek wpływ?! – zastanawia się nasz rozmówca.

 


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama Nieruchomości
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: kosmita Treść komentarza: Życie i zdrowie jest nie w naszych rękach, tylko w rękach Boga! Data dodania komentarza: 5.06.2026, 11:31 Źródło komentarza: Gm. Ruda-Huta. Szymka Zelenta wspiera także Ania Dąbrowska. Niezwykła wizyta w Dzień Dziecka Autor komentarza: Andrzej Treść komentarza: Pojazdami terenowymi to po lesie jadą głownie myśliwi, ale to już niszczą drogi zgodnie z prawem... Data dodania komentarza: 5.06.2026, 11:00 Źródło komentarza: Gorąca debata o lasach w gminie Kamień. Padły ostre zarzuty Autor komentarza: m Treść komentarza: Mądrych inaczej nie brakuje. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zostanie przyjacielem sakiewki. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 10:13 Źródło komentarza: Chełm. Przyjaciele Republiki z siedzibą w miejskiej jednostce? Miasto odpowiada: umowy nie było Autor komentarza: m Treść komentarza: No właśnie. Módl się abyś nie musiał osobiście ogłaszać zbiórki. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 09:58 Źródło komentarza: Gm. Ruda-Huta. Szymka Zelenta wspiera także Ania Dąbrowska. Niezwykła wizyta w Dzień Dziecka Autor komentarza: franek Treść komentarza: Nie jesteś odosobniony. Masz rację. Problem w tym, że wielu nie wie, lub nie chce wiedzieć o prawdzie z przeszłości. Od zarania dziejów ludzie wyżynali się na wzajem. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 09:55 Źródło komentarza: Oburzenie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Czy Chełm zwróci tytuł Miasta Ratownika?
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama