Cztery skargi, poważne zarzuty i kolejne przedłużenia terminów. Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Rejowiec Fabryczny radni zdecydowali o wydłużeniu czasu na rozpatrzenie spraw, które dotyczą burmistrza, dyrektora Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej oraz - co wyjątkowo rzadkie w samorządowym życiu - samej komisji skarg, wniosków i petycji. W tle pojawiają się zarzuty dotyczące naruszenia prawa, ujawnienia danych osobowych, odmowy udzielenia pomocy oraz naruszenia dóbr osobistych. Choć mieszkańcy oczekują szybkich odpowiedzi, radni przekonują, że bez zakończenia postępowań wyjaśniających i zgromadzenia pełnego materiału dowodowego wydanie rozstrzygnięć byłoby przedwczesne. Co więcej - do przesunięcia terminu załatwienia sprawy nie doszło po raz pierwszy.
Podczas środowego posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Chełm rozpatrywano petycję dotyczącą przywrócenia przejezdności ulicy Przechodniej, która od dłuższego czasu pozostaje zamknięta dla ruchu samochodowego. Choć formalnie dokument został przekazany prezydentowi miasta jako organowi właściwemu, obrady obfitowały w emocjonalne wystąpienia i ostrą wymianę zdań.
W środę (28 maja) Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Chełm pochyliła się nad dwiema skargami mieszkańców - jedną na dyrektorkę Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie, drugą na Radę Osiedla Zachód. Choć w obu przypadkach emocji i ostrych słów nie brakowało, komisja jednogłośnie uznała, że zarzuty są bezzasadne. Jakie argumenty padły? Kto poczuł się pominięty przez system, a kto zarzucał radzie osiedla brak kontaktu?
Na ostatnie posiedzenie komisji skarg, wniosków i petycji usiłowały dostać się prezes Fundacji „Razem dla przyszłości” Joanna Bartnik oraz członek zarządu tej fundacji i także prezes stowarzyszenia „Siedliszcze – Wspólny Cel” Marta Gołębiowska. Obie panie chciały uczestniczyć w obradach, w czasie których radni mieli pochylić się nad skargą dotyczącą wyborów sołeckich. Ponieważ jednym z gospodarzy wsi został mąż Marty Gołębiowskiej, chciały przypatrzeć się pracom w charakterze obserwatorów. Jednak nie wpuszczono ich do gabinetu Hieronima Zonika. - Nie zamierzam komentować nieracjonalnego zachowania postronnych osób - mówi burmistrz.