Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
poniedziałek, 13 kwietnia 2026 09:13
Reklama
Reklama

Chełm: W sidłach bezwzględnego oszusta

Jak ryzykowna może być znajomość w sieci, przekonała się 36-letnia mieszkanka Chełma. Marzyła o romantycznej przygodzie z pilotem, a okazało się, że wpadła w pułapkę zastawioną przez szajkę naciągaczy z zagranicy. Przed utratą pieniędzy uchronił ją brat.

Jej wcześniejszy związek się nie udał, samotnie wychowywała dzieci, więc nic dziwnego, że marzyła o mężczyźnie, z którym w końcu ułoży sobie życie. W lipcu przez zagraniczną aplikację randkową poznała Maahir.

- Zaczęłam z nim rozmawiać, to przecież nic złego – opowiada Aneta. – Przedstawił mi się jako 34-letni pilot z USA. Pracował w zagranicznych liniach lotniczych. Zapewniał, że też szuka w internecie bratniej duszy. Wysłał mi swoje zdjęcie w mundurze pilota. Był bardzo przystojny – postawna sylwetka, piękny uśmiech, ciemna karnacja. Bardzo mi się podobał. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi...

Był bardzo wiarygodny

Przedstawił jej na fotografiach całą swoją rodzinę, nawet babcię i jakąś kuzynkę. Mówił, że jego ojciec pochodzi z Indii, a matka jest z Los Angeles. Opowiadał, że jego małżeństwo było wielką pomyłką, że się sparzył i teraz jest sam.

- Ja też odwdzięczyłam mu się swoimi fotografiami. Zapewniał, że mu się podobam, że chce być ze mną. Nasze rozmowy stawały się coraz bardziej gorące... - mówi Aneta. – Zwierzałam się mu, byłam wobec niego szczera i uczciwa. Na początku nie dowierzałam, że jest naprawdę mną zainteresowany. Takie historie to tylko w filmach – myślałam sobie, ale był tak przekonujący, że całkowicie straciłam dla niego głowę. W końcu wyznał mi miłość.

Podekscytowana nową znajomością próbowała zachować odrobinę rozsądku.

- Zaczęłam szukać jakichś informacji o nim w sieci. Trafiłam na stronę, na której umieścił kilka swoich zdjęć. Były trochę wyzywające i jakby zmontowane, z dziwnymi nierealnymi tłami. Miał na nich odkryty tors i minę, jakby czekał na oferty od kobiet, co mu zresztą wytknęłam, ale ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że taki mężczyzna w ogóle istnieje...

Mam dla ciebie prezent

Któregoś dnia napisał jej, że leci na szkolenie do Australii, ale jak wróci, to w końcu odwiedzi ją w Polsce. - Trochę dziwiło mnie to, że po miesiącu pisania do siebie nie mieliśmy nawet telefonicznego kontaktu, ciągle zbywał mnie, że to on w końcu zadzwoni. Zapewniał, że cały czas o mnie myśli, a ostatnio, chodząc po sklepach znalazł jakieś piękne rzeczy "dla damy" – jak napisał i że mi to wyśle w prezencie. Przekonywałam, że nie trzeba, że zależy mi na nim, a nie na prezentach, ale w końcu podałam mu swój adres. Zrobił mi nawet zdjęcie paczki i siebie – czyli jakiegoś pilota przed odlotem.

Paczkę miała dostać 30 sierpnia. Miał do niej wcześniej dzwonić kurier, żeby była w tym czasie w domu.

- Zadzwonił ktoś z Rumunii. Mówił, że ma moją paczkę. Niewiele zrozumiała i rozmowa się rozłączyła. Wysłałam na ten numer SMS-a, że jestem już w domu i czekam na przesyłkę. Dostałam odpowiedź, że jest w Turcji i żeby przeszła jakąś "rejestrację", muszę na ich konto wpłacić 1000 euro. Nie podejrzewałam jeszcze wtedy, że to może być jakieś oszustwo, ale i tak nie miałam takich pieniędzy, żeby je przelać na czyjeś konto. Zasugerowałam Maahirowi, żeby to on zapłacił. Przekonywał mnie jednak, żebym je skombinowała, wpłaciła, a potem on - jak przyjedzie - to mi je odda.

Brat mnie uratował

Aneta pojechała do brata. Chciała pożyczyć pieniądze, ale na szczęście odwiódł ją od wysyłki kasy na niepewne konto.

– Potem pokazał mi artykuły prasowe o kobietach, które w ten sposób straciły bardzo duże pieniądze. I wtedy sobie uświadomiłam, że trafiłam na oszusta. Maahir próbował się jeszcze za mną kontaktować, przekonywał, że muszę za tą paczkę zapłacić, a gdy odmówiłam, nazwał mnie idiotką. Wysłałam mu więc linka z artykułami o oszustwach i wtedy nagle przestał się do mnie odzywać i zniknął z portalu randkowego.

Pani Aneta postanowiła próbę oszustwa zgłosić na policję. Dowiedziała się jednak, że czynności zostałyby podjęte, gdyby przelała jakieś pieniądze, a ponieważ do przestępstwa nie doszło, w zasadzie nie ma sprawy.

- Postanowiłam więc przestrzec inne kobiety przed takimi podejrzanymi typami. Dziewczyny, uważajcie! To może spotkać każdą z was.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Nuna 20.09.2019 00:23
Nie musi wcale spotykać każdą z nas, wystarczy nieco ostrożności i oleju w głowie. Taki typek zza granicy to od razu podejrzana sprawa. Poza tym jak można tak bezmyślnie chcieć przelać tyle kasy nieznanej osobie! Dziwię się niektórym kobietom że za wszelką cenę chcą zdobyć faceta ?‍♀️

abcd 20.09.2019 12:11
Chyba ciśnienie na kaszojada miała ta pani. Swoją drogą taki rozstrzał gramatyczny w ostatnim zdaniu po prawej, że oł maj god, honey.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklamabaner reklamowy
Reklama
Reklamabaner Monter
Reklama
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: nTreść komentarza: Co to za deficyt? W Chełmie to jest deficyt 90 000 000 złotych!Data dodania komentarza: 12.04.2026, 19:40Źródło komentarza: O deficycie oraz źródłach jego pokrycia na nadzwyczajnej sesji Rady Powiatu WłodawskiegoAutor komentarza: mTreść komentarza: Co może pomarańczowy gwarantować??????????????????????Data dodania komentarza: 12.04.2026, 10:18Źródło komentarza: USA jako gwarant naszego bezpieczeństwa? Tak to widzą PolacyAutor komentarza: CzytelnikTreść komentarza: A zawadowka wygląda jak biedna wioskaData dodania komentarza: 11.04.2026, 20:31Źródło komentarza: Gm. Rejowiec. Zawadówka w grze o dużą stawkę. Byłe zakłady drzewne źródłem napięć i nadzieiAutor komentarza: miejscowyTreść komentarza: I tak będzie dopóki ludzie nie zaczną myśleć, wierzyć w łatwy i duży zysk, oraz wizerunki kłamców. Obaj dali koncertowy popis w sprawie SAFE.Data dodania komentarza: 11.04.2026, 09:29Źródło komentarza: Senior z powiatu krasnostawskiego stracił oszczędności. Oszuści użyli wizerunku prezydentaAutor komentarza: KosmitaTreść komentarza: Jak zwykle będę odosobniony w swym spojrzeniu na świat a także na powyższą sprawę. Co tam, to se będę. Uważam, że każdy ma prawo do dysponowania własną OSOBĄ w taki sposób, jak Mu się podoba, jeśli nie czyni szkody fizycznej drugiemu. Jeśli OSOBA uzna, że nie pasuje do otaczającego świata czy też społeczeństwa, to Państwo powinno Mu zapewnić możliwość zejścia z tego łez padołu, w sposób możliwie bezproblemowy. Może to się odbyć np. poprzez samoobsługową gilotynę, przez uruchomienie KLIKACZA włączanego przez Usługobiorcę. Usługa oczywiście płatna. Opłata w odpowiedniej wysokości by posłużyła do odpowiedniego serwisowania urządzenia oraz opłacenia zagospodarowania doczesnych szczątków OSOBY. Zebranie funduszy na „usługę” mogłoby też na OSOBIE wymusić konieczność zastanowienia nad celowością swojej decyzji. Na przykład takie 10 tysięcy zł, to już jest jakaś kwota. Państwo z ostatecznej decyzji OSOBY miałoby też stały dopływ gotówki a społeczeństwo zaś w ten sposób stałoby się jednorodne pod względem genetycznym. Także pod względem sposobu patrzenia na świat, bo przecież Szanownemu Państwu oto chodzi, prawda? To pytanie jest oczywiście skierowane do tych NAJPRAWDZIWSZYCH POLAKÓW. Z takiej ostatecznej decyzji danej Osoby, byłyby też oczywiście części zamienne. Same plusy. Żart? Wcale nie, dogłębnie przemyślana sprawa.Data dodania komentarza: 10.04.2026, 20:43Źródło komentarza: Blisko 2 tysiące prób samobójczych wśród młodych. Także w Chełmie, Krasnymstawie i Włodawie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama