Do incydentu doszło we wtorek, 16 lipca. Jerzy Tokarski przyszedł do urzędu między innymi po to, by załatwić sprawy meldunkowe. Przyniósł też dwa pisma o udostępnienie informacji publicznej. Pierwsze dotyczące koszenia traw, a drugie w sprawie gminnego budżetu.
– Chciałem je wręczyć osobiście pani wójt, ale u niej byli interesanci. Zostawiłem je więc w kopercie sekretariacie. Przyznaję, że wewnątrz, w złożonej kartce, było 50 zł. Na kartce napisałem, że to składka za udział w spotkaniu komitetu wyborczego. Niczego nie ukrywałem. Podpisałem się imieniem i nazwiskiem - tłumaczył nam Tokarski. Dodał też, że wychodząc z sekretariatu, powiedział sekretarce, że jest to korespondencja prywatna do pani wójt.
Krystyna Deniusz-Rosiak, wójt gminy Dubienka, potwierdza, że taki fakt miał miejsce. Cieszy się, że korespondencji, którą przyniósł mężczyzna, nie zabrała do swojego gabinetu, ale otworzyła ją w sekretariacie, bo dzięki temu ma świadków.
- Nie chcę tego pana obrażać, ale odebrałam to, jako próbę przekupstwa. Tylko nie wiem, za co chciał mi zapłacić. On nigdy nie był w moim komitecie wyborczym, a na spotkanie był zaproszony jako gość.
- Dowiedziałem się, że było to spotkanie składkowe, więc też dałem – ripostuje Tokarski.
Dlaczego dopiero po prawie dziewięciu miesiącach zdecydował się partycypować w kosztach spotkania? - Bo wcześniej o żadnej składce nie wiedziałem. Dopiero niedawno powiedział mi o niej kolega, którego nazywam "Łącznikiem" – tłumaczy. – Uznałem, że tak należy postąpić, bo nie chcę mieć żadnych zobowiązań wobec pani wójt.
Krystyna Deniusz-Rosiak od razu powiadomiła policję o zaistniałej sytuacji. Po dwóch godzinach do domu Jerzego Tokarskiego w Starosielu zapukało dwóch mundurowych.
– Przyszli i zapytali, czy byłem w urzędzie, a potem mnie przesłuchali. Złożyłem oświadczenie, że to nie była łapówka – opowiada.
Podczas kampanii wyborczej do samorządu w 2018 roku Jerzy Tokarski współpracował z Krystyną Deniusz-Rosiak i wspierał jej kandydaturę na wójta. Tak było przed pierwszą i drugą turą wyborów.
- Mógłbym oczekiwać nagrody za swoją pracę. Proponowano mi nawet pół etatu w GOK-u do robienia strony internetowej, a potem jeszcze dużą ilość konserw mięsnych z Banku Żywności. Odmówiłem - tłumaczy administrator strony internetowej.
Potem zaczęło się psuć, aż doszło do tego, że Tokarski na prowadzonej przez siebie stronie – jak twierdzi wójt - zaczął krytykować niemal wszystkie jej i jej urzędników działania. On uważa, że jako dziennikarz obywatelski ma do tego prawo, bo władzy trzeba patrzeć na ręce. Ona przekonuje, że to nie krytyka, ale najzwyczajniejsze w świecie fake newsy.
– Jak się chce kogoś uderzyć, to się uderzy – mówi wójt i nie zgadza się z zarzutami publikowanymi na stronie pod jej adresem.
Zarówno wójt, jak i Jerzy Tokarski mają swoich zwolenników i przeciwników. Każdy z nich ma swoją prawdę, również w sprawie wtorkowego incydentu.
- Przesłuchane zostały obie strony i wszystkie materiały dotyczące sprawy przekazano do prokuratury, która zadecyduje, co dalej – mówi Ewa Czyż, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.



![O krok od tragedii w Ostrzycy. Dach runął pod ciężarem śniegu [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-o-krok-od-tragedii-w-ostrzycy-dach-runal-pod-ciezarem-sniegu-zdjecia-1769701919.jpg)
![S17 w okolicach Tomaszowa płatna od 1 lutego. Więcej płatnych dróg w systemie e-TOLL [LISTA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/xga-4x3-s17-w-okolicach-tomaszowa-platna-od-1-lutego-wiecej-platnych-drog-w-systemie-e-toll-lista-1769678649.jpg)





![Zderzenie czterech aut w Krasnymstawie. 5 osób trafiło do szpitali [ZDJĘCIA] Zderzenie czterech aut w Krasnymstawie. 5 osób trafiło do szpitali [ZDJĘCIA]](https://static2.supertydzien.pl/data/articles/sm-4x3-zderzenie-czterech-aut-w-krasnymstawie-5-osob-trafilo-do-szpitali-1769452723.jpg)






Napisz komentarz
Komentarze