Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
wtorek, 6 października 2026 17:43
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Kolejna rocznica śmierci

Ostatni świt „Żelaznego”. Tak zginął ppor. Edward Taraszkiewicz. Mieszkańcy powiatu włodawskiego pamiętają o nim

6 października 1951 roku. Zbereże nad Bugiem. Mglisty świt, czterech partyzantów i około 600 żołnierzy oraz funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Tego ranka zakończyła się historia jednego z najbardziej nieustępliwych dowódców powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie.
6 października 1951 roku. Zbereże nad Bugiem. Mglisty świt, czterech partyzantów i około 600 żołnierzy oraz funkcjonariuszy aparatu bezpieczeństwa. Tego ranka zakończyła się historia jednego z najbardziej nieustępliwych dowódców powojennego podziemia niepodległościowego na Lubelszczyźnie.
Od lewej: Henryk Wybranowski „Tarzan”, Edward Taraszkiewicz, „Żelazny”, Władysław Korzeniewski „Fredek”. Łowiszów, przed domem Janiny Korzeniewskiej „Wandy” (siostry „Fredka”),
wrzesień 1948 r.

Źródło: Archiwum IPN

„Nie strzelać, tu idzie porucznik Kalinowski!”

Partyzanci ruszyli w kierunku północno-wschodnim. W pewnym momencie porucznik Józef Daczkowski, dowódca 5. kompanii KBW, wszedł w głąb kordonu. W zaroślach zobaczył czterech mężczyzn.

- Kim jesteście? - miał zapytać.

„Żelazny”, mimo dramatycznego położenia, nie stracił zimnej krwi.

- Nie strzelać, tu idzie porucznik Kalinowski!

Kilka sekund później rozpętała się gwałtowna strzelanina. Partyzanci rzucili granaty i otworzyli ogień do żołnierzy leżących na stanowiskach. Zginął przewodnik psa służbowego, strzelec Feliks Brząkała. Porucznik Daczkowski został ciężko ranny.

Pierwszy pierścień obławy został rozerwany. „Żelazny” i jego ludzie zdołali wydostać się z okrążenia.

Czytaj też:

Wojskowy Gaz-67 i ryzykowny podstęp

Uciekinierzy nie byli jednak jeszcze bezpieczni. Po drodze rozbroili między innymi strzelca wyborowego Papka. W gęstwinie od grupy odłączył się Stanisław Marciniak „Niewinny”, który ukrył się w zaroślach. „Żelazny”, „Kazik” i „Łukasz” szli dalej.

Około 600 metrów od pierwszej linii okrążenia natknęli się na kolumnę wojskowych samochodów stojących przy drodze. Postanowili spróbować kolejnego podstępu. Udając funkcjonariuszy UB, poinformowali żołnierzy, że mają rannego kolegę i potrzebują transportu. Zdezorientowana obsługa dała się zaskoczyć.

Partyzanci przejęli terenowego Gaza-67 i zmusili do jego prowadzenia st. strz. Józefa Ciemniewskiego. „Żelazny” usiadł obok kierowcy. „Kazik” i „Łukasz” zajęli miejsca z tyłu. Przez chwilę mogło się wydawać, że plan się powiódł.

Nie wiedzieli jednak, że kierowca podjął decyzję, która za chwilę przesądzi o losie całej trójki.

„Ognia, w samochodzie banda!”

Józef Ciemniewski nie wywiózł partyzantów poza strefę obławy. Skierował samochód wprost na stanowiska 2. plutonu KBW. Gdy pojazd znalazł się w pobliżu wojskowych pozycji, gwałtownie zahamował. Wyskoczył z szoferki i krzyknął:

- Ognia, w samochodzie banda!

Rozległy się strzały. Strzelec Tadeusz Gąsiorowski poszczuł „Żelaznego” psem służbowym i otworzył ogień z pistoletu. Z drugiej strony strzelał ppor. Wacław Sztop.

Zdjęcie wykonane 6 X 1951 r. na dziedzińcu PUBP we Włodawie. Leżą zabici: Stanisław Torbicz „Kazik” (z lewej) i Edward Taraszkiewicz „Żelazny” (z prawej). W środku siedzi Stanisław Marciniak „Niewinny”, skazany na karę śmierci, zamordowany wraz z Józefem Domańskim „Łukaszem” 12 stycznia 1953 r. w więzieniu na Zamku w Lublinie. Archiwum IPN

Edward Taraszkiewicz został trafiony w klatkę piersiową. Zginął na miejscu.

Ostatnia walka

„Kazik” i „Łukasz” wyskoczyli z samochodu i podjęli próbę ucieczki. W czasie wymiany ognia zginął zastępca szefa grupy operacyjnej UBP, por. Tadeusz Chachaj. Stanisław Torbicz „Kazik” ostrzeliwał się, kierując się w stronę lasu. Zdołał przebiec około 300 metrów. Tam dosięgła go seria z broni maszynowej.

Józef Domański „Łukasz” został ciężko ranny w ramię, dłoń i udo. Mimo ran zdołał doczołgać się do pobliskiego gospodarstwa. Tam został ujęty. W tym samym czasie w zaroślach ukrywał się Stanisław Marciniak „Niewinny”. Obława dobiegła końca.

Tragiczny bilans

Poranek 6 października 1951 roku przyniósł śmierć nie tylko partyzantom i funkcjonariuszom aparatu bezpieczeństwa. W Zbereżu zginęli: ppor. Edward Taraszkiewicz „Żelazny”, Stanisław Torbicz „Kazik”, gospodarz Teodor Kaszczuk, jego żona Natalia i sąsiad Jan Todorowski.

Według zachowanych relacji Teodor Kaszczuk został zastrzelony na podwórzu przez żołnierza KBW. Jego żona Natalia wykrwawiła się na śmierć, nie otrzymawszy pomocy medycznej. Jan Todorowski zginął od przypadkowej kuli.

Po stronie aparatu bezpieczeństwa odnotowano sześciu zabitych i śmiertelnie rannych, wśród nich por. Tadeusza Chachaja z UB i por. Józefa Daczkowskiego z KBW, a także trzech rannych.

Ciała poległych partyzantów przewieziono na dziedziniec Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego we Włodawie. Do identyfikacji Edwarda Taraszkiewicza sprowadzono z więziennej celi jego siostrę Rozalię. Władze zadbały jednak o to, aby miejsce pochówku „Żelaznego” pozostało tajemnicą. Do dziś nie wiadomo, gdzie właściwie spoczywa legendarny partyzant.

Represje nie skończyły się wraz ze śmiercią

Dla aparatu bezpieczeństwa śmierć „Żelaznego” nie oznaczała końca sprawy. Ujęci w Zbereżu Józef Domański „Łukasz” i Stanisław Marciniak „Niewinny”, a także Roman Dobrowolski, który wcześniej udzielał partyzantom schronienia, zostali skazani na śmierć i zamordowani w więzieniu na Zamku w Lublinie.

Regina Ozga „Lilka”, narzeczona „Łukasza” i łączniczka „Żelaznego”, również otrzymała wyrok śmierci. Karę później zamieniono na dożywotnie więzienie. Podczas rozprawy miała powiedzieć przed sądem:

- Byłam i jestem wrogiem Polski Ludowej. Wobec Boga, ojczyzny i ludzi mam czyste sumienie, bo nikomu nic złego nie zrobiłam.

Bracia Kaszczukowie trafili do więzienia na wiele lat. Ich majątek został zniszczony. Represje dotknęły więc nie tylko tych, którzy walczyli z bronią w ręku, ale również ludzi, którzy udzielali im pomocy.

Pamięć, której nie udało się wymazać

Przez dziesięciolecia oficjalna propaganda PRL przedstawiała Taraszkiewiczów jako „bandytów”. O ich działalności nie można było mówić swobodnie, a miejsca pochówku pozostawały ukryte.

Po 1989 roku rozpoczął się proces przywracania pamięci o żołnierzach podziemia niepodległościowego. W 2009 roku prezydent Lech Kaczyński pośmiertnie odznaczył ppor. Edwarda Taraszkiewicza „Żelaznego” oraz jego brata, ppor. Leona Taraszkiewicza „Jastrzębia”, Krzyżami Wielkimi Orderu Odrodzenia Polski.

We Włodawie znajduje się dziś ich symboliczna mogiła. Prawdziwy grób „Żelaznego” wciąż pozostaje nieznany.

Czytaj także:


Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Grzegorz 06.10.2026 13:06
Tępił komunę aż miło!

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: miejscowy Treść komentarza: Może to i dobrze. Bo po kiego czorta Roch ma spłodzić Rocha???????????????? Rochów ci w Chełmie dostatek. Data dodania komentarza: 6.10.2026, 15:13 Źródło komentarza: Chełm się kurczy i starzeje. W rok ubyło ponad 770 mieszkańców. Na jedno urodzenie przypada ponad 2,5 zgonu Autor komentarza: AJSM Treść komentarza: Co za kobieta?! Zawistna, że ktoś przewoził z hulajnogę, choć nie ma to wpływu na przewóz wózka dziecięcego. Zakapowała kierowcę, choć On musi się stosować do przepisów bezpieczeństwa. Chyba, że ktoś ma pretensje, że kierowca "w przyklęku nie otworzył drzwi". Może jeszcze z kwiatami miał witać? Data dodania komentarza: 6.10.2026, 15:11 Źródło komentarza: Chełm. Mama z wózkiem z dwójką dzieci nie mogła wsiąść do miejskiego autobusu. CLA wyjaśnia dlaczego Autor komentarza: lol Treść komentarza: @miejscowy odkleiło Ci się coś od sufitu pod mózgiem? Przecież to decyzja UM, co ma obecny premier do tego? xD Data dodania komentarza: 6.10.2026, 14:26 Źródło komentarza: Hotel MOSiR w Chełmie do rozbiórki. Miasto: przynosi ok. 600 tys. zł straty rocznie Autor komentarza: Grzegorz Treść komentarza: Tępił komunę aż miło! Data dodania komentarza: 6.10.2026, 13:06 Źródło komentarza: Ostatni świt „Żelaznego”. Tak zginął ppor. Edward Taraszkiewicz. Mieszkańcy powiatu włodawskiego pamiętają o nim Autor komentarza: Ktoś Treść komentarza: W Leśniowicach też nie jest lepiej Data dodania komentarza: 6.10.2026, 12:21 Źródło komentarza: Skarga na działalność GOPS w Wojsławicach. Rada Gminy uznała większość zarzutów za zasadne
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama