Temat odpadów pojawił się podczas ostatniej sesji. W dyskusji uczestniczyli przedstawiciele Kras-Eko, którzy odpowiadali na pytania dotyczące tego, jakie odpady mogą trafiać do instalacji i z czego wynikają problemy z ich przyjmowaniem.
- Wczoraj byłem na zebraniu sołeckim w Ostrowie Krupskim i mieszkańcy pytali, czy zmieniły się jakieś przepisy dotyczące Kras-Eko. Jeden z rolników zawiózł styropian, ale nie został on przyjęty. Drugi zawiózł same gabaryty i również nie zostały przyjęte. Nie wiem, czy coś się w tej sprawie zmieniło? - pytał podczas sesji radny.
Wójt Wojciech Kowalczyk wyjaśniał, że zmiany w funkcjonowaniu Kras-Eko dotyczą przede wszystkim sposobu klasyfikowania i przyjmowania odpadów. Jak mówił, spółka ma działać zgodnie z zasadami klasyfikacji kodowej.
- W Kras-Eko zmieniło się to, że w końcu zaczynamy normalnie, zgodnie z zasadami i sztuką klasyfikacji kodowej odpadów przyjmować, klasyfikować i segregować odpady. Jednym słowem – tak powinno być od zawsze – mówił wójt.
Jak zaznaczył, dla mieszkańców może to oznaczać pewne zaskoczenia, szczególnie w przypadku odpadów budowlanych. Podkreślał, że nie można ich klasyfikować jako odpadów komunalnych, ponieważ są to odrębne kategorie.
- W tym okresie przejściowym, zanim nasze społeczeństwo nauczy się tych zasad, będą zdarzały się sytuacje, w których ktoś będzie musiał pogodzić się z tym, że nie zakwalifikujemy mu styropianu jako odpadu komunalnego, tylko powiemy, że jest to odpad budowlany, bo jest odpadem budowlanym – tłumaczył.
Do konkretnego przypadku z gabarytami, o którym mówił radny, wójt nie chciał się odnosić, ponieważ – jak przyznał – nie zna tej sytuacji. Poprosił natomiast przedstawicielkę Kras-Eko o wyjaśnienie, jak obecnie wygląda prawidłowa segregacja i jakie odpady spółka może przyjmować.
Przedstawicielka Kras-Eko Małgorzata Krzysztofiak wspomniała o przeprowadzanych kontrolach. Jak wynikało z przedstawionych informacji, przedsiębiorstwo musi szczególnie pilnować tego, jakie odpady trafiają na jego teren. Przyjęcie odpadów niezgodnych z pozwoleniem może mieć poważne konsekwencje dla funkcjonowania instalacji.
Wyjaśniła, że od marca tego roku spółką kieruje nowy zarząd. Jak mówiła, w ostatnim czasie przeprowadzono szerokie kontrole, w tym kolejną, która odbyła się w piątek. Kontrole dotyczyły między innymi posiadanych przez spółkę pozwoleń.
Jak tłumaczyła, zmiana pozwolenia jest procedowana od początku 2024 roku. Kluczowe znaczenie ma w tym przypadku właściwa klasyfikacja odpadów według ich kodów. Kras-Eko jest składowiskiem odpadów komunalnych, natomiast odpady pochodzące od przedsiębiorców czy odpady rolnicze są odrębnymi kategoriami. Z tego powodu spółka odsyła transporty z odpadami, których nie może przyjąć na podstawie posiadanych pozwoleń. Przedstawicielka Kras-Eko zaznaczyła, że w zezwoleniach określone są nie tylko kody odpadów, ale również ich dopuszczalne ilości.
- Każde przyjęcie odpadu, którego nie mamy w zezwoleniu, to jest zamknięcie składowiska – podkreślała.
Jak zaznaczyła, nowy zarząd również musi nauczyć się nowych zasad i organizacji pracy. Ostatnia kontrola miała jednak potwierdzić, że spółka przestrzega zasad dotyczących przyjmowania odpadów. Przedstawicielka Kras-Eko zaznaczyła jednocześnie, że obecny zarząd nie ma wpływu na to, jak odpady były przyjmowane wcześniej. Poprosiła także, aby mieszkańcy zgłaszali spółce konkretne uwagi dotyczące problemów z odbiorem odpadów, ponieważ nie znała sytuacji, o której mówił radny.
W dalszej części wypowiedzi zwróciła uwagę na odpady remontowe i wielkogabarytowe. Jak mówiła, szczególnie ważne jest prawidłowe segregowanie odpadów po remontach, ponieważ nie powinny one trafiać jako zmieszane odpady komunalne. W przypadku styropianu sytuacja zmieniła się wraz z nowym pozwoleniem, które weszło w życie 15 września i obejmuje również ten rodzaj odpadu.
Co z odpadami rolniczymi?
Osobnym problemem okazały się odpady rolnicze, przede wszystkim folie. Gmina współpracuje w tym zakresie z firmą z Lublina, która zajmuje się ich odbiorem.
Problemem pozostaje jednak dostępność odpowiedniego transportu. Jak wyjaśniano podczas sesji, odbiór takich odpadów wymaga specjalistycznego sprzętu i odpowiednio dużego samochodu. Jeden z transportów został już zrealizowany. Pozostała część gminy ma zostać obsłużona, kiedy firma będzie mogła zapewnić odpowiedni sprzęt. Te informacje będą przekazywane, gdy termin zostanie ustalony.
- Firma nie odmówiła nam dalszych odbiorów tylko z uwagi na swoje wewnętrzne uwarunkowania. Oni również muszą w odpowiednim tempie to, co odbierają, w jakiś sposób utylizować i planują to z odpowiednim wyprzedzeniem. Mają oczywiście nałożony obowiązek ewidencji przewozu tych wszystkich odpadów. Bardzo proszę jeszcze o trochę cierpliwości. Pracujemy nad tym, żeby odebrać wszystko, albo przynajmniej większość tych odpadów. Wydamy komunikat, jak tylko będziemy mieli informację, że ta firma jest w stanie odebrać kolejną parię folii - podkreślał wójt Kowalczyk.
Koszty zagospodarowania odpadów rosną
W dyskusji pojawiła się również kwestia opłat za odbiór odpadów. Jeden z uczestników sesji zapytał, czy skoro część odpadów nie jest obecnie przyjmowana przez Kras-Eko, powinno to mieć wpływ na wysokość opłat ponoszonych przez mieszkańców. Zwrócił uwagę, że wcześniej przyjmowanie odpadów było uwzględniane przy wyliczaniu opłat. Pytał więc, co w sytuacji, gdy część odpadów jest obecnie odsyłana.
- Skoro wcześniej te odpady były przyjmowane i zostało to uwzględnione przy wyliczaniu opłat, to co teraz powiedzieć mieszkańcom? Ceny były podnoszone, a teraz część rzeczy nie będzie przyjmowana? – padło pytanie z sali.
Wójt Wojciech Kowalczyk zaznaczał, że obniżenie opłat nie jest obecnie realnym założeniem, a celem jest przede wszystkim uniknięcie ich wzrostu.
- My naprawdę robimy wszystko, żeby ceny nie rosły. Mówienie o obniżce cen dzisiaj przy odbiorze odpadów to raczej sfera marzeń. Musimy się skupić na tym, żeby one nie rosły – mówił wójt.
Wójt zwrócił uwagę nie tylko na koszty związane z segregacją odpadów, ale również na ceny energii i paliw. Jak zaznaczył, odpady trzeba przecież zebrać i przetransportować. Dlatego, jak podkreślił, nie należy obecnie liczyć na obniżki, a celem jest uniknięcie kolejnych podwyżek.
Do kwestii opłat odniosła się również przedstawicielka Kras-Eko. Wyjaśniła, że fakt, iż spółka nie przyjmuje odpadów, których nie może przyjąć zgodnie z pozwoleniem, nie oznacza automatycznie zmiany ceny dla mieszkańców. Jak tłumaczyła, Kras-Eko przyjmuje odpady komunalne, które znajdują się w pozwoleniu i wynikają z przepisów dotyczących utrzymania czystości i porządku. To właśnie te odpady wpływają na koszty ponoszone przez mieszkańców.
Przedstawicielka spółki zwróciła następnie uwagę na koszty zagospodarowania odpadów palnych. Jak mówiła, po raz trzeci w tym roku, na okres ponad miesiąca, zatrzymały się ekopaliwa. Odpady, które do tej pory były spalane, w tym czasie zalegają na placu.
- 70 procent tego, co państwo oddajecie jako odpady zmieszane, to jest ten odpad palny – mówiła przedstawicielka Kras-Eko.
Jak wyjaśniała, problemem są również rosnące koszty spalania. Wcześniej cena wynosiła około 570 zł za tonę, natomiast obecnie jest to 760 zł za tonę.
Przedstawicielka Kras-Eko podkreślała przy tym, że spółka nie zarabia na większości odpadów, które trafiają do instalacji. Zysk przynosi przede wszystkim selektywna zbiórka, czyli m.in. żelazo, papier i tworzywa sztuczne. Jak poinformowała, zgodnie z nowym pozwoleniem spółka zaczęła również odbierać deski z mebli, za które uzyskuje pieniądze.
W przypadku pozostałych odpadów sytuacja wygląda inaczej. Za zagospodarowanie wielkogabarytów spółka musi zapłacić, podobnie jak za część odpadów remontowych trafiających na nieckę.
- To nie jest tak, że te odpady do nas przyjeżdżają, sobie leżą, a my na tym zarabiamy. To tak nie wygląda – podkreślała.
„Większość odpadów jest przyjmowana”
Wójt podczas dyskusji podkreślał, że większość odpadów jest przyjmowana, a problemy dotyczą jedynie określonych kategorii, które muszą być zgodne z obowiązującymi przepisami i pozwoleniami. Wójt zaznaczył, że są sytuacje, w których Kras-Eko nie może przyjąć określonego rodzaju odpadu ze względu na zakres obowiązującego pozwolenia. Jak wyjaśnił, dotyczyło to wcześniej m.in. styropianu, którego nie było w pozwoleniu. Obecnie styropian już się w nim znajduje, natomiast wprowadzenie kolejnych zmian wymaga czasu.
- Nie możemy sobie pozwolić, żeby na dziko przyjmować to, czego nam nie wolno przyjąć – podkreślił.
Wójt odniósł się również do odpadów, które trafiają do rowów. Jak zaznaczył, ich pojawianie się nie jest efektem tego, że Kras-Eko przestało przyjmować odpady. Wskazywał, że w takich przypadkach może chodzić o chęć ograniczenia kosztów przez inwestora lub wykonawcę.
- To jest efekt oszczędności, które chce inwestor lub wykonawca poczynić na danej inwestycji, bo nie chce wydać pieniędzy za podstawienie kontenera budowlanego – mówił.
Wójt apelował do mieszkańców i sołtysów, aby reagowali, jeśli odpady są wyrzucane w rowach czy lasach.
- Teraz łatwo jest powiedzieć, że skoro Kras-Eko w końcu zaczęło funkcjonować tak, jak powinno funkcjonować od kilkunastu lat, to wyrzucamy odpady do lasu, bo nie chcą ich przyjmować. To są bzdury. Nie wierzcie państwo w taką narrację, bo podejrzewam, że ten, kto wywalił te śmieci do rowu, nawet nie był w przedsiębiorstwie, żeby spróbować je jakość oddać. Dlatego mam też prośbę do państwa sołtysów: jeżeli widzicie, że ktoś wyrzuca śmieci, to proszę, zróbcie zdjęcie i zadzwońcie na policję. Jeżeli wy nie zadbacie o swoje środowisko, to my z urzędu też nie będziemy w stanie zadbać o porządek i o to, żeby przy drogach i w rowach nie były wysypywane odpady. Wszyscy jesteśmy za to współodpowiedzialni, a państwo jako sołtysi w szczególny sposób, bo między innymi po to mieszkańcy wybrali was w swoich miejscowościach, żebyście mieli oko na takie sytuacje - podsumował temat odpadów wójt Kowalczyk.



Napisz komentarz
Komentarze