Sołtys Nowego Folwarku: „Największym problemem byłby wzmożony ruch pojazdów”
Szczegóły spotkania z inwestorem oraz obawy mieszkańców przedstawił nam również sołtys Nowego Folwarku Krzysztof Zalewa.
Z przedstawionych mu założeń wynikało, że planowana instalacja miałaby wykorzystywać różnego rodzaju surowce organiczne. Wśród nich wymieniano m.in.: odpady z przetwórstwa spożywczego, kiszonki, obornik oraz gnojowicę.
Dla mieszkańców szczególnie istotna okazała się jednak nie sama technologia produkcji biometanu, lecz skala transportu, który byłby niezbędny do dostarczania substratów do zakładu i wywożenia produktów powstających w procesie technologicznym.
Jak relacjonuje sołtys Zalewa, właśnie zwiększony ruch samochodów ciężarowych był jednym z najważniejszych powodów sprzeciwu mieszkańców.
- Mieszkańcy byli przeciwni najbardziej zwiększonemu ruchowi samochodów. Przedstawiciel inwestora z jednej strony mówił o 10–15 samochodach na dobę, a na spotkaniu padła liczba 30 ciężarówek na dobę, od poniedziałku do piątku. Przy założeniu, że jeden załadowany TIR to masa rzędu 40 ton - podkreśla gospodarz miejscowości.
Dla mieszkańców oznaczałoby to znaczący wzrost liczby ciężkich pojazdów poruszających się po lokalnych drogach. Wątpliwości potęguje fakt, że część infrastruktury drogowej w tym rejonie nie jest przystosowana do regularnego ruchu pojazdów o takiej masie.
Drogi nieprzystosowane do ciężkiego transportu
Krzysztof Zalewa zwraca uwagę, że problem nie ogranicza się wyłącznie do zwiększenia natężenia ruchu. Istotnym zagadnieniem jest również stan dróg oraz obowiązujące na nich ograniczenia tonażowe.
Droga powiatowa przebiegająca w rejonie planowanej inwestycji ma ograniczenie do 8 ton. Nawet pusty zestaw pojazdów potrafi ważyć ok. 16 ton.
Zdaniem mieszkańców regularny przejazd tak ciężkich pojazdów mógłby szybko doprowadzić do pogorszenia stanu nawierzchni.
Sołtys wskazuje, że część lokalnych dróg została niedawno wyrównana i pokryta cienką warstwą asfaltu. Przy intensywnym ruchu ciężarowym taka nawierzchnia, w ocenie mieszkańców, mogłaby zostać poważnie uszkodzona w stosunkowo krótkim czasie.
Inwestor miał przedstawiać możliwość utwardzenia drogi gruntowej prowadzącej do planowanego zakładu albo współfinansowania remontu drogi wspólnie ze starostwem powiatowym. Dla mieszkańców nie byłoby to jednak rozwiązanie całego problemu.
Jak wskazują, poprawa około dwukilometrowego odcinka nie zabezpieczałaby pozostałych dróg wykorzystywanych przez ciężarówki do transportu surowców i produktów. Obawy dotyczą więc nie tylko bezpośredniego sąsiedztwa planowanej inwestycji, ale całej trasy, którą ciężki transport musiałby pokonywać.
Inwestor deklaruje: „Nie będziemy działać wbrew mieszkańcom”
Podczas spotkania przedstawiciel spółki miał zapewnić mieszkańców, że firma nie zamierza forsować inwestycji wbrew ich wyraźnemu sprzeciwowi.
- Przedstawiciel mówił, że jeżeli zobaczą opór mieszkańców, to na siłę nie będą tu nic inwestować. Według tego sprawę należy uznać za zamkniętą - przekazał nam sołtys.
Deklaracja ta oznacza, że przyszłość projektu w tej konkretnej lokalizacji stoi obecnie pod dużym znakiem zapytania. Jeżeli inwestor podtrzyma swoje stanowisko, najprawdopodobniej będzie musiał znaleźć inną lokalizację, która z jednej strony zapewni odpowiednie warunki techniczne, w tym możliwość podłączenia do sieci gazowej, a z drugiej nie będzie kolidowała z zabudową mieszkaniową, lokalnymi drogami czy terenami przeznaczonymi na rozwój turystyki.
W trakcie dyskusji mieszkańcy zwracali uwagę również na potencjalne oddziaływanie biometanowni na środowisko i jakość życia.
Wśród najczęściej podnoszonych obaw znalazły się przede wszystkim kwestie związane z emisją nieprzyjemnych zapachów. Dotyczy to zarówno samego procesu technologicznego, jak i transportu oraz magazynowania
Pewnymi dodatkowymi informacjami na temat przedsięwzięcia podzieliła się z nami także Katarzyna Dobrut-Michalska, manager ds. komunikacji firmy.
- Według wstępnych szacunków inwestycja mogłaby przynosić budżetowi gminy około 1 mln zł rocznie z podatków. Środki te mogłyby być przeznaczane na potrzeby mieszkańców i inwestycje w lokalną infrastrukturę. W naszej koncepcji uwzględniliśmy także propozycję inwestycji uzupełniającej - utwardzenia drogi gminnej. Dla rolników działalność zakładu oznaczałaby możliwość uzyskania dodatkowych przychodów ze sprzedaży substratów zasilających biometanownię oraz dostęp do pofermentu - naturalnego, pełnowartościowego nawozu, który pomaga ograniczyć koszty zakupu nawozów mineralnych.
Wskazuje również, że budowa biometanowni wiąże się ze współpracą z lokalnymi przedsiębiorcami w zakresie prac budowlanych, transportu i innych usług oraz z tworzeniem nowych miejsc pracy przy obsłudze instalacji.
- Instalacja, jako odnawialne źródło energii, może być także bodźcem do rozwoju nowych lokalnych przedsięwzięć, takich jak suszarnie czy szklarnie. Uważamy, że spotkanie było bardzo potrzebne. Zgromadziło wielu zainteresowanych i w naszej ocenie przebiegło w spokojnej atmosferze, a pytania były merytoryczne. Wysłuchaliśmy mieszkańców z uwagą. Teraz potrzebujemy czasu, aby sprawdzić możliwości dostosowania koncepcji inwestycji do ich oczekiwań. Dopiero po tej analizie będziemy mogli określić dalsze kroki - przeczytaliśmy w skierowanej do nas odpowiedzi.
Czytaj także:
- Gm. Leśniowice. Rada gminy nie uwzględniła petycji mieszkańca w sprawie przebudowy drogi do szkoły
- Gm. Leśniowice. Rakołupianki świętują 20-lecie i kolejny wielki sukces
- Nasze śpiewaczki na podium Trawnickiej Zaciery
- Nowy asfalt w Roztoce. Gmina Żmudź zakończyła przebudowę drogi


Napisz komentarz
Komentarze