Przypomnijmy. Do tragedii doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia na autostradzie M3 w pobliżu miejscowości Mezőkeresztesv. Autokar z polskimi pielgrzymami wracającymi z Medziugorie zjechał z prostego odcinka drogi, wpadł do rowu i przewrócił się na bok.
W wypadku zginęło 12 osób, a 10 zostało ciężko rannych. Węgierska policja podejrzewa, że jedną z głównych przyczyn mogło być zaśnięcie kierowcy.
Mikrosen, czyli krótkotrwała utrata świadomości
Eksperci podkreślają, że zmęczenie działa podstępnie – pojawia się powoli i często pozostaje niezauważone. Najpierw dochodzi do spadku koncentracji i opóźnienia reakcji, a następnie może wystąpić mikrosen, czyli krótkotrwała utrata świadomości, która uniemożliwia kontrolowanie pojazdu.
Kierowcy, którzy doświadczają mikrosnu, często nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Cytowany przez Medonet Maciej Kulka, biegły sądowy ds. transportu oraz czasu pracy kierowców, wyjaśnia, że społeczne wyobrażenia o zaśnięciu za kierownicą są błędne.
Według niego, zamiast zamknięcia oczu i oparcia głowy, najpierw pojawia się otępienie, spowolnienie reakcji i problemy z koncentracją. Człowiek coraz słabiej odbiera bodźce z otoczenia, co prowadzi do utraty kontroli nad pojazdem.
Organizmu nie da się oszukać
Pierwsze objawy zmęczenia to częste ziewanie, piekące oczy i trudności z utrzymaniem koncentracji.
Dr hab. Klaudiusz Nadolny, dyrektor Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach, podkreśla w Medonecie, że jednym z najważniejszych problemów podczas długiej podróży jest narastająca senność. Wskazuje, że kierowcy mogą nie zauważyć, jak bardzo są zmęczeni, a alarmujące powinny być m.in. trudności z utrzymaniem pasa ruchu, przegapianie znaków czy zjazdów oraz brak pamięci o ostatnich kilometrach jazdy.
Nadolny zwraca uwagę, że takie objawy to sygnały alarmowe organizmu, którego nie da się oszukać. Wskazuje, że wielu kierowców próbuje je ignorować, jednak z fizjologią nie można prowadzić negocjacji. Eksperci są zgodni, że w przypadku narastającej senności jedynym skutecznym sposobem na uniknięcie tragedii jest przerwanie jazdy i odpoczynek.
Najskuteczniejsze są krótkie 15-, 20-minutowe drzemki
Kawa, głośna muzyka czy otwieranie okna mogą jedynie chwilowo poprawić czujność, ale nie zastąpią snu. Klaudiusz Nadolny tłumaczy, że jeśli kierowca zaczyna walczyć ze snem, powinien natychmiast zatrzymać się w bezpiecznym miejscu i zrobić przerwę.
Najskuteczniejsze są krótkie drzemki trwające 15-20 minut lub zmiana prowadzącego na wypoczętego kierowcę. Połączenie kofeiny z krótkim snem może pomóc doraźnie, ale nie rozwiązuje problemu, jeśli zmęczenie jest zbyt duże.
Objawy zmęczenia. Kluczowa jest ocena własnego stanu
Lista objawów jest długa:
- częste ziewanie,
- ciężkie powieki,
- problemy z utrzymaniem koncentracji,
- opóźnione reakcje,
- trudności z przypomnieniem sobie ostatnich kilometrów trasy,
- chwilowe „wyłączanie się” i uciekanie myślami.
Kierowcy zawodowi mają do dyspozycji różne narzędzia pomagające ograniczyć ryzyko zaśnięcia za kierownicą. Maciej Kulka podkreśla, że kluczowe jest umiejętne ocenianie własnego stanu i otwarta komunikacja w zespole. W transporcie autokarowym współpraca między kierowcami pozwala na wzajemne monitorowanie kondycji i szybką reakcję w razie narastającej senności.
Przepisy regulują maksymalny czas prowadzenia pojazdu, ale eksperci zalecają, aby nie wykorzystywać go do granic możliwości. Maciej Kulka wyjaśnia, że choć kierowca może prowadzić pojazd przez 4,5 godziny przed przerwą, w przypadku pojawienia się senności należy zatrzymać się wcześniej. Częstsze postoje, nawet co trzy godziny, pozwalają kierowcy i pasażerom odpocząć, co zwiększa bezpieczeństwo podczas długiej podróży.
Mózg nie przetwarza prawidłowo informacji
Wielogodzinne przejazdy, często nocą, to kolejny czynnik zwiększający zmęczenie kierowców i pasażerów. Maciej Kulka zauważa, że w transporcie turystycznym wciąż pokutuje przekonanie o konieczności jazdy bez dłuższych postojów, co sprzyja przemęczeniu. Wielogodzinna podróż ogranicza ruch i krążenie, co negatywnie wpływa na organizm.
Nowoczesne autokary coraz częściej wyposażane są w systemy wspierające bezpieczeństwo, takie jak aktywny tempomat, asystent utrzymania pasa czy układy monitorujące uwagę kierowcy. Kulka podkreśla, że niektóre z tych rozwiązań mogą nawet automatycznie wyhamować i zatrzymać pojazd w razie braku reakcji prowadzącego, jednak ich skuteczność zależy od modelu i wyposażenia autobusu.
– Kierowca może doświadczyć mikrosnu nawet przy otwartych oczach. Nadal patrzy przed siebie, ale jego mózg przez kilka sekund nie przetwarza prawidłowo informacji. Może więc nie zarejestrować czerwonego światła, przeszkody albo zakrętu – mówi w Medonecie Maciej Kulka, instruktor nauki jazdy i zawodowy kierowca.
I dodaje: – To są sygnały alarmowe. Organizm mówi wtedy bardzo wyraźnie: potrzebujesz odpoczynku. Niestety wielu kierowców próbuje je zagłuszyć i jechać dalej. A z fizjologią nie da się negocjować.



Napisz komentarz
Komentarze