Radna wnioskuje o prawne kroki i zarzuca opieszałość
Radna Elżbieta Górnik złożyła oficjalną interpelację, domagając się od gminy podjęcia zdecydowanych kroków prawnych. W swoim wystąpieniu wniosła o złożenie pozwu do sądu o stwierdzenie zasiedzenia nieruchomości położonej na działkach nr 427 i 428. Argumentowała, że gmina od około 1986 roku włada tym terenem jak prawowity właściciel, co przejawia się w utrzymywaniu terenu, ponoszeniu nakładów finansowych oraz opłacaniu faktur za wodę i energię elektryczną. Według radnej konieczne jest pilne zabezpieczenie interesów mieszkańców.
Górnik otwarcie przyznała, że z powodu „opieszałości urzędu” zdecydowała się poprosić o pomoc ogólnopolską telewizję. Skrytykowała również zachowanie wójta podczas wizyty dziennikarzy.
- Było mi przykro, gdy było spotkanie telewizji z mieszkańcami. Pan wójt wracał z pracy. Byłoby przyjemnie mieszkańcom, gdyby się pan zatrzymał, chwilę porozmawiał – podzieliła się swoimi odczuciami radna.
Dodała, że w jej ocenie rola wójta nie kończy się o godzinie 15:30 i ten brak reakcji przypisała braku doświadczenia młodego włodarza. Podkreśliła także, że mieszkańcy, mimo że niektórzy nie wiedzieli o obecności kamer, nie bali się wystąpić, ponieważ sprawa jest dla nich kluczowa.
Wójt apeluje o spokój i pracę nad konsensusem
Wójt Bartłomiej Szajner zapewnił, że sprawa świetlicy jest mu dobrze znana i zajmuje się nią kancelaria prawna obsługująca urząd. Zaznaczył, że priorytetem jest dojście do wspólnego konsensusu poprzez rozmowę, a nie medialny rozgłos.
- W takich sytuacjach najważniejsza jest rozmowa i to, żeby faktycznie załatwić sprawę. A czasami taki medialny rozgłos nikomu nie jest potrzebny – stwierdził w czasie obrad wójt.
Wyjaśnił także, że gmina nie została poinformowana o zaproszeniu telewizji, a odmowa wydania dokumentów dziennikarce wynikała z opinii radcy prawnego. Odniósł się również do kwestii informowania mieszkańców, sugerując, że nie wszyscy wiedzieli o przyjeździe mediów, co mogło budzić ich obawy przed wystąpieniem. W odpowiedzi na naciski radnej wójt prosił o cierpliwość
- To są problematyczne sprawy, które często wymagają czasu i zaangażowania różnych organów. Trzeba zgromadzić odpowiednią dokumentację, która jasno określa, w jakim kierunku możemy podążać – zaznaczył, odpowiadając na wątpliwości.
Zapewnił, że jego celem jest uregulowanie tematu w taki sposób, aby mieszkańcy mieli jasność co do zaproponowanych rozwiązań.
Urząd wyjaśnia
Gmina wyjaśnia, że budynek powstał we wczesnych latach 80. jako sklep spożywczy na gruncie, który Ochotnicza Straż Pożarna w Czarnołozach odkupiła od ówczesnej właścicielki. Inwestycja miała charakter społeczny – sfinansowano ją ze środków rady sołeckiej, a mieszkańcy wybudowali obiekt w czynie społecznym. Jednocześnie władze gminy podkreślają, że od 2017 roku obiekt pełni funkcję świetlicy wiejskiej i jest kluczowym miejscem integracji lokalnej społeczności.
- Gmina nigdy nie kwestionowała prawa własności prywatnej do wspomnianych działek, jednak od lat ponosi wszelkie koszty utrzymania obiektu, w tym remonty i opłaty za media. Podejmowano liczne próby polubownego załatwienia sprawy, w tym propozycje odkupienia części działki po cenie rynkowej lub zamiany na inny grunt, jednak właściciel nie odpowiedział na te oferty – wyjaśnił nam, już po obradach, wójt Szajner.
Gmina deklaruje, że nie jest zainteresowana eskalowaniem konfliktu ani długotrwałymi procesami sądowymi. Za najlepsze rozwiązanie uznaje ugodowe zakończenie sprawy, oparte na dialogu i wzajemnym szacunku, co pozwoli zachować świetlicę dla przyszłych pokoleń mieszkańców Czarnołoz.
Czytaj także:
- Oni wolą ruch zamiast procentów. Gmina Chełm stawia na sport i fotograficzną pasję [ZDJĘCIA]
- Głosy tradycji. Lokalni artyści wystąpią na jubileuszowych scenach Kazimierza i Bukowiny
- Gm. Chełm. Powstanie gigantyczny „suchy port"? Gmina kontynuuje procedurę planistyczną
- 89 milionów złotych na walkę z bezrobociem w Lubelskiem. Rusza nowa fala wsparcia


Napisz komentarz
Komentarze