Podczas majowej sesji Rady Miasta Krasnystaw przewodniczący rady Marcin Wilkołazki złożył interpelację dotyczącą wniosków o udostępnienie informacji publicznej kierowanych do urzędu. Jak wskazał, od marca do maja do biura rady oraz na skrzynki mailowe niektórych radnych wpływały kopie takich wniosków, jednak samorządowcy nie otrzymywali odpowiedzi przygotowywanych przez urząd.
- "Wnioski te dotyczą m.in.: wyjazdów służbowych przedstawicieli Miasta, zasad prowadzenia oficjalnej strony internetowej Miasta oraz publikowania treści na miejskich profilach w mediach społecznościowych, reorganizacji Urzędu Miasta Krasnystaw i aktualnej struktury organizacyjnej, działań z zakresu promocji Miasta, w tym marki ,,Kraszczady", a także realizacji zadań wynikających z programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt" - napisał w interpelacji przewodniczący rady.
W swojej interpelacji Wilkołazki poprosił o przekazanie kopii odpowiedzi udzielonych na te wnioski, argumentując, że skoro do rady trafiają same pytania, radni powinni mieć również możliwość zapoznania się z odpowiedziami przygotowanymi przez magistrat.
- "W związku z powyższym, działając na podstawie art. 24 ust. 3 ustawy o samorządzie gminnym, zwracam się z prośbą o przekazanie Radzie Miasta Krasnystaw wszystkich odpowiedzi udzielonych na wnioski o udostępnienie informacji publicznej, których kopie wpłynęły do biura Rady lub na adres poczty elektronicznej Przewodniczącego Rady" - dodał Wilkołazki.
Burmistrz Krasnegostawu Daniel Miciuła w odpowiedzi poinformował, że nie ma przeszkód, aby przekazać przewodniczącemu dokumenty. Zadeklarował, że odpowiedzi zostaną przesłane drogą mailową.
Przy okazji odniósł się jednak szerzej do zjawiska, które, jak podkreślił, w ostatnich miesiącach staje się coraz bardziej odczuwalne dla urzędu. Z przekazanych danych wynika, że od początku roku do magistratu wpłynęło już 58 wniosków o udostępnienie informacji publicznej. Łącznie zawierały one 370 pytań i 454 szczegółowe podpunkty wymagające opracowania odpowiedzi.
- "Z reguły są to wnioski nadsyłane z kont anonimowych (nadawcy ukrywają się pod pseudonimami uniemożliwiającymi ich identyfikację), redagowane przy pomocy narzędzi sztucznej inteligencji, nad wyraz rozbudowane, uszczegóławiane i ponawiane do granic możliwości i logiki. Przygotowywanie odpowiedzi na tak sformułowane zapytania jest bardzo czasochłonne i wymaga wielogodzinnego, a nawet kilkudniowego zaangażowania pracowników, często z różnych wydziałów jednocześnie. Jest to uciążliwe i dość powszechne zjawisko dotykające urzędy w całej Polsce, mające na celu paraliż codziennej pracy urzędników. Interpretujemy je jako wyraz złośliwości określonej grupy osób i chęci dodania obowiązków pracownikom, a nie troskę o przejrzystość pracy urzędu" - wyjaśnił burmistrz.
Burmistrz ocenił, że złożona interpelacja może być odbierana jako wsparcie dla działań osób kierujących do urzędu dużą liczbę szczegółowych pytań.
- "Pragnę zauważyć, że poprzez swoją interpelację niejako legitymizuje Pan tę szkodliwą praktykę. Jako Przewodniczący Rady Miasta, mający szerszy dostęp do wiedzy na temat funkcjonowania różnych aspektów samorządu oraz do urzędowych dokumentów nie musi Pan korzystać z wymiany korespondencji między urzędem a nadawcami wspomnianych wiadomości" - przyznał Miciuła.
I dodał:
- "Od tak doświadczonego samorządowca i najważniejszego reprezentanta Rady oczekiwałbym postawy dyktowanej rozsądkiem i prawdziwym interesem społecznym, jakim w tym przypadku jest niezakłócona praca urzędników realizujących ważne zadania i codzienne obowiązki wykonywane na rzecz mieszkańców".


Napisz komentarz
Komentarze