Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama
Sukces nastolatki

Sandra z Urszulina 1. Wicemiss Nastolatek Województwa Lubelskiego. Udowadnia, że piękno i mądrość idą w parze

Sukces w konkursach piękności często kojarzy się wyłącznie z blaskiem fleszy i wielkim światem mody. Sandra Kikłowicz, mieszkanka Urszulina w powiecie włodawskim, udowadnia jednak, że wybieg z powodzeniem można łączyć z wybitnymi wynikami w nauce i nietypowymi pasjami. Zdobywając tytuł 1. Wicemiss Nastolatek Województwa Lubelskiego, pokazała, że determinacja i wsparcie najbliższych to klucz do przełamywania krzywdzących stereotypów.
Sandra z Urszulina 1. Wicemiss Nastolatek Województwa Lubelskiego. Udowadnia, że piękno i mądrość idą w parze
Już we wrześniu Sandrę Kikłowicz czeka ogólnopolski półfinał w Warszawie, gdzie zmierzy się z laureatkami z innych województw. Jak sama mówi, jedzie tam z dużą dawką optymizmu i chęcią godnego reprezentowania regionu włodawskiego.

Autor: Kuba Kot | facebook.com/MissLubelskiego (z lewej), Danuta Kikłowicz (z prawej)

Spontaniczna decyzja

Droga po tytuł wicemiss rozpoczęła się bardzo nieoczekiwanie. Jak przyznaje pani Danuta, mama nastolatki, w ich rodzinie nikt wcześniej nie miał do czynienia z podobnymi plebiscytami. Wybór córki wywołał w domu spore poruszenie.

Tak szybkie wysłanie zgłoszenia przez Sandrę było dla mnie dużym zaskoczeniem. Szczególnie gdy przyszła wiadomość e-mail potwierdzająca udział w kolejnym etapie. Od zawsze obecna była u nas wrażliwość artystyczna oraz zainteresowanie kulturą, sztuką i różnymi formami wyrażania siebie. Dlatego udział Sandry w konkursie potraktowaliśmy jako naturalne rozwinięcie jej osobowości – opowiada Danuta Kikłowicz

Sama Sandra traktowała to jako debiut i szansę na sprawdzenie własnego charakteru. Nigdy wcześniej nie zajmowała się modelingiem na poważnie.

Zgłaszając się do konkursu, chciałam sprawdzić siebie w zupełnie nowej sytuacji i zobaczyć, jak poradzę sobie na scenie i czy się do tego nadaję. To doświadczenie zapamiętam przede wszystkim jako moment, w którym musiałam zmierzyć się z własnymi emocjami i stresem, ale jednocześnie odkryłam w sobie spokój, którego się nie spodziewałam – tłumaczy Sandra.

Bez ostrej rywalizacji

Świat konkursów piękności bywa często przedstawiany jako pełen zaciętej walki o koronę. Jednak kulisy lubelskiej gali w Hotelu Victoria mocno zaskoczyły reprezentantkę Urszulina. Zamiast chłodnych relacji, osiemnaście finalistek stworzyło prawdziwą wspólnotę.

Początkowo obawiałam się silnej rywalizacji, jednak rzeczywistość okazała się zupełnie inna. Za sceną znikał podział na „rywalki”, a zostawały dziewczyny, które przeżywały podobny stres i ekscytację. Pomagałyśmy sobie nawzajem: poprawiałyśmy stroje, fryzury, wiązałyśmy kokardki. To budowało niesamowitą więź – wspomina nastolatka.

W tym samym czasie na widowni ogromne nerwy przeżywała jej rodzina. Dla pani Danuty moment ogłoszenia wyników był zwieńczeniem wielu tygodni prób i starań córki.

W tamtej chwili emocje były ogromne i trudne do opisania jednym słowem. To była mieszanka wzruszenia, dumy i niedowierzania. Jako mama czułam przede wszystkim radość z tego, jak Sandra poradziła sobie z całym procesem i jak dojrzale przez niego przeszła - wyznaje matka wicemiss.

Wsparcie i dojrzałość

Start w tego typu konkursach niesie ze sobą również ryzyko oceniania przez lokalne środowisko. Pani Danuta nie ukrywa, że na początku odczuwała z tego powodu pewien niepokój.

Na początku pojawiły się naturalne obawy, głównie związane z tym, jak taki udział zostanie odebrany przez otoczenie – rówieśników czy osoby z lokalnego środowiska. Z czasem zobaczyłam jednak, że Sandra bardzo dojrzale podchodzi do tego doświadczenia i potrafi oddzielić własne przeżycia od komentarzy z zewnątrz. Wsparcie w domu oraz skupienie na jej rozwoju sprawiły, że ewentualne trudniejsze sytuacje nie wpływały na jej pewność siebie - przyznaje szczerze pani Danuta.

Dzięki temu wsparciu konkurs stał się dla dziewczyny trampoliną do osobistego rozwoju. Mama zauważa, że córka zyskała nie tylko doświadczenie sceniczne, ale przede wszystkim wewnętrzny spokój. 

Sandra podkreśla również, że ten sukces nie byłby możliwy bez ogromnego wsparcia ze strony jej rodziców, siostry, szwagra, chłopaka Gabriela i kuzynki Leny, którzy pomagali jej na każdym kroku i byli najgłośniejszymi kibicami.

Prymuska z pasjami

Co ciekawe, na co dzień świat 17-latki wygląda zupełnie inaczej niż ten z wybiegu. Sandra przygotowuje się do przyszłorocznej matury i może pochwalić się tytułem dwukrotnej stypendystki Prezesa Rady Ministrów. Z wielką pasją pochłania książki o II wojnie światowej, chętnie odwiedzając miejsca pamięci.

Na co dzień jestem przede wszystkim uczennicą. Kiedy potrzebuję odpoczynku, stawiam na rysunek, rowerowe wycieczki z najbliższymi, a nawet... wędkarstwo. Zdarza mi się wybrać z tatą na ryby, co daje mi spokój i bliskość natury – podkreśla z dumą Sandra.

Zdobywczyni korony stanowczo sprzeciwia się szufladkowaniu młodych kobiet.

Uważam, że współczesna dziewczyna nie musi wybierać między dbaniem o wygląd a rozwijaniem intelektu. Można realizować się na wybiegu, a następnego dnia pisać świetny esej z historii czy przygotowywać się do matury. Piękno i mądrość doskonale się uzupełniają – argumentuje dojrzała nastolatka.

Kierunek na Warszawę

Przed Sandrą Kikłowicz kolejne wielkie wyzwanie. Już we wrześniu czeka ją ogólnopolski półfinał w Warszawie, gdzie zmierzy się z laureatkami z innych województw. Jak sama mówi, jedzie tam z dużą dawką optymizmu i chęcią godnego reprezentowania regionu włodawskiego.

Oczywiście towarzyszy mi lekka trema, ale traktuję ją jako coś naturalnego przy ważnych wydarzeniach. Sukces w Lublinie dodał mi skrzydeł, dlatego nie ukrywam, że chcę dać z siebie maksimum, godnie reprezentować nasz region i powalczyć o jak najlepszy wynik na szczeblu ogólnopolskim. Jadę tam z większą pewnością siebie, ale nadal z tym samym nastawieniem - żeby cieszyć się każdą chwilą i pozostać sobą – zapowiada mieszkanka Urszulina.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
KOMENTARZE
Autor komentarza: m Treść komentarza: Mądrych inaczej nie brakuje. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zostanie przyjacielem sakiewki. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 10:13 Źródło komentarza: Chełm. Przyjaciele Republiki z siedzibą w miejskiej jednostce? Miasto odpowiada: umowy nie było Autor komentarza: m Treść komentarza: No właśnie. Módl się abyś nie musiał osobiście ogłaszać zbiórki. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 09:58 Źródło komentarza: Gm. Ruda-Huta. Szymka Zelenta wspiera także Ania Dąbrowska. Niezwykła wizyta w Dzień Dziecka Autor komentarza: franek Treść komentarza: Nie jesteś odosobniony. Masz rację. Problem w tym, że wielu nie wie, lub nie chce wiedzieć o prawdzie z przeszłości. Od zarania dziejów ludzie wyżynali się na wzajem. Data dodania komentarza: 4.06.2026, 09:55 Źródło komentarza: Oburzenie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Czy Chełm zwróci tytuł Miasta Ratownika? Autor komentarza: Kosmita Treść komentarza: Jak zwykle będę odosobniony w swym spojrzeniu na powyższą sprawę, zresztą jak i wobec innych spraw i poglądów tu się dziejących. A co, to se będę. Ludziaki niezbyt lubią, jak im się prawdą chlasta po ślipiach a już szczególnie tego nie lubią Polacy i zaraz to Im udowodnię. Dawno, dawno temu, była sobie Rzeczypospolita Obojga Narodów, która swem władaniem sięgała daleko na wschód. Na tym wschodzie rozgościły się KRÓLEWIĘTA, tacy jak Radziwiłłowie, Ostrogscy czy Wiśniowiecy oraz inni. Rządy tych Ludziaków charakteryzowały się skrajnym wyzyskiem a czasami wręcz z bestialstwem, wobec tzw. TUTEJSZYCH, czyli Białorusinów i Rusinów, dziś zwanych Ukraińcami. Tych TUTEJSZYCH, niemiłosiernie traktowano nahajką a i wbijanie na pal, to była też normalka. Wszelkie sprzeciwy wobec MAGNATERII POLSKIEJ były topione we krwi. Królewięta nie byli skorzy do tego, aby uznać TUTEJSZYCH jako równych sobie. Na tym tle, to chyba Murzyn na polach bawełny w Alabamie miał żywot jak w RAJU. Tak zostali Polacy zapamiętani na wieki przez Ukraińców. Jak to się mówi, przychodzi kiedyś czas, gdy za grzechy PRADZIADÓW odpowiedzą PRA- PRA-, PRAWNUKI. Tak też stało się na Wołyniu. Pamięć w Ukraińcach o BESTIALSTWIE Polaków przetrwała wieki, tak teraz pamięć o BESTIALSTWIE UPA wobec Polaków też pozostanie na wieki. Nawet dziś w Polakach jest taka, niewypowiedziana chęć wywyższenia się nad tych dzisiejszych Ukraińców i żaden nie chce pamiętać: Nędza… głód… Jedna mogiła. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą — i żadne usta długo nie mówiły: „Chwała na wysokościach Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli”. Bo przeć Ukraińcy to CHAMY, prawda Polacy? napisał to skromny KOSMITA, oczywiście przywołując Imć Sienkiewicza, tak po prawdzie Lipka Polskiego. Data dodania komentarza: 3.06.2026, 18:40 Źródło komentarza: Oburzenie po decyzji Wołodymyra Zełenskiego. Czy Chełm zwróci tytuł Miasta Ratownika? Autor komentarza: Marek Treść komentarza: Tak niski wyrok to farsa, można? Można Data dodania komentarza: 3.06.2026, 17:52 Źródło komentarza: Zapadł wyrok po tragedii na Ogrodowej w Chełmie. W wypadku zginęło dwóch 18-latków
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama