Szczegółowa analiza najnowszego dokumentu oraz zestawienie go z uchwałą obowiązującą od początku 2022 roku pozwala na precyzyjne wyliczenie, na jakie dokładnie wzrosty kwotowe i procentowe mogą liczyć obecnie poszczególni radni i sołtysi.
Najwyższe świadczenie, czyli miesięczny ryczałt przysługujący przewodniczącemu rady, wzrosło z 1300 do 1500 złotych, czyli ponad 15 procent. Zdecydowanie największy procentowy skok odnotowano w przypadku wiceprzewodniczącego rady, którego dieta za udział w sesji została podniesiona z 300 do 500 złotych. Zwykły radny za udział w głównych obradach otrzyma teraz 270 złotych w miejsce dotychczasowych 220 złotych, co daje wzrost o prawie 23 procent.
Nowe stawki obejmują również finansowanie udziału w posiedzeniach stałych komisji rady. Przewodniczący takiej komisji otrzyma 350 zamiast 300 złotych (wzrost o blisko 17 procent), jego zastępca 300 zamiast 250 złotych (wzrost o 20 procent), a szeregowy członek zainkasuje 270 złotych w miejsce 220 złotych (skok o blisko 23 procent). Identyczna stawka bazowa i taki sam, ponad 20-procentowy wzrost kwotowy (z 220 na 270 zł) dotyczy radnego oddelegowanego do Zgromadzenia Międzygminnego Związku Celowego.
– Nie widzę żadnego uzasadnienia dla wzrostu naszych uposażeń, bo z pewnością nie pracujemy więcej, a śmiem twierdzić, że w niektórych przypadkach pracujemy nawet mniej. Jeśli przyjmiemy te podwyżki, wyślemy sygnał, że radni przychodzą na sesje wyłącznie po tak zwaną dietę. Przecież naszą główną rolą jest praca na rzecz mieszkańców i naszych okręgów wyborczych, a nie pobieranie wyższych pieniędzy – argumentował radny Antoni Puacz, wnosząc o całkowite odrzucenie projektu uchwały.
Podwyżki objęły także sołtysów, dla których dieta za udział w sesji wzrosła o równe 10 procent, z 200 na 220 złotych. Dodatkowo wprowadzono dla nich zupełnie nowy mechanizm, gwarantujący, że sołtys uczestniczący w danym miesiącu również w obradach komisji, otrzyma jednorazowy dodatek w wysokości połowy podstawowej diety. Kwestia ogólnego wzrostu obciążeń budżetowych z tego tytułu wywołała jednak obiekcje co do społecznego odbioru tych decyzji.
– Zgadzając się tutaj z panem radnym, może się okazać tak, że na jednej sesji podnosimy podatki, a na drugiej podnosimy diety. Nie wiem, jak to społeczeństwo będzie odbierało. Myślę, że przychodzimy tutaj jako sołtysi czy radni jako społecznicy, to jest tylko ekwiwalent za utracony zarobek czy czas, ale to nie znaczy, że musimy zarabiać takie pieniądze jak w powiatach czy województwach – argumentował sołtys Stanisław Izert.
Podczas dyskusji pojawił się również postulat, by uchwałę rozdzielić na dwa odrębne dokumenty – jeden dla radnych, a drugi dla sołtysów, argumentowany koniecznością docenienia pracy tych drugich na przykład przy roznoszeniu nakazów podatkowych.
– Wynagrodzenie za tak zwane inkaso, czyli zbiór podatków, to zupełnie inna kwestia, która nie jest regulowana tą uchwałą. Nie ma również żadnej konieczności rozdzielania tego dokumentu na dwa osobne. Chcę przypomnieć, że podczas wcześniejszych posiedzeń komisji większość z państwa radnych wyraziła zgodę na zaproponowane stawki diet oraz na to, by nie wprowadzać dodatkowych uposażeń dla sołtysów. Dlatego uchwała w takiej właśnie, wypracowanej formie trafiła pod dzisiejsze głosowanie – wyjaśniała sekretarz gminy Marta Furmanik, po czym dokument ostatecznie przegłosowano większością głosów.


Napisz komentarz
Komentarze