Obrady pełne obaw: „Potrzeba cudu”
Temat inwestycji został podniesiony pod koniec obrad w punkcie poświęconym wolnym wnioskom. Radny Łukasz Dyczkowski w dosyć ostrych słowach ocenił tempo prowadzonych prac.
- Termin został przesunięty już dwa razy - raz przez linię energetyczną, a drugi raz przez zimę. A firmy jak nie było, tak nie ma. Na budowie widać właściwie tylko dwóch ludzi próbujących wznieść budynek - mówił podczas obrad.
Szczególną uwagę zwrócił też na stan murawy boiska.
- Trawa została zasiana, ale chyba później o niej zapomniano. Podlewanie odbywa się sporadycznie, koszenia praktycznie nie ma. Rosną już tam chwasty i małe drzewka, a miejscami trawa w ogóle nie wzeszła. Są taki duże, puste przestrzenie - alarmował radny Dyczkowski
Samorządowiec pytał również o działania wobec wykonawcy i bezpieczeństwo przyznanego dofinansowania. Szanse na zakończenie całej inwestycji w terminie podsumował dosyć dobitnie.
- Postawienie kompleksu z pełnym wyposażeniem w trzy miesiące wymaga chyba cudu. I to dużego cudu - skwitował.
Wójt i urzędnicy uspokajają
W odpowiedzi wójt Agnieszka Dąbrowska zapewniała, że gmina podejmuje działania mające zmobilizować wykonawcę.
- Odbyło się spotkanie z właścicielem firmy oraz naszą panią mecenas. Podpisaliśmy porozumienie dotyczące dalszej realizacji prac - wyjaśniała.
Jak poinformowała, wykonawca ma obecnie przedstawiać gminie dwutygodniowe harmonogramy robót, a urząd „trzyma rękę na pulsie”.
Wójt odniosła się także do kwestii finansowania inwestycji.
- Na ten moment nie ma zagrożenia utraty promesy. Zakładamy, że prace zostaną zakończone zgodnie z obowiązującym terminem, ale jeśli będzie trzeba, naliczymy kary umowne. Pan prezes zapewnił nas jednak, że podwykonawcy, którzy mają pojawić się na placu budowy, będą pracować jednocześnie. Te wszystkie ustalenia są przez nas na bieżąco analizowane. Nie tylko zresztą przez nas, ale i przez panią mecenas. Wszystkie prace powinny zostać wykonane w ciągu lata. Na każde ewentualne ryzyko będziemy reagować - podkreśliła włodarz.
Głos zabrał także kierownik referatu budownictwa, gospodarki przestrzennej i obsługi inwestycji urzędu Przemysław Żukowski. Zapewnił, że ryzyka utraty promesy na dofinansowanie praktycznie nie ma, ponieważ jej zakres wykracza znacznie poza termin ukończenia inwestycji, czyli początek września. Dodał, że istnieje także możliwość jej przedłużenia, a z tej opcji gmina jeszcze nie korzystała.
- Wybór wykonawcy został przeprowadzony zgodnie ze wszystkimi przepisami prawa. Od samego początku bolączką inwestycji była dokumentacja projektowa. Jej wykonanie (a inwestycja realizowana jest w systemie "zaprojektuj i wybuduj" -przyp. red.) było znacznie opóźnione. Tak więc jedno opóźnienie wpłynęło na kolejne. Inwestycja nie jest na takim etapie, na jakim chcielibyśmy, aby była. Niemniej spływają już do urzędu umowy od podwykonawców, którzy będą odpowiedzialni za poszczególne elementy. To prawda, że dotrzymanie terminu będzie dla wykonawcy dużym wyzwaniem. To również jego ryzyko biznesowe – zaznaczył urzędnik.
Czytaj także:
- Gm. Wierzbica. Sprawdzili się na trawie, nie w akcji. Druhowie z Sawina i Wierzbicy pokazali, co umieją [ZDJĘCIA]
- Gm. Sawin. Najpierw uchwała, teraz wnioski. Mieszkańcy mogą zabrać głos w sprawie zielonej energii
- Gm. Sawin. Baza sportowo-edukacyjna pod lupą. Nowy termin i obawy mieszkańców
- Gm. Sawin. W czasie sesji o relacjach na linii radni - urząd. Radna podzieliła się swoimi odczuciami


Napisz komentarz
Komentarze