Wójt Jacek Kozyra postanowił stanowczo odnieść się do krążących w sieci zarzutów, szczegółowo wyjaśniając powody tej trudnej, ale koniecznej decyzji. Okazało się, że usunięta została tzw. topola hybrydowa, która była silnie porażona jemiołą, a większość konarów w jej koronie była już całkowicie martwa. Włodarz tłumaczył, że interwencja służb była podyktowana wyłącznie względami bezpieczeństwa.
– Podejmując decyzję o wycince tego drzewa, nie działaliśmy pod wpływem impulsu. Wielokrotnie przychodzili do nas wędkarze oraz pracownicy obsługujący obiekt, zgłaszając, że stwarza ono realne zagrożenie. W tamtym roku przed festynem podczas wichury odłamały się dwa duże konary, które były bardzo niebezpieczne dla osób przebywających w tym rekreacyjnym miejscu – argumentował wójt Woli Uhruskiej.
Samorząd zapewnił również, że cała procedura przebiegła zgodnie z prawem. Gmina wystąpiła ze stosownym wnioskiem do starostwa powiatowego we Włodawie, a decyzja o wycięciu zapadła dopiero po oficjalnych oględzinach przeprowadzonych w terenie przez leśniczego. Włodarz skomentował także oskarżenia internautów o prowadzenie prac drwalskich w niedozwolonym terminie lęgowym ptaków.
– Przed planowaną wycinką drzewa oględzin dokonał pracownik wydziału środowiska ze starostwa. W wyniku przeprowadzonej wizji lokalnej nie stwierdzono siedlisk, gniazd ani obecności ptaków w obrębie drzewa przeznaczonego do usunięcia. W związku z tym nie było przeszkód przyrodniczych do przeprowadzenia prac – uspokajał włodarz.
Dodał przy tym, że gmina nie zamierza zostawić tego terenu pustego i w planach są już zupełnie nowe nasadzenia roślinności w obrębie kąpieliska.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze