Podczas ceremonii przypomniano historię niezwykłej odwagi i człowieczeństwa.
– Dzisiejsza uroczystość przypomina o ludziach, którzy w najtrudniejszych czasach zachowali człowieczeństwo. To fundament historii naszego miasta – podkreślił prezydent Chełma Jakub Banaszek.
Bohaterstwo ukryte w codzienności
Leon Jastrząb, urodzony w 1904 roku, był technikiem – monterem telegrafów i telefonów. W czasie niemieckiej okupacji pracował w koszarach w Chełmie. To właśnie jego umiejętności zawodowe pozwoliły mu stworzyć warunki do niesienia pomocy.
W 1941 roku poznał Emanuela Singera – żydowskiego żołnierza, który uciekł z obozu i trafił do Chełma skrajnie wyczerpany. Jastrząb nie tylko zatrudnił go jako pomocnika, ale również objął opieką, mimo że groziła za to kara śmierci.
Z czasem pomoc rozszerzyła się na całą rodzinę Singera. Jego żona Noma i kilkuletni syn zostali potajemnie sprowadzeni z getta lwowskiego i znaleźli schronienie w domu Jastrzębiów przy ul. Kowalskiej. Przez wiele miesięcy żyli tam, ukrywając się przed okupantem.
Co szczególnie poruszające – o sytuacji wiedzieli współpracownicy Jastrzębia, ale nikt nie dopuścił się denuncjacji. To pokazuje, jak wielką rolę odegrała solidarność i odwaga wielu osób.
Pomoc, która zmieniła historię
Dzięki wsparciu, jakie otrzymał w Chełmie, Emanuel Singer przeżył wojnę i włączył się w działalność Armii Krajowej. Brał udział w odbiorze alianckich zrzutów, walczył w Powstaniu Warszawskim, a po wojnie utrzymywał kontakt z rodziną Jastrzębiów – nawet po emigracji do Izraela.
To właśnie starania jego syna, Arie Ramona, doprowadziły do uhonorowania Leona Jastrzębia przez Instytut Yad Vashem w 2023 roku.
Podwójne odznaczenie
Podczas uroczystości w Chełmie Leon i Aniela Jastrzębiowie zostali również pośmiertnie odznaczeni przez Prezydenta RP Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
W wydarzeniu udział wzięli m.in. przedstawiciele Kancelarii Prezydenta RP, Ambasady Izraela, Instytutu Pamięci Narodowej oraz rodziny ratujących i ocalonych.
„Nigdy o tym nie mówili”
Szczególnie poruszającym momentem była wypowiedź wnuczki Leona Jastrzębia, Anny Wojdy. Jak podkreślała, bohaterstwo jej dziadków przez lata pozostawało w cieniu codziennego życia.
– Dziadek i babcia byli niezwykle skromni, życzliwi, spokojni. Nigdy nie widziałam, żeby dziadek się zdenerwował. Nigdy nie mówili o tym, co zrobili. To dla mnie wciąż jest szok – mówiła ze wzruszeniem.
Jak dodała, dopiero po latach, gdy otrzymała informację o odznaczeniu, zaczęła rozumieć skalę odwagi swoich dziadków.
– Babcia tylko czasem wspominała, że za pomoc groziła śmierć całej rodzinie. I na tym temat się kończył – podkreśliła.
Most między przeszłością a teraźniejszością
Historia Leona Jastrzębia to nie tylko opowieść o przeszłości. To także przypomnienie, że nawet w najciemniejszych czasach możliwe jest zachowanie człowieczeństwa.
Uroczystość w Muzeum Ziemi Chełmskiej stała się symbolicznym mostem – łączącym tragedię wojny z wartościami, które pozostają aktualne do dziś: odwagą, solidarnością i odpowiedzialnością za drugiego człowieka.
To właśnie takie historie budują tożsamość miasta i przypominają, że bohaterstwo często rodzi się w ciszy – bez świadków, bez oczekiwania na nagrody.
Czytaj także:


Napisz komentarz
Komentarze