Do zdarzenia doszło w niedzielę (25 stycznia). To właśnie wtedy funkcjonariusze Straży Granicznej wyeliminowali z ruchu drogowego 44-letniego mężczyznę, który prowadził samochód ciężarowy z naczepą. Styl jazdy kierowcy wzbudził uzasadnione podejrzenia mundurowych, a wynik badania alkomatem wprawił w osłupienie nawet doświadczonych funkcjonariuszy.
Skrajne upojenie i natychmiastowe konsekwencje
Badanie stanu trzeźwości wykazało, że 44-latek miał w organizmie blisko 3 promile alkoholu. W tym stanie prowadzenie kilkunastotonowego pojazdu było realnym wyrokiem śmierci dla innych uczestników ruchu. Służby zareagowały bezkompromisowo. Samochód ciężarowy został zabezpieczony, a mężczyzna stracił uprawnienia do kierowania pojazdami.
- W związku z rażącym naruszeniem przepisów i realnym zagrożeniem dla innych uczestników ruchu drogowego wobec cudzoziemca wdrożono procedurę administracyjną - mówi młodsza aspirant Angelika Głąb-Kunysz:
Wydalenie z kraju i zakaz wjazdu do Schengen
Wobec tak rażącego lekceważenia polskiego prawa i bezpieczeństwa publicznego, organy państwowe nie poprzestały na zarzutach karnych. Równolegle wszczęto procedurę administracyjną zmierzającą do wydalenia cudzoziemca z terytorium Rzeczypospolitej Polskiej.
Finał sprawy nastąpił bardzo szybko. We wtorek (27 stycznia) 44-latek pod eskortą opuścił teren naszego kraju.
- Decyzja o deportacji została połączona z surową sankcją – mężczyzna otrzymał zakaz wjazdu na teren państw strefy Schengen na okres 5 lat - dodaje policjantka.
To jasny sygnał, że dla pijanych kierowców, zwłaszcza tych zawodowych, nie ma miejsca na polskich drogach.
Czytaj też:


Napisz komentarz
Komentarze