Przez ostatnie trzy lata to on sam potrzebował ratunku – mierzył się z nowotworem, który mimo ogromnej determinacji i wsparcia bliskich, okazał się silniejszy. Mariusz walczył, dopóki starczyło mu sił. Jego niezłomność i wiara w powrót do zdrowia były inspiracją dla wielu.
To właśnie dla niego w Chełmie organizowano akcje rejestracji potencjalnych dawców szpiku i zbiórki charytatywne. Dzięki niemu wielu chełmian dowiedziało się, czym jest idea DKMS i jak ważna jest gotowość niesienia pomocy innym. Sam, będąc na co dzień ratownikiem, znał wartość każdej sekundy, każdej szansy na życie. Kiedy nadszedł jego czas próby – również nie został sam. Wsparcie płynęło z każdej strony.
Jeszcze rok temu pisał, że nie chce przeżyć dwóch lat – chce przeżyć przynajmniej dwadzieścia. We wrześniu 2024 roku pojawiła się iskra nadziei – udało się znaleźć genetycznego bliźniaka. Mariusz wierzył, że to przełom i szansa na pokonanie choroby. Leczenie trwało nadal, pochłaniało ogromne środki, ale on się nie poddawał.
Dziś Chełm żegna jednego z tych, którzy na co dzień ratowali innych, a później sami potrzebowali ratunku. Odszedł człowiek, który mimo własnego cierpienia, pokazał, czym jest odwaga, pokora i siła ducha.
Pozostawił pogrążoną w rozpaczy rodzinę, przyjaciół, kolegów z pracy i wszystkich tych, którzy trzymali za niego kciuki. Mariusz Malowany na zawsze pozostanie w pamięci mieszkańców Chełma jako ten, który pomagał – do samego końca.
Czytaj także:



Napisz komentarz
Komentarze