Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 13 września 2026 19:01
Reklama baner reklamowy
Reklama

Duszą i sercem z seniorami

Spółdzielnia socjalna Wojsławianka zasłynęła akcją charytatywną dla seniorów. Najpierw wyruszyła w teren, rozwożąc seniorom obiady dofinansowane przez Ośrodek Wsparcia Ekonomii Społecznej, a potem dostarczyła im paczki świąteczne, przygotowane za pieniądze z darowizn.

Akcja Wojsławianki "Kup obiad dla seniora" niespodziewanie nabrała ogromnego rozgłosu. Interesowały się nią nawet media ogólnopolskie. Wsparli ją finansowo przedstawiciele samorządu, mieszkańcy gminy i miejscowy lekarz rodzinny. Zebrano w sumie 2 tys. 233 zł. Niektóre wpłaty były przekazane ze wskazaniem osoby, która ma być obdarowana. Większość jednak pieniędzy przeznaczono na paczki dla potrzebujących. Przygotowano je i rozwieziono do 90-ciu seniorów.

- Ten obiad czy paczka na święta nie są takie najważniejsze. Najważniejszy jest człowiek, który zachodzi i pyta, co u ciebie słychać - mówi Teresa Szwarc, wiceprezeska Wojsławianki. - Razem z koleżanką, prezeską stowarzyszenia Katarzyną Stasiuk bardzo się cieszymy, że wszystko nam się tak udało. Radość z dawania jest przeogromna - dodaje Szwarc.

Mimo pandemii kuchnia Wojsławianki na dwa tygodnie przed świętami pracowała na pełnych obrotach. Spółdzielnia dostała grant z OWES na obiady dla seniorów.

- Zainaugurowałem tę akcję, pomagając 7 grudnia w rozwożeniu pierwszych obiadów. Gmina włączyła się w to, udostępniając samochód strażacki i wysyłając do pomocy pracownika. Dzięki temu obiady ugotowane przez panie z Wojsławianki mogły trafić do naszych mieszkańców na czas. Widać było radość wśród osób obdarowanych. Nieraz łezka się w oku zakręciła, gdy ktoś się ucieszył z wizyty - mówi wójt Henryk Gołębiowski.

Spółdzielnia dostała pieniądze na 754 obiady. Rozwoziła je przez ponad dwa tygodnie do ponad 70-ciu seniorów, wskazanych przez Ośrodek Pomocy Społecznej w Wojsławicach.

- Nie liczyliśmy każdego kotleta i każdego talerza zupy. Jeśli ktoś chciał i się do nas zgłaszał, wydawaliśmy tych obiadów więcej - zapewnia Szwarc.

Wizyty u seniorów mieszkających na terenie gminy były dla wielu osób mocnym przeżyciem. Niektórzy starsi ludzie mieszkają w bardzo skromnych warunkach, inni cierpią z powodu samotności. 

- Zawieźliśmy pierwszego dnia obiad do pani w Stadarni. Na drugi dzień zajeżdżamy, a ona płacze, bo myślała, że już nie przyjedziemy - wspomina wiceprezeska Wojsławianki.

Do niektórych seniorów nie było łatwo dotrzeć. Czasem trzeba było zostawić samochód i iść pieszo przez pola. Na początku niezbędna była pomoc pracowników GOPS-u, by nie zabłądzić w poszukiwaniu oddalonych gospodarstw.

- Samochód ugrzązł, ale jakoś dotarliśmy na miejsce. Za krzakami stał dom. Kobieta się rozpłakała, bo zobaczyła ludzi - dodaje Szwarc. - Nie wierzyłam, że w XXI wieku może jeszcze być taka bieda. Niektórzy seniorzy śmieją się, jak małe dzieci, gdy dostają paczki - opowiada.

Wizyty pracowników spółdzielni i gminy miały jeszcze jeden pozytywny wymiar. Jeden z panów, czekając na kolejny obiad, wysprzątał mieszkanie i położył nowy obrus na stół. Nie chciał się wstydzić, gdy go ktoś znowu odwiedzi i obdaruje takimi pysznościami.

- Nie mówiliśmy seniorom, że będą jeszcze paczki na święta. Zapakowałyśmy do nich to, co powinno się znaleźć na świątecznym stole - gołąbki, paszteciki, pierogi, śledzie. Przygotowałyśmy dużo więcej paczek, niż wydawałyśmy obiadów. Rozwieźli je wolontariusze z pomocą wójta i pracowników gminy - dodaje wiceprezeska spółdzielni.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama