Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy

Koniec procesu oprawców z Ukrainy

Proces trzech obywateli Ukrainy, oskarżonych o włamywanie się do domów chełmian i ich torturowanie, zakończył się w ubiegłym tygodniu. Wyrok ma zapaść 2 marca. Ofiary były bite, podpalane żelazkiem i lokówką, topione w wannie. Żaden z oskarżonych nie przyznał się do winy.

Pierwsza rozprawa odbyła się 19 grudnia. W ubiegłym tygodniu proces się zakończył. Odczytanie wyroku zaplanowano na 2 marca. Oskarżonym grozi do 12 lat pozbawienia wolności. Jaką decyzję podejmie sąd, biorąc pod uwagę, że opierał się głównie na poszlakach?

Przypominamy, że akt oskarżenia w tej sprawie kierowany był do sądu dwukrotnie. Śledczy zobligowani przez sąd uzupełniali materiał dowodowy o badania fonologiczne oskarżonych. Ukraińcy odmówili pobrania próbek głosów, przeprowadzono więc wywiad z pokrzywdzonymi, by "przywołać ślad pamięciowy głosów sprawców napadu". Biegli ustalili, że ich opisy są spójne.

Choć, jak ustalili chełmscy kryminalni, w napadach brało udział około 10 osób, które działały w różnych konfiguracjach, przed sądem stanęło tylko trzech podejrzanych. Pięciu zatrzymanych wypuszczono z powodu braku twardych dowodów, a jeden był nieletni.

Do brutalnych napadów doszło trzy razy. W nocy z 3 na 4 maja ub. r. bandyci wdarli się do domu w Ochoży-Kolonii. Rzucili się z pięściami na gospodarza. Przyłożyli mu widły do brzucha, zmuszając, by oddał im wszystkie pieniądze, jakie ma w domu. Pozostali napastnicy w tym czasie obezwładnili jego żonę, która przebywała w sypialni na piętrze. Dostali tylko około 2 tys. zł. Taki łup jednak ich nie zadowolił. Zaciągnęli więc gospodarza do łazienki i podtapiali go w wannie.

Do kolejnego napadu doszło 10 maja ub. r., około godziny 1 w nocy. Do domu rodziny w Okszowie wpadło kilku mężczyzn w kominiarkach. Dostali się do środka przez garaż. 43-letni mężczyzna obudził się. Napastnicy oślepili go latarką. Dostał cios w skroń i stracił przytomność. Kiedy się ocknął, leżał już skrępowany na podłodze. Na głowie miał worek. Sprawcy przykuli go do kaloryfera i bili gumowym młotkiem w stopy. Jego partnerkę, 46-letnią kobietę, związali i zakneblowali. Zażądali pieniędzy. Liczyli na duży łup. Mężczyznę torturowali, przypalając jego uda rozgrzanym żelazkiem. Oddał 20 tys. złotych i dużo biżuterii, monet kolekcjonerskich i militariów.

W nocy 20/21 czerwca ub. r. zaatakowali po raz trzeci. Około godz. 2 napadli na dom na os. Słoneczne. 40-letni właściciel posesji usłyszał brzęk rozbitej szyby, więc zszedł na dół, by sprawdzić, co się dzieje. Wtedy napastnicy powalili go na ziemię i skrępowali. Następnie zaciągnęli do łazienki, gdzie go bili i przypalali mu lokówką nogi, pośladki i boki. Mówili ze wschodnim akcentem. Skrępowali też jego 10-letniego syna. Szarpali i grozili, że obetną dziecku palce, jeżeli się nie dowiedzą, gdzie są pieniądze. Zdradził miejsce przechowywania gotówki. Zabrali 60 tys. zł i uciekli.

Napastnicy fachowo zacierali ślady, byli dobrze przygotowani, mieli kominiarki na głowach i rękawiczki na dłoniach. Ich łupem padła nie tylko spora ilość gotówki, lecz także różne kosztowności: biżuteria, sztućce, monety kolekcjonerskie itp. W czerwcu ub. r. podejrzani zostali zatrzymani w domu w Beredyszczach w gm. Dorohusk i jednym z chełmskich hoteli.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama baner reklamowy
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama