Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 27 września 2026 15:58
Reklama Stachniuk Optyk
Reklama

Wojna klubów

Wyzywają się, piszą na siebie donosy do Chełmskiej Spółdzielni Mieszkaniowej i robią na złość, organizując spotkania w tym samym czasie. Tak bawią się chełmscy seniorzy...

Nie wszystkim jednak najwyraźniej odpowiada atmosfera wokół chełmskich klubów seniora. Z prośbą o interwencję w tej sprawie zwróciła się na sesji Chełmskiej Rady Seniorów radna i jednocześnie przedstawicielka jednego z klubów Janina Jatczak.

- Proszę radę seniorów, żeby wspierała naszą działalność, jest ona charytatywna, nie pobieramy żadnych wynagrodzeń, niemniej jednak atmosfera w klubach musi ulec zmianie. Współpracuję z panem Bogusiem, z panią Siwkową i z panią Niemiec. Nie mogę dojść do porozumienia tylko z jednym z klubów, nie będę wymieniała, z którym - stwierdziła seniorka. -  Jednak proszę o wzięcie pod uwagę, że w klubach są ludzie, którzy korzystają z ostatnich chwil życia. Jeśli będą listy na mój adres domowy, anonimy do spółdzielni, będzie wyzywanie, że wszystko co złe w Polsce, to wiadomo Tusk, a co w klubach, to winna jest Jatczakowa, to nie ma na to mojej zgody. Nie ma zgody na wyzywanie ludzi od pijaków, łobuzów itd.

Seniorka ze łzami w oczach stwierdziła, że z powodu donosów spółdzielnia chce ograniczyć liczbę spotkań jej klubu.

- I padają nawet słowa: że jeszcze chwila, a droga Jatczakowej się skończy. A ja przyrzekam  przed radą, że oddam wszelkie siły i swoje zdrowie, żeby być z ludźmi. A jak prośby nie pomogą, to są jeszcze organa ścigania - stwierdziła na koniec.

Cała sytuacja wprawiła w zakłopotanie prowadzącą obrady wiceprzewodniczącą Grażynę Chomę.

- Nie wiem, czy my jesteśmy adresatem tych skarg. Nie ma dzisiaj przewodniczącej, może jej zostawmy to do rozstrzygnięcia. A może zróbmy jakieś spotkanie zarządów klubów,  które nie mogą się pogodzić. My jako członkowie rady możemy wziąć udział w takim spotkaniu - zaproponowała wiceprzewodnicząca.

- W naszym oddziale okręgowym jest sąd koleżeński, który załatwia te sprawy. U nas nie trzeba wychodzić z tym na miasto - stwierdziła przedstawicielka PZERiI.

 - Rada seniorów nie powinna wnikać w wewnętrzne sprawy przeróżnych organizacji. Myślę, że to nie nasze zadanie. My jesteśmy tu po to, aby wypracowywać takie formy pracy, które mają służyć wszystkim seniorom. Jak mamy wchodzić w sprawy, których naprawdę nie znamy? Nie mówię, że nie są ważne, ale nie możemy się w nie angażować - stwierdziła jedna z radnych seniorek.

Z kolei Choma tłumaczyła, że rada seniorów nie sprawuje nadzoru nad klubami i powinna działać na rzecz wszystkich, a nie tylko wybranych.

Do dyskusji włączyła się szefowa drugiego klubu działającego przy spółdzielni Irena Dobrzańska. Przekonywała, że nikt nie chce się kłócić i atmosfera między klubami wcale nie jest taka zła, jak przedstawia to pani Janina. Stwierdziła też wprost, że wypowiedź Jatczak dotyczy jej i jej klubu.

- To była aluzja w moim kierunku. To co zostało powiedziane, jest nieprawdą. Na rzecz seniorów pracuję już 18 lat, nie jestem wrogiem dla Janeczki, to ja ją przygotowałam do pracy z emerytami, to ja ją wylansowałam. To, że klub ma mieć jedno spotkanie w tygodniu, jest decyzją rady osiedla nr 2, której przewodniczy pan Golik. O jakichkolwiek anonimach i o tym, że ktoś jest wyzywany, pierwsze słyszę. Naprawdę do wszystkich seniorów odnoszę się z szacunkiem. A to, że Jasia robi na złość i wchodzi w moje terminy spotkań? Niech wchodzi, może ma więcej ludzi? Mi wystarczy 70 osób - stwierdziła Dobrzańska.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Reklama
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama Rytm
Reklama
ReklamaKolejowy Serwis Mobilny
Reklama baner reklamowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama