Do sprawy transportu osób z niepełnosprawnościami wracamy od początku września. Wówczas informowaliśmy o petycji zainicjowanej przez Agnieszkę Filipczuk, prezes Stowarzyszenia 25+ Nasza Przyszłość, oraz postulatach przedstawionych podczas sesji Rady Miasta Chełm. Mieszkańcy domagali się nie tylko zapewnienia dojazdów do powstającego Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego (COM), ale również stworzenia częściowo odpłatnego systemu miejskiej taksówki, z której osoby z ograniczoną mobilnością mogłyby korzystać na co dzień.
Władze miasta zapowiedziały wówczas przeanalizowanie możliwości organizacyjnych i finansowych. Teraz, w odpowiedzi na pytania naszej redakcji, magistrat przekazał kolejne informacje. Wynika z nich, że przygotowania do uruchomienia transportu trwają, ale nadal nie ma ostatecznych ustaleń dotyczących jego funkcjonowania.
Pierwsi uczestnicy już w listopadzie. Decyzje o transporcie później?
Z informacji przekazanych przez Urząd Miasta Chełm wynika, że pierwsi uczestnicy Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego mają zostać przyjęci w listopadzie. Oficjalne otwarcie placówki zaplanowano natomiast wstępnie na początek grudnia.
Zapytaliśmy magistrat, jakie rozwiązania dotyczące transportu zostały już przeanalizowane, jakie są wyniki tych analiz oraz kiedy przewozy mogłyby zostać uruchomione.
– Miasto Chełm analizuje możliwość organizacji transportu dla osób, które zostaną zakwalifikowane na pobyt dzienny i całodobowy w Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnym w Chełmie – przekazał Kacper Jasyk z Urzędu Miasta Chełm.
W odpowiedzi na kolejne pytanie urzędnik poinformował, że rozmowy w tej sprawie nadal trwają.
– W kwestii transportu uczestników do COM prowadzone są rozmowy. Ostateczne rozwiązania w tym zakresie będą podejmowane przez dyrektora COM po rozpoczęciu funkcjonowania placówki i rozpoznaniu potrzeb jej uczestników – wyjaśnił.
Magistrat zapewnia jednocześnie, że pracuje nad uruchomieniem przewozów, analizuje kwestie techniczne i organizacyjne oraz stara się o pozyskanie zewnętrznych funduszy.
Nawet 6 tysięcy złotych miesięcznie za dojazdy
O tym, jak poważny jest problem, Agnieszka Filipczuk i Jacek Bobruś, przedstawiciel Stowarzyszenia Zbyszko, opowiadali również w rozmowie na antenie Radia Bon Ton. Jak podkreślała Filipczuk, do organizacji od dawna zgłaszają się osoby potrzebujące pomocy w codziennym przemieszczaniu się. Chodzi między innymi o dojazdy do lekarzy, na rehabilitację czy zabiegi. Stowarzyszenia nie dysponują jednak odpowiednimi pojazdami ani środkami pozwalającymi na samodzielne zorganizowanie takiego transportu.
Problem nabiera dodatkowego znaczenia w związku ze zbliżającym się uruchomieniem Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego.
– Brak transportu uniemożliwi wielu osobom dotarcie do tego centrum. A to troszkę mija się z celem – mówiła Agnieszka Filipczuk.
Działaczka przytoczyła przykład osoby uczestniczącej w zajęciach stowarzyszenia, która musiała korzystać z odpłatnych przewozów.
– Transport osoby z niepełnosprawnością pięć razy w tygodniu, to był przejazd dwa razy dziennie, kosztował 3000 zł miesięcznie i to była najtańsza opcja, jaką w ogóle pani Krysia znalazła. Były opcje też po 6000 – relacjonowała.
Wcześniej Jacek Bobruś, ojciec dorosłego syna poruszającego się na wózku, zwracał podczas sesji rady miasta uwagę na oferty prywatnych przewozów wynoszące około 200 zł za kurs w jedną stronę.
Dla wielu rodzin konieczność regularnego ponoszenia takich kosztów oznacza, że nawet jeśli w mieście istnieje odpowiednia placówka czy oferta zajęć, skorzystanie z nich pozostaje poza ich finansowymi możliwościami.
„Osoba z niepełnosprawnością ma prawo się śmiać, ma prawo się bawić”
Przedstawiciele stowarzyszeń podkreślają, że ograniczanie dyskusji wyłącznie do transportu do COM nie rozwiąże wszystkich problemów mieszkańców.
Ich zdaniem potrzebny jest system pozwalający osobom z niepełnosprawnościami normalnie uczestniczyć w życiu miasta. Chodzi nie tylko o dojazdy do lekarza, urzędu czy na rehabilitację, ale również o możliwość wybrania się do kina, teatru, na koncert albo spotkanie ze znajomymi.
– Osoba z niepełnosprawnością ma prawo się śmiać, ma prawo się bawić! Niestety często społeczeństwo jest przyzwyczajone do tej roli osoby niepełnosprawnej, która ma być smutna i pokrzywdzona – podkreślała Filipczuk w Radiu Bon Ton.
Jak dodawała, osoby z niepełnosprawnościami i ich rodziny mają takie same marzenia i potrzeby jak pozostali mieszkańcy. Niekiedy chodzi o rzeczy pozornie zwyczajne, takie jak wyjście z domu i spędzenie czasu wśród ludzi.
Jacek Bobruś zwracał z kolei uwagę, że ewentualna usługa transportowa powinna być dostępna także wieczorami i w weekendy, kiedy odbywa się wiele wydarzeń kulturalnych i społecznych.
Jest pomysł na wykorzystanie już istniejących samochodów
W rozmowie radiowej pojawił się również konkretny pomysł, który – zdaniem Jacka Bobrusia – mógłby pomóc w rozwiązaniu problemu bez konieczności rozpoczynania wszystkiego od podstaw.
Jak wskazał, istnieje podmiot dysponujący pojazdami przystosowanymi do przewozu jednej lub kilku osób poruszających się na wózkach.
– Na tę chwilę mamy jedno rozwiązanie "na już" do wykorzystania – mówił Bobruś, wskazując na możliwość nawiązania współpracy z takim przewoźnikiem.
Działacze wskazują także na rozwiązania stosowane w innych miastach, w tym w Krakowie, gdzie – jak opisywał Bobruś – dostępne są taksówki przystosowane do przewozu osób na wózkach. Ich zdaniem Chełm nie musi kopiować gotowego modelu, ale może wykorzystać doświadczenia innych samorządów i wypracować rozwiązanie odpowiadające lokalnym potrzebom.
Co dalej z miejską taksówką?
Jak informowaliśmy 12 października, w pisemnej odpowiedzi skierowanej do inicjatorów petycji władze Chełma wskazały, że uruchomienie szerszej usługi transportowej wymaga analizy prawnej, organizacyjnej i finansowej. Miasto przyznało również, że w tegorocznym budżecie nie zabezpieczono środków na realizację takiego rozwiązania.
Agnieszka Filipczuk i Jacek Bobruś liczą, że przedstawiciele środowiska osób z niepełnosprawnościami zostaną zaproszeni do rozmów nad wypracowaniem rozwiązania.
– Na pewno nam zależy na tym, żebyśmy my jako środowisko osób z niepełnosprawnościami uczestniczyli w pracach nad tym transportem, bo myślę, że to my najlepiej znamy te problemy – podkreślała Filipczuk.
Działacze nie ukrywają, że stworzenie odpowiedniego systemu będzie wiązało się z wydatkami. Zwracają jednak uwagę, że bez niego część mieszkańców nadal będzie miała poważne trudności z korzystaniem z usług i wydarzeń dostępnych dla pozostałych chełmian.



Napisz komentarz
Komentarze