Straight Hate - w ich żyłach płynie grind

  • 22.02.2020, 08:03
  • MP
Straight Hate - w ich żyłach płynie grind
Kamil jest pracownikiem chełmskiego MPGK. Kuba to agent ubezpieczeniowy. Przemek zajmuje się przedstawicielstwem handlowym. Tylko Krzysiek żyje z gry w różnych zespołach. Kilka lat temu połączyli siły, tworząc Straight Hate, grupę prezentującą ciężką muzykę, ale coraz bardziej rozpoznawalną na polskiej scenie undergroundowej. Ich wydany niedawno album cieszy się uznaniem kolejnych krytyków, a chłopaki z Chełma nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Grupa Straight Hate powstała w 2008 r. i była złożona zarówno z chełmskich, jak i lubelskich muzyków. Obecny skład uformował się natomiast kilka lat później i aktualnie tworzą go: Kuba Brewczyński na wokalu, Kamil Nowicki (jeden z założycieli) na gitarze, Przemysław Bojar na basie i Krzysztof "Wizun" Saran na perkusji. Wieloletnie poszukiwania stylu zaprowadziły ich na jedną z najcięższych ścieżek muzycznych, czyli do mieszanki grindcore`u z death metalem

Postawili na ciężkość

- Zaczynaliśmy od lżejszych gatunków, takich jak punk czy groove, ale to właśnie grindcore pozwolił nam wypłynąć na szerokie wody - mówi Kuba Brewczyński. - Zaczęliśmy grać koncerty poza naszym regionem i spotkało się to z ciepłym odbiorem, a nic bardziej nie motywuje do dalszej pracy. Można powiedzieć, że rozpoczął się nowy rozdział naszej historii, który piszemy do dzisiaj. Mnie osobiście bardzo dużo dało również granie z Parricide, lubelską ikoną grindcore`u. Dzięki tej grupie na dobre wkręciłem się w ten styl, wspólnie z chłopakami osiągając w Straight Hate to, do czego dąży każdy zespół. Własne i oryginale brzmienie.

Chełmska grupa ma na swoim koncie sporo muzycznego materiału. W 2014 r. wydali minialbum "Mental Disorder", a także split (wspólny album) z indonezyjską grupą Speedy Gonzales noszący tytuł "Born to Grind" i opublikowany w formie kasety. Niedługo później Straight Hate nagrało kolejny split, tym razem z polską Neuropathią, zaś w 2016 r. ukazał się pierwszy pełny album zespołu pt. "Every Scum is a Straight Arrow". Pod koniec zeszłego roku natomiast wydali drugą pełną płytę, noszącą tytuł "Black Sheep Parade".

- Nagrywając ten album, wiedzieliśmy już, co chcemy osiągnąć, ponieważ dojrzeliśmy do pewnych rzeczy. Płyta jest od początku do końca spójna i ma nieco inne brzmienie w porównaniu z naszym poprzednim materiałem.

Od chwili wydania "Black Sheep Parade" zdobywa wysokie oceny krytyków i portali muzycznych. Straight Hate nie zwalnia jednak tempa i ma zaplanowane kolejne koncerty promujące ten album.

- Prawdopodobnie w maju światło dzienne ujrzy jeszcze jedno małe wydawnictwo, ale na razie więcej szczegółów nie zdradzamy - dodaje Kuba Brewczyński.

Mocna muzyka, lekki przekaz

Nazwa Straight Hate oznacza z angielskiego "prostą formę nienawiści" i został zaczerpnięty z tytułu jednego z utworów grupy Sepultura, która należała do pierwszych inspiracji chłopaków z chełmskiego zespołu. Obecnie największy wpływ na ich twórczość mają grupy z nurtów grindcore oraz death metal, przede wszystkim: Rotten Sound, Napalm Death, Nasum, Misery Index czy Squash Bowels.

- Tematyka naszych utworów oscyluje wokół tego, co nas otacza, dotyka i denerwuje, także wokół naszej muzycznej codzienności i przygodach koncertowych. Nie angażujemy się ideologicznie, politycznie czy religijnie. Ich przesłaniem nie naprawimy świata, ale konsekwentnie robimy swoje, zwracając słuchaczom uwagę na pewne kwestie.

Teksty Straight Hate są bardzo uniwersalne, poruszają zagadnienia dotyczące wszystkich społeczności. W "Don`t be so cheap" Kuba śpiewa o rodzimej scenie muzycznej, na której nie jest łatwo się przebić. "Lovely Family" opisany jest typowy model rodziny, w której rządzi ojciec, a jego zdanie jest niepodważalne, nawet kiedy nie ma racji. "Ludzki szlam" to smutna refleksja na temat społeczeństwa, które zostało podzielone i skłócone przez żądnych władzy polityków. "Looking for a Victim" natomiast jest inspirowane filmem "Spotlight" i skupia się na ekscesach i niejasnościach w historii Kościoła, które zostały zamiecione pod dywan. "Old Friends" z kolei to obraz rzeczywistości, w której spotykamy po wielu latach dawnych znajomych, a ci nie przyznają się do nas.

- Staramy się, żeby w naszych tekstach każdy znalazł coś dla siebie. Nie są to tylko niezrozumiałe wrzaski i krzyki, ponieważ ciężka muzyka musi nieść za sobą konkretne przesłanie. Chociaż nieco paradoksalne jest to, że nasz numer trwa średnio minutę z haczykiem, a o temacie, który porusza można mówić o wiele dłużej - dodaje Kuba Brewczyński.

MP

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
abcd
abcd 26.02.2020, 13:02
Pozdro, Kuba. Staw & NKJO 2012 - dzicz pozdrawia :)

Pozostałe