Chełm: W sidłach bezwzględnego oszusta

  • 18.09.2019, 11:07 (aktualizacja 18.09.2019, 11:11)
  • (apm)
Chełm: W sidłach bezwzględnego oszusta
Jak ryzykowna może być znajomość w sieci, przekonała się 36-letnia mieszkanka Chełma. Marzyła o romantycznej przygodzie z pilotem, a okazało się, że wpadła w pułapkę zastawioną przez szajkę naciągaczy z zagranicy. Przed utratą pieniędzy uchronił ją brat.

Jej wcześniejszy związek się nie udał, samotnie wychowywała dzieci, więc nic dziwnego, że marzyła o mężczyźnie, z którym w końcu ułoży sobie życie. W lipcu przez zagraniczną aplikację randkową poznała Maahir.

- Zaczęłam z nim rozmawiać, to przecież nic złego – opowiada Aneta. – Przedstawił mi się jako 34-letni pilot z USA. Pracował w zagranicznych liniach lotniczych. Zapewniał, że też szuka w internecie bratniej duszy. Wysłał mi swoje zdjęcie w mundurze pilota. Był bardzo przystojny – postawna sylwetka, piękny uśmiech, ciemna karnacja. Bardzo mi się podobał. Myślałam, że złapałam Pana Boga za nogi...

Był bardzo wiarygodny

Przedstawił jej na fotografiach całą swoją rodzinę, nawet babcię i jakąś kuzynkę. Mówił, że jego ojciec pochodzi z Indii, a matka jest z Los Angeles. Opowiadał, że jego małżeństwo było wielką pomyłką, że się sparzył i teraz jest sam.

- Ja też odwdzięczyłam mu się swoimi fotografiami. Zapewniał, że mu się podobam, że chce być ze mną. Nasze rozmowy stawały się coraz bardziej gorące... - mówi Aneta. – Zwierzałam się mu, byłam wobec niego szczera i uczciwa. Na początku nie dowierzałam, że jest naprawdę mną zainteresowany. Takie historie to tylko w filmach – myślałam sobie, ale był tak przekonujący, że całkowicie straciłam dla niego głowę. W końcu wyznał mi miłość.

Podekscytowana nową znajomością próbowała zachować odrobinę rozsądku.

- Zaczęłam szukać jakichś informacji o nim w sieci. Trafiłam na stronę, na której umieścił kilka swoich zdjęć. Były trochę wyzywające i jakby zmontowane, z dziwnymi nierealnymi tłami. Miał na nich odkryty tors i minę, jakby czekał na oferty od kobiet, co mu zresztą wytknęłam, ale ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że taki mężczyzna w ogóle istnieje...

Mam dla ciebie prezent

Któregoś dnia napisał jej, że leci na szkolenie do Australii, ale jak wróci, to w końcu odwiedzi ją w Polsce. - Trochę dziwiło mnie to, że po miesiącu pisania do siebie nie mieliśmy nawet telefonicznego kontaktu, ciągle zbywał mnie, że to on w końcu zadzwoni. Zapewniał, że cały czas o mnie myśli, a ostatnio, chodząc po sklepach znalazł jakieś piękne rzeczy "dla damy" – jak napisał i że mi to wyśle w prezencie. Przekonywałam, że nie trzeba, że zależy mi na nim, a nie na prezentach, ale w końcu podałam mu swój adres. Zrobił mi nawet zdjęcie paczki i siebie – czyli jakiegoś pilota przed odlotem.

Paczkę miała dostać 30 sierpnia. Miał do niej wcześniej dzwonić kurier, żeby była w tym czasie w domu.

- Zadzwonił ktoś z Rumunii. Mówił, że ma moją paczkę. Niewiele zrozumiała i rozmowa się rozłączyła. Wysłałam na ten numer SMS-a, że jestem już w domu i czekam na przesyłkę. Dostałam odpowiedź, że jest w Turcji i żeby przeszła jakąś "rejestrację", muszę na ich konto wpłacić 1000 euro. Nie podejrzewałam jeszcze wtedy, że to może być jakieś oszustwo, ale i tak nie miałam takich pieniędzy, żeby je przelać na czyjeś konto. Zasugerowałam Maahirowi, żeby to on zapłacił. Przekonywał mnie jednak, żebym je skombinowała, wpłaciła, a potem on - jak przyjedzie - to mi je odda.

Brat mnie uratował

Aneta pojechała do brata. Chciała pożyczyć pieniądze, ale na szczęście odwiódł ją od wysyłki kasy na niepewne konto.

– Potem pokazał mi artykuły prasowe o kobietach, które w ten sposób straciły bardzo duże pieniądze. I wtedy sobie uświadomiłam, że trafiłam na oszusta. Maahir próbował się jeszcze za mną kontaktować, przekonywał, że muszę za tą paczkę zapłacić, a gdy odmówiłam, nazwał mnie idiotką. Wysłałam mu więc linka z artykułami o oszustwach i wtedy nagle przestał się do mnie odzywać i zniknął z portalu randkowego.

Pani Aneta postanowiła próbę oszustwa zgłosić na policję. Dowiedziała się jednak, że czynności zostałyby podjęte, gdyby przelała jakieś pieniądze, a ponieważ do przestępstwa nie doszło, w zasadzie nie ma sprawy.

- Postanowiłam więc przestrzec inne kobiety przed takimi podejrzanymi typami. Dziewczyny, uważajcie! To może spotkać każdą z was.

(apm)
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Nuna
Nuna 20.09.2019, 00:23
Nie musi wcale spotykać każdą z nas, wystarczy nieco ostrożności i oleju w głowie. Taki typek zza granicy to od razu podejrzana sprawa. Poza tym jak można tak bezmyślnie chcieć przelać tyle kasy nieznanej osobie! Dziwię się niektórym kobietom że za wszelką cenę chcą zdobyć faceta 🤦‍♀️
abcd
abcd 20.09.2019, 12:11
Chyba ciśnienie na kaszojada miała ta pani. Swoją drogą taki rozstrzał gramatyczny w ostatnim zdaniu po prawej, że oł maj god, honey.

Pozostałe