Sprawa dotyczy wizyty, do której doszło w nocy w pierwszej połowie października. Z relacji matki wynika, że u jej dwuletniego syna pojawiła się gorączka sięgająca nawet ponad 39 stopni Celsjusza. Podawane leki przeciwgorączkowe nie przynosiły oczekiwanego efektu, dlatego kobieta zdecydowała się po północy pojechać z dzieckiem do nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej w Chełmie.
Matka miała zastrzeżenia do badania
Kobieta zarzuca lekarzowi, że badanie dziecka nie było wystarczająco dokładne.
- Nie zbadał syna, niby do gardła zajrzał, ale chyba nie do końca, bo stwierdził, że synowi nic nie jest - napisała do nas poruszona sprawą.
Małemu pacjentowi lekarz przypisał leki od gorączki. Jednak jak relaconuje kobieta, kolejnego dnia po godzinie 13.00 udała się z synem na prywatną wizytę lekarską. Według jej relacji podczas tej konsultacji rozpoznano anginę ropną i przepisano dziecku antybiotyk.
Kobieta uważa, że podczas nocnej wizyty nie potraktowano wystarczająco poważnie objawów, z którymi zgłosiła się po pomoc. W związku z jej zastrzeżeniami redakcja zwróciła się do placówki z pytaniami o przebieg badania, zastosowane procedury oraz możliwość zweryfikowania prawidłowości udzielonego świadczenia.
Placówka: przeprowadzono postępowanie wyjaśniające
W odpowiedzi na pytania redakcji poinformowano, że nocna i świąteczna opieka zdrowotna w chełmskim szpitalu jest realizowana przez zewnętrznego podwykonawcę. W związku ze zgłoszeniem przeprowadzono u niego czynności wyjaśniające.
Podmiot realizujący świadczenia NZOZ B.D. M. Uni-Med przekazał, że w ramach wewnętrznego postępowania przeprowadzono rozmowę z personelem oraz szczegółowo przeanalizowano przebieg wizyty i podjęte decyzje medyczne. Dyrektor zaznaczył, że ze względu na tajemnicę lekarską i ochronę danych osobowych nie mogą przekazać informacji dotyczących indywidualnego stanu zdrowia dziecka ani szczegółowego przebiegu jego wizyty.
- Pragnę jednak zapewnić, że w związku z opisaną sytuacją przeprowadzono wewnętrzne postępowanie wyjaśniające, które obejmowało rozmowę z personelem, szczegółową analizę przebiegu wizyty oraz podjętych decyzji medycznych. Analiza ta nie wykazała żadnych nieprawidłowości w postępowaniu lekarza - poinformował nas Jerzy Makolus, dyrektor placówki, która realizuje świadczenia w chełmskim szpitalu.
Dlaczego lekarz może nie przepisać antybiotyku?
W odpowiedzi podmiot odniósł się również do ogólnych zasad postępowania w przypadku małych dzieci z objawami infekcji.
- Przebieg ostrych infekcji dróg oddechowych u dzieci poniżej 3. roku życia charakteryzuje się wyjątkowo dużą dynamiką. Diagnoza lekarska zawsze wynika z wywiadu medycznego oraz badania fizykalnego aktualnego ściśle na moment wizyty w gabinecie. Obraz kliniczny jamy ustnej i gardła u małego dziecka może ulec znacznej zmianie w ciągu zaledwie kilku godzin - od braku swoistych zmian rano, do rozwinięcia pełnych objawów stanu zapalnego w godzinach popołudniowych. Z tego powodu ocena stanu zdrowia pacjenta odnosi się wyłącznie do objawów widocznych w trakcie badania, a nie do ewentualnego rozwoju sytuacji w kolejnych dobach - poinformował szef placówki.
Jak wyjaśniono, w przypadku braku jednoznacznych cech zakażenia bakteryjnego leczenie może ograniczać się do łagodzenia objawów, między innymi za pomocą leków przeciwgorączkowych i przeciwbólowych.
- W ocenie zdrowia malucha kluczową rolę odgrywa wiedza i doświadczenie specjalisty. Lekarz podejmujący decyzję diagnozuje i leczy pacjentów w oparciu o gruntowne wykształcenie medyczne, stale aktualizowaną wiedzę z zakresu pediatrii oraz międzynarodowe i krajowe wytyczne naukowe. To profesjonalne przygotowanie pozwala na precyzyjne odróżnienie objawów łagodnych infekcji od stanów wymagających natychmiastowej i agresywnej interwencji farmakologicznej. Zgodnie z obowiązującymi standardami medycznymi oraz wytycznymi w zakresie zakażeń górnych dróg oddechowych, przy braku jednoznacznych cech zakażenia bakteryjnego podstawą leczenia są leki objawowe, w tym przeciwgorączkowe i przeciwbólowe. Zdecydowana większość nawet do 90 percent - ostrych zapaleń gardła u małych dzieci ma podłoże wirusowe, a w przypadku takich infekcji antybiotyki są całkowicie nieskuteczne. Nie skracają one czasu trwania choroby, nie łagodzą objawów ani nie chronią przed ewentualnymi powikłaniami - dodał.
Jak przyznaje dyrektor, stosowanie antybiotyków „na zapas" lub przy braku jednoznacznych wskazań klinicznych jest niezgodne ze sztuką medyczną i stwarza realne ryzyko dla zdrowia dziecka.
- Nieuzasadniona antybiotykoterapia prowadzi do narastania zjawiska antybiotykooporności bakterii, niszczy naturalną mikroflorę jelitową, osłabiając odporność oraz naraża malucha na działania niepożądane, takie jak reakcje alergiczne czy zaburzenia układu pokarmowego - dodał dyrektor.
I przyzał:
- Podejmując decyzję o zaleceniu wyłącznie leków przeciwgorączkowych i obserwacji, lekarz działał na podstawie specjalistycznej wiedzy medycznej i dokładnej analizy stanu klinicznego stwierdzonego podczas badania. Taki wybór terapeutyczny wynika bezpośrednio z dbałości o bezpieczeństwo i dobro małego pacjenta oraz jest wyrazem najwyższych standardów współczesnej medycyny. W związku z powyższym działania lekarza należy uznać za w pełni właściwe, prawidłowe i uzasadnione.
Kiedy rodzic widzi, że z dzieckiem dzieje się coś niepokojącego, szuka pomocy i chce mieć pewność, że maluch otrzymał odpowiednią opiekę. Wysoka gorączka u dwuletniego dziecka może budzić niepokój, dlatego decyzja matki, by skonsultować stan syna z lekarzem, a następnie ponownie szukać pomocy, gdy nadal miała wątpliwości, jest zrozumiała.
Jednocześnie diagnoza i sposób leczenia zależą od objawów oraz stanu dziecka w chwili badania. Warto pamiętać, że jeśli dolegliwości nie ustępują lub stan malucha się pogarsza, należy ponownie skontaktować się z lekarzem.



Napisz komentarz
Komentarze