Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
czwartek, 6 października 2022 12:31
Reklama Reklama sprzedaży domów na Os. Niedźwiadek w Chełmie

Powraca sprawa fermy w Uchańce. Będzie 17 zamiast 4 kurników?

Firma StoFarm z Karczewa rozbudowuje fermę drobiu, która funkcjonuje na terenie Uchańki. Początkowo w ramach przedsiębiorstwa działały cztery kurniki. Obecnie firma podejmuje działania, by docelowo odpowiednich miejsc przewidzianych dla chowu kur powstało aż 17. Planuje również utworzenie skupu zbóż oraz peleciarni. Rozbudowie przedsiębiorstwa wciąż sprzeciwia się grupa mieszkańców, którzy uważają, że miejscowość wkrótce nie będzie się nadawała ani do normalnego życia, ani wypoczynku.
Powraca sprawa fermy w Uchańce. Będzie 17 zamiast 4 kurników?
- Funkcjonowanie obiektu jest dla wielu uciążliwe już teraz, a będzie jeszcze bardziej, jeśli obiekt będzie rozbudowywany - mówią przeciwnicy rozbudowy. - Nie spotkałam się z zarzutami, by mieszkańcom przeszkadzał jakikolwiek zapach. Raczej odbieram głosy zadowolenia, że taki zakład funkcjonuje i przynosi korzyści naszej gminie – twierdzi zaś wójt Dubienki.
Autor: Pixabay

O sprawie fermy pisaliśmy w Super Tygodniu w maju bieżącego roku. Pomysł rozbudowy przedsiębiorstwa wciąż wzbudza w niektórych środowiskach sporo kontrowersji. Do naszej redakcji trafił w ostatnim czasie list, w którym pan Adam, reprezentant setek, jak twierdzi, podobnych jemu osób, sprzeciwia się "agresywnym" działaniom zarządu spółki.

Kto jest przeciw?

Pani wójt Krystyna Deniusz-Rosiak za nic ma nas, użytkowników nieruchomości położonych w Uchańce. Z jednej strony mówi się w obecności kamer o ekologii (chodzi o konsultacje społeczne, które relacjonowała telewizja - przyp. red), a z drugiej przyjmuje się uchwałę, która wprost godzi w nasz interes. Przez tę fermę zniszczone zostanie to, co dla naszej miejscowości najważniejsze, czyli przede wszystkim walory przyrodnicze. Jesteśmy blisko obszaru Natura 2000, blisko Bugu, malowniczych lasów. Nikt z przyjezdnych nie będzie mógł z tego skorzystać, ponieważ będzie ich odstręczał wszechobecny odór - wylicza w liście pan Adam.

Pan Adam ma również sporo zastrzeżeń do trybu, w jaki gmina konsultuje sprawę funkcjonowania fermy z mieszkańcami, a przede wszystkim do tego, w jaki sposób odniosła się do złożonej w tej sprawie petycji (chodzi o dokument z grudnia 2021, w którym zarówno pan Adam, jak i grupa mieszkańców sprzeciwia się rozbudowie fermy).  Twierdzi on bowiem, że rozpatrzeniem dokumentu powinna zająć się sama pani wójt, podczas gdy odpowiednią opinię w sprawie dokumentu wydała komisja skarg, wniosków i petycji w ramach rady gminy. 

O ile ta procedura wydaje się czymś naturalnym (petycja wpływa bowiem de facto na ręce przewodniczącego rady gminy, nie wójta), o tyle wątpliwości budzi fakt, że pismo zostało również przekazane nieoficjalną drogą do zarządu firmy StoFarm sp. z o.o., która odniosła się następnie do jego treści, wydając własne stanowisko w sprawie. Pismo ze StoFarmu datowane jest na 21 marca 2022, a więc na dwa miesiące przed faktycznym podjęciem przez radę gminy - co miało miejsce dopiero na sesji w maju 2022 - odpowiedniej uchwały w sprawie. Faktycznie zatem zarząd firmy nie mógł zajmować w sprawie stanowiska w odniesieniu do petycji mieszkańców, gdyż ta mogła być rozpatrzona jedynie przez komisję. 

Niemniej w piśmie tym firma składa obszerne wyjaśnienia, że działa w oparciu o najwyższe standardy technologiczne i w żaden sposób nie narusza jakichkolwiek norm związanych z szeroko pojętą ekologią. Przyjęte w niej rozwiązania nie godzą w dobro ekosystemu miejscowości. Dokument przedstawia dokładne wyliczenia stężeń szkodliwych substancji, które rzekomo zostały sporządzone w oparciu o odpowiednie systemy i wykazują oczywiście, że stężenia pyłów, dwutlenku siarki, tlenku azotu oraz innych utrzymują się w normie. Pomieszczania w których funkcjonują kurniki są stale wentylowane, badana jest wilgotność powietrza, odpady zaś, powstałe w wyniku produkcji, wywożone zawsze na czas.

Starają się żyć w symbiozie 

W dokumencie sporo miejsca poświęca się również współpracy z władzami gminy, której początki sięgają 2017 roku. Ówczesny włodarz Waldemar Domański wyraził zainteresowanie projektem, a jego uruchomienie odbywało się przy udziale miejscowej ludności, która mogła nawet uczestniczyć w dniu otwartym i sprawdzić, w jaki sposób ferma ma funkcjonować. Firma powołuje się również na swój znaczący wkład w rozwój miejscowości i dobrobytu jej mieszkańców. Jak wynika z pisma, ferma będzie poszerzała nie tylko działalność związaną z chowem drobiu, ale również tę nastawioną na przetwarzanie biomasy. Planuje bowiem uruchomienie peleciarni, która będzie wykorzystywała m.in. niezużytą przez rolników słomę. Poszerzenie działalności o tę gałąź ma stworzyć dodatkowe kilkadziesiąt miejsc pracy. Obecnie na samej fermie zatrudnionych jest około 10 pracowników. Firma deklaruje, że jest w stałym kontakcie z władzami gminy i stara się działać na rzecz lokalnej ludności oraz licznych organizacji najlepiej, jak tylko potrafi. 

Nic się w tym zakresie nie zmieniło. Podtrzymuję w całej rozciągłości, to co wyraziliśmy w odpowiedzi na tamtą petycję. Staramy się żyć z lokalnym środowiskiem w symbiozie. Staramy się włączać w lokalne potrzeby i działania. Jeden z naszych pracowników, który pracuje zresztą na fermie wspólnie z żoną, mówi, że teraz może żyć spokojnie, ma stałe zatrudnienie. Do tej pory musiał wyjeżdżać do Anglii, by zapewnić byt swojej rodzinie. Staramy się również pomagać okolicznym rolnikom. Nie tylko oferujemy im dobry nawóz, ale także staramy się zagospodarować słomę, której produkują za dużo, a która nie przydaje się już zwierzętom gospodarskim. Nie możemy co prawda wprowadzać do kurnika słomy bezpośrednio z pola, ponieważ zawiera różne patogeny, ale po odpowiednim przetworzeniu w peleciarni będzie się nadawała do użytku. Dziwi mnie, że nikt z nami nie rozmawia w sprawie fermy osobiście, tylko kieruje różne pisma przez urząd gminy. Staramy się żyć z lokalnym środowiskiem najlepiej, jak to możliwe. Staramy się wspierać również lokalnych działaczy, w tym kościół. Osobiście biorę nawet udział w różnych uroczystościach. Ostatnio byłam obecna na obchodach rocznicy bitwy pod Dubienką.  Proszę wierzyć - nikt nie podszedł do mnie i nie powiedział wprost, że jest niezadowolony z funkcjonowania fermy. Nasi pracownicy zresztą mówią - jeśli ktoś ma coś przeciwko, niech przyjdzie i z nami porozmawia, wyrazi swoje niezadowolenie. Nie wiem, dlaczego komuś zależy na zrobieniu nam złej marki - mówi Aneta Zawada, Kierownik Zespołu ds. Inwestycji i Rozwoju.

Tłumaczenia firmy wciąż nie zadowalają jednak "środowiska", którego wolę reprezentuje pan Adam. W piśmie skierowanym do gminy, datowanym na 27 lipca br. stwierdza, że obwieszczenie "o rozpoczęciu procedury udziału społeczeństwa w postępowaniu w sprawie wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach dla przedsięwzięcia polegającego na chowie i hodowli brojlerów..." zostało wydane przez gminę jako dokument spóźniony w stosunku do faktycznych kroków, które już zostały podjęte, by umożliwić inwestorowi rozbudowę obiektu. 

Sprzeciw za plecami

Po raz kolejny pojawia się w dokumencie zarzut o to, że postępowanie było prowadzone w oparciu o pracę komisji rady gminy, a nie wójta osobiście. Poza tym przytoczona zostaje w nim opinia Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, który przyznaje, że całe przedsięwzięcie napotyka cały czas na społeczny opór. Twórca dokumentu zwraca uwagę na fakt, że decyzja środowiskowa została już w istocie wydana, podczas gdy obwieszczenie wydane przez wójt mówi o konsultacjach, które dopiero się odbędą. Tym samym rzekome konsultacje społeczne wydają się być jedynie fikcją. Nieprzekonywujące, jak twierdzi środowisko oponentów, wydają się również zapewnienia inwestora o tym, że emisja szkodliwych substancji zostanie zmniejszona dzięki zastosowaniu odpowiednich systemów. - Funkcjonowanie obiektu jest dla wielu uciążliwe już teraz, a będzie jeszcze bardziej, jeśli obiekt będzie rozbudowywany - mówią przeciwnicy rozbudowy. Argumentują, że wrażliwości na odór nie można relatywizować, a jest to argument na tyle poważny, że powinien być uwzględniony w debacie. 

Czy jednak mieszkańcy są w stanie w jakikolwiek sposób zablokować ten projekt? Czy można zakładać, że istnieje jakakolwiek luka prawna, która uniemożliwia dalsze funkcjonowanie zakładu? Biorąc pod uwagę sumę wszystkich stanowisk, można mieć chyba wrażenie, że dialog przeciwników działań firmy z jej zarządem nie jest do końca przejrzysty. Sprzeciw nie został wyrażony wprost, a zawsze za pośrednictwem korespondencji wymienianej z urzędem gminy. 

Najważniejszym dokumentem dla obecnego kształtu sporu wydaje się petycja, która wpłynęła do gminy w grudniu 2021 roku. W dokumencie tym "mieszkańcy, turyści i osoby odwiedzające miejscowość" (jak sygnowano wówczas dokument) jawnie sprzeciwiają się pomysłowi rozbudowy fermy o kolejne kurniki. Jako koronny argument przytaczano w dokumencie fakt, że miejscowość straci w związku z tym wiele ze swoich walorów turystycznych, nie będzie miejscem atrakcyjnym i przyjaznym. Jak twierdzono, rozbudowa przedsiębiorstwa wpłynie również na spadek cen okolicznych nieruchomości. Niepożądanym skutkiem będzie również emisja szkodliwych substancji – amoniaku, podtlenku azotu oraz rozmaitych pyłów powstałych jako produkt uboczny hodowli ptaków. Podnoszono również i tę kwestię, że zwiększenie produkcji przełoży się, co oczywiste, na większą ilość produkowanego przez kury nawozu. Twórcy petycji powoływali się w końcu na wnioski Najwyższej Izby Kontroli z oględzin, jakich dokonywano na podobnych fermach i które stanowią wyraźnie, że „wielkoprzemysłowe farmy zwierząt są często uciążliwe dla osób mieszkających w ich sąsiedztwie oraz środowiska naturalnego. Tymczasem nadzór nad nimi charakteryzuje się wieloma brakami, ponieważ wyznaczone do kontroli instytucje nie wymieniają się informacjami i dysponują rozbieżnymi danymi”. 

Zgodnie z prawem

Komisja rady gminy, która zajmowała się rozpatrywaniem dokumentu, nie stwierdziła żadnych nieprawidłowości w jego brzmieniu, ale oceniła jednocześnie, że nie ma podstaw, by w jakikolwiek sposób zablokować tę inwestycję. Inwestor rozpoczął bowiem produkcję na terenach przewidzianych w miejscowym planie zagospodarowania pod hodowlę drobiu, a plan dla kolejnych działek, na których powstaną kurniki, już został zmieniony. 

- Jeśli właścicielowi uda się skompletować całą dokumentację i otrzyma pozytywną decyzję o środowiskowych uwarunkowaniach, ferma zostanie rozbudowana. Warto również nadmienić, że rada gminy podejmowała różne uchwały związane z tą fermą przez dwie kadencje, a zatem można domniemywać, że obiekt i jego funkcjonowanie zostały już dawno zaakceptowane przez mieszkańców – stwierdziła wówczas, na majowej sesji rady gminy, Monika Ciszewska, przewodnicząca komisji skarg, wniosków i petycji.

- Istotnie, od momentu przegłosowania uchwały w maju tego roku, nic się w kontekście pozwolenia na rozbudowę nie zmieniło. Jako wójt musiałam podejmować decyzje w oparciu o całą dokumentację, a ta wydaje się być bez zarzutów. Przedsiębiorca otrzymał niedawno przedłużenie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, która była pozytywna. Chciałabym również nadmienić, że mieszkańcy tak naprawdę na funkcjonowaniu fermy sporo zyskują. Rolnicy regularnie kupują kurzy obornik, który z powodzeniem wykorzystują w swoich uprawach. Poza tym przedsiębiorstwo odbiera od nich słomę. Wiem, że planuje podejmowanie działań w kierunku rozbudowy linii przetwórstwa tzw. biomasy. Jeśli twórcy petycji podejmują w dokumencie zagadnienie ekologii, to wydaje się, że funkcjonowanie fermy jest istotnie jak najbardziej ekologiczne. Poza tym, co również istotne, wielu mieszkańców gminy znalazło na fermie zatrudnienie – stałe lub czasowe. Dla nas każdy zakład produkcyjny jest ważny, zabiegamy o inwestorów – po raz kolejny odniosła się do sprawy wójt gminy Dubienka, Krystyna Deniusz-Rosiak.

- Chciałabym podkreślić, że pod względem prawnym ferma działa jak najbardziej prawidłowo. Gmina nie mogłaby przecież działać w oparciu o jakiekolwiek wątpliwości w tym zakresie. Raczej odbieram głosy zadowolenia, że taki zakład funkcjonuje, przynosi różne korzyści i to właśnie na terenie naszej gminy – dodaje na koniec wójt Dubienki.

Czytaj także:


Oceń

Napisz komentarz
Komentarze
Reklama
Reklama