La Cafe z pomysłem na bunt

  • 02.11.2020, 10:33
  • DBEZ
La Cafe z pomysłem na bunt
Klienci restauracji mieli się stać pracownikami na umowę zlecenie. To miał być sposób na ominięcie zakazu konsumpcji potraw na miejscu. Oryginalny pomysł restauratora z Chełma nie został wcielony w życie, ale zainteresowały się nim media z całej Polski, a także niestety... politycy i urzędnicy.

Mała restauracja w centrum Chełma zdobyła sobie ogólnopolski rozgłos. Wszystko przez wpis na Facebooku o tym, że mimo zakazu będą tam podawane posiłki wewnątrz lokalu. Wystarczyłoby podpisać umowę zlecenie i wypełnić ankietę na temat dań i napojów, które się testowało odpłatnie. Wynagrodzenie wynosiłoby 1 zł, a umowa wygasała po wypełnieniu ankiety. W ten sposób klient stawałby się pracownikiem restauracji, a w tym przypadku - na terenie zakładu pracy dozwolone jest spożywanie posiłku. Pomysł w swej prostocie wydawał się genialny. Był nawet konsultowany z prawnikami. Zainteresowały się nim restauracje w kraju i ogólnopolskie media.

- Telefony z telewizji, gazet, od polityków i restauratorów dzwoniły bez przerwy. Wykorzystamy to medialne poruszenie do walki o dobro branży gastronomicznej, którą proszę o mobilizację i aktywne działanie - tak skomentował  to właściciel restauracji Michał Bartoszuk. Po kilku dniach od wywołania burzy medialnej wydał oświadczenie, że jednak pomysłu w życie nie wcieli i jak inne restauracje - La Cafe wydaje posiłki na wynos. Jak stwierdził, post jego miał pokazać sprzeciw wobec absurdalnych obostrzeń zastosowanych szczególnie wobec branży gastronomicznej. Nie miało to być reklamą kawiarni.

- Nie możemy się poddawać obostrzeniom, które są dla nas krzywdzące - podkreślił Bartoszuk.

Ciekawe są jego tłumaczenia, dlaczego zrezygnował z realizacji pomysłu. Jak się okazuje, otrzymał kilka telefonów od urzędników "związanych w sposób bliższy lub dalszy" z Chełmem. Jak się okazuje, podobne przypadki prób ominięcia zakazów już się zdarzały i firmy były masowo kontrolowane przez najróżniejsze instytucje. 

- Nie od dzisiaj wiadomo, że jeżeli trzeba coś znaleźć, to się da to zrobić - stwierdził właściciel restauracji.

W sprawę wmieszał się również pewien poseł, którego tożsamości Bartoszuk nie ujawnia. Po długiej wymianie zdań rozmówcy doszli do wniosku, że pomysł, mimo że konsultowany z adwokatem, miał kilka błędów. Jego wdrożenie, "przy głębszym drążeniu tematu przez instytucje państwowe", spowodowałoby całkowite zamknięcie restauracji. Pomysł więc trzeba dopracować, a otwarcie planowane na ubiegły poniedziałek musiało zostać przesunięte do czasu pełnego zapewnienia bezpieczeństwa zarówno pracownikom kawiarni, jak i gościom.

DBEZ

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe