Postawmy Kubusia na nogi

  • 24.07.2020, 08:52
  • szer
Postawmy Kubusia na nogi
Kuba Kusy ma 9 lat i mieszka w Rejowcu Fabrycznym. Był zdrowym, prawidłowo rozwijającym się dzieckiem. Kiedy miał niespełna roczek, zaczął chodzić. Wszędzie było go pełno. Radość rodziców i dziadków nie miała końca. Wszystko było tak, jak być powinno. To szczęście nie trwało jednak długo…

- Nasz poukładany świat runął, kiedy Kuba miał rok i cztery miesiące. Zachorował na wirusowe zapalenie mózgu – mówi Małgorzata Kusy, mama chłopca. – Od tego momentu zaczęła się walka o życie naszego synka. Trwa do dziś.

Chłopczyk był w tak złym stanie, że wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Mimo wysiłków lekarzy choroba bardzo uszkodziła mu mózg. Po wybudzeniu Kuba nie był w stanie usiąść ani samodzielnie przełykać. Leżał i wił się, wydając z siebie nieartykułowane dźwięki.

- Najszybciej jak to było możliwe, zaczęliśmy intensywną rehabilitację i dalsze leczenie naszego synka – opowiada pani Małgorzata.

Po kilku miesiącach udało się Kubie usiąść, a potem stanąć na własnych nogach. Gdy wydawało się, że będzie coraz lepiej, pojawiła się padaczka lekooporna. Każdego dnia występują ataki, które - jak złodziej - zabierają wypracowane przez Kubę rezultaty.

- Nasz synek nie mówi, nie potrafi się z nami w żaden sposób komunikować, wymaga naszej ciągłej opieki – mówi ze smutkiem w głosie jego mama.

Kuba jest podopiecznym Chełmskiego Hospicjum Domowego. Kilka razy w tygodniu przyjeżdża do niego fizjoterapeuta.

– Chcieliśmy, żeby syn miał kontakt z dziećmi. Do szkoły się nie kwalifikuje. Zapisaliśmy go do Niepublicznego Przedszkola Specjalnego Dla Dzieci Niepełnosprawnych w Krasnymstawie - dodaje mama chłopca.

W zajęciach, w których uczestniczył Kuba, cały czas towarzyszyła mu mama. Nie było to proste, bowiem nawet najdrobniejszy zbędny dźwięk powodował u chłopca atak padaczki. Od września, popołudniami będzie miał indywidualne zajęcia.

Mimo ciągłej rehabilitacji i stosowanym sprzętom ortopedycznym stopy Kuby zaczęły się zniekształcać. Lekarze zdiagnozowali u niego stopy końskie. Kuba już nie chodzi, może jedynie raczkować. Jego nogami jest teraz wózek inwalidzki.

- Nie poddajemy się – mówi pani Małgorzata. – Znaleźliśmy lekarza, który podjął się operacji naszego synka i dał nam nadzieję. To profesor Marek Napionek z Poznania. Niestety, operacja nie jest refundowana. Potrzebujemy na nią 15 tysięcy złotych. Mimo wsparcia bliskich nie jesteśmy w stanie jej sfinansować… Będziemy wdzięczni za każdą złotówkę.

Na siepomaga.pl/kuba-kusy trwa zbiórka na operację Kuby. Im szybciej uda się zebrać pieniądze, tym szybciej chłopiec może być zoperowany. Pomóżmy Kubusiowi stanąć na nogi.

szer

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe