O kurnikach nie chcą słyszeć

  • 08.02.2020, 06:45
  • TWA
O kurnikach nie chcą słyszeć
Mieszkańcy Kaplonos nie chcą mieć po sąsiedzku wielkich kurników do hodowli drobiu. Swój sprzeciw wykrzyczeli wójtowi. Nie przekonują ich argumenty, że istnieją specjalne filtry oczyszczające powietrze, które można założyć na terenie takiego gospodarstwa.

Pięć lat temu mieszkańcy sołectwa protestowali przeciw budowie biogazowni. Ich sprzeciw nie pomógł. Urządzenia jeszcze wprawdzie nie powstały, ale przedsiębiorca zakończył postępowanie administracyjne.

- Poprzedni wójt gminy, jeszcze w lipcu 2015 roku, wydał pozytywną decyzję środowiskową. Następnie starosta wydał w maju 2017 roku pozwolenie na budowę – informuje wójt Mirosław Torbicz.

Teraz mieszkańcy Kaplonos stoją przed widmem budowy fermy kur-brojlerów wraz z niezbędną infrastrukturą. Rozlokowana ma być na trzech działkach. Na każdej inwestor z Międzyrzeca Podlaskiego chce postawić cztery wielkie kurniki, będą bardzo blisko posesji mieszkalnych - 600-1100 metrów. Mieszkańcy Kaplonos napisali pismo przeciwko budowie kurników. Podpisało się pod nim ponad 100 osób. Przekazali je wójtowi. Trafiło także do instytucji, które muszą wypowiedzieć się w sprawie inwestycji.

Przedsiębiorca już wystąpił do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, ale Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny we Włodawie oraz Urząd Marszałkowski w Lublinie wezwały go do wykonania i przedłożenia uzupełnień do raportów środowiskowych.

Wystarczy nam smród obornika z naszych gospodarstw

Mieszkańcy boją się o środowisko. Uważają, że Kaplonosy zmienią się nieodwracalnie, oczywiście na niekorzyść.

- Jeśli ferma powstanie, to będziemy musieli znosić uciążliwy hałas pojazdów transportujących drób, pasze oraz obornik, a także fetor oraz pyłki lotne powstające w czasie hodowli. Nie chcemy tego. Zdajemy sobie sprawę, że mieszkamy na wsi, ale do tej pory jeszcze mamy ciszę, spokój i czyste powietrze. Pojechaliśmy tam, gdzie takie fermy już działają. Pytaliśmy mieszkańców, jak im się mieszka. Mówili, że najgorzej jest, kiedy trwa wywózka obornika. Ludzie nie mogą okna otworzyć ani prania na dworze wywiesić, bo wszystko przesiąka tym nieprzyjemnym zapachem. To nie są nasze wymysły. Opieramy się na doświadczeniu innych i dlatego protestujemy. Rozumiemy przedsiębiorcę, ale mamy nadzieję, że on zrozumie nas – mówią mieszkańcy Kaplonos.

Wójt po stronie mieszkańców

- Poinformowałem mieszkańców, że gmina na wniosek inwestora musi wszcząć postępowanie i prowadzić je zgodnie z przepisami prawa. Postępowanie podlega uzgodnieniom z innymi instytucjami, co przy konieczności dokonywania przez inwestora uzupełnień może potrwać nawet kilka miesięcy. Przekazałem także mieszkańcom Kaplonos, że już teraz mogą składać wnioski i uwagi do planowanych przedsięwzięć i zajmować stanowisko w sprawie. Zapewniłem, że przed wydaniem decyzji spotkam się z nimi i poinformuję o przebiegu oraz wynikach prowadzonych postępowań administracyjnych – tłumaczy wójt Mirosław Torbicz.

Twierdzi, że w tej sprawie jest z mieszkańcami, doskonale rozumie ich obawy i wątpliwości. Uważa, że mają do tego pełne prawo, a ich opinia jest dla niego najważniejsza.

TWA

Którą inwestycję uważasz za najpilniejszą?

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe