Porodówka do zamknięcia?

  • 23.01.2020, 13:10
  • GD
Porodówka do zamknięcia?
Czy ministerstwo zdrowia planuje zamknięcie aż 77 oddziałów położniczych na terenie kraju, bo są nieopłacalne? Na czarnej liście opublikowanej przez posłów Lewicy znajduje się także porodówka w Krasnymstawie. - Temat jest chwytliwy medialnie, ale nic nie zapowiada, by dotyczyło to naszej placówki - uspokaja kierownik oddziału Leszek Janeczek.

Na podstawie danych z resortu zdrowia z 2018 roku posłowie Lewicy opublikowali mapę porodówek, które mają mniej niż 400 porodów rocznie. Z tego powodu podobno grozi im likwidacja. Parlamentarzyści powołują się na rzekomy pomysł ministerstwa dotyczący zmian w kontraktowaniu oddziałów położniczych i premiowaniu tych, które osiągnęły wymaganą liczbę. 

- Wprowadzenie takich zmian to w praktyce wyrok na "małe" porodówki i pogłębienie problemu zwijania ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach - czytamy w komunikacie na stronie Lewicy.

Nie zapadły jednak jeszcze żadne konkretne decyzje dotyczące likwidacji porodówek. Nastroje tonuje szef oddziału ginekologiczno-położniczego w krasnostawskim szpitalu, który balansuje na granicy 400 urodzeń rocznie.

- Należy pamiętać o tym, że ginekologia to nie tylko porody. To również m.in. profilaktyka onkologiczna. Jak nie będzie oddziału, to nie będzie lekarzy i kryzys się pogłębi. W przeszłości za porody płacono jednakowo. Teraz są to różne kwoty w zależności od stopnia referencyjności szpitali - mówi Leszek Janeczek.

SPZOZ Krasnystaw znajduje się w sieci szpitali na pierwszym poziomie podstawowego systemu zabezpieczenia. Oddziały w takich lecznicach otrzymają 2 tys. zł za poród. W drugim stopniu referencyjności kwota jest o tysiąc złotych wyższa. Oddziały trzeciego stopnia mają od 5 do 7 tys. zł.

Dwa miesiące temu w artykule "Wyjeżdżać czy rodzić u siebie?" informowaliśmy, że liczba porodów w krasnostawskim szpitalu nie wynika tylko z demografii i niekorzystnej struktury zatrudnienia lekarzy zajmujących się ciężarnymi w poradni dla kobiet. Leszek Janeczek wyjaśniał, że w SPZOZ Krasnystaw nie mogą odbywać się porody przedwczesne (do 36. tygodnia ciąży). Ponadto od kilku lat ciąże bliźniacze oraz ciąże donoszone z ciężką patologią powinny odbywać się w szpitalach ze specjalistycznymi oddziałami neonatologicznymi.

- Kategorycznie zaprzeczam tezom głoszonym przez panią poseł Marcelinę Zawiszę z klubu Lewicy, jakoby Ministerstwo Zdrowia prowadziło prace, których celem miałoby być wygaszenie jakichkolwiek oddziałów położniczych w polskich szpitalach - podkreślił wiceszef resortu Janusz Cieszyński.

Jego zdaniem na podstawie informacji otrzymanych z Ministerstwa Zdrowia posłanka wyciągnęła zbyt daleko idące wnioski o przyszłym funkcjonowaniu oddziałów położniczych. Podkreślił, że czym innym są przytoczone dane statystyczne, a czym innym realne działania. Decyzja o zamknięciu oddziału należy do dyrektora szpitala i musi ona uzyskać akceptację wojewody.

GD

Którą inwestycję uważasz za najpilniejszą?

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (2)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kryslc
Kryslc 25.01.2020, 11:02
Ważne że PiS ma prywatne szpitale. Zresztą drogie panie dajecie się traktować przez polityków i kościół jak inkubator to tak was traktują.
Mama
Mama 24.01.2020, 08:49
Kilka moich koleżanek rodziło w szpilalach w Chełmie i Krsnystawie opisywały to jako koszmar, zero znieczulenia, ciągłe masarze szyjki macicy, wyciskanie dziecka na siłe, łyżeczkowania i szycia na żywca oraz zero współczucia tylko ubliżanie cierpiącej kobiecie (żadna z nich nie chce kolejnego dziecka) . Inne koleżanki rodziły w Lublinie do porodu też żadna nie dostała znieczulenia ale całą reszte sobie chwalą (niektóre chcą mieć jeszcze dzieci). Ja postanowiłam rodzić w Rzeszowie w prywatnej klinice. Gdy tylko zauważyłam plamienie odrazu tam pojechałam, okazało się że to tylko czop się rozpuszcza i kazano mi wrócić gdy zaczną się skurcze. Dwa dni spędziłam w Hotelu nim się zaczeło. Dostałam znieczulenie, rodziłam sama na sali, opieka była super, nikt na mnie nie wrzeszczał i nie miał pretęsji że jestem na tym świecie i rodzę (chce mieć kolejne dziecko). Więc może liczba porodów by się zwiększyła gdyby zmienić coś na naszych porodówkach. Skoro w naszych porodówkach ludzie pracują jakby za karę i uwielbiający się znęcać to nic dziwnego że kobiety uciekają.

Pozostałe