Treeskillers - glam w chełmskim wydaniu

  • 11.01.2020, 08:18 (aktualizacja 11.01.2020, 14:40)
  • MP
Treeskillers - glam w chełmskim wydaniu Oliwia Nadolska
Jest ich czterech. Wyznają zasadę, że rock`n`roll jest jak stara miłość, ponieważ nigdy nie rdzewieje. Grają muzykę, na jakiej się wychowali i jaka bije w ich sercach. Choć reprezentują różne pokolenia, to klasyczny rock jest właśnie tym, co ich zjednoczyło. Noszą nazwę Treeskillers i chcą, żeby Chełm był kojarzony z miastem dobrej, mocnej muzyki.

Wokalista i główny gitarzysta Dariusz Pawlak mówi, że z muzyką był związany jeszcze w brzuchu mamy. Na pomysł założenia zespołu wpadł ponad rok temu.

Różny wiek, wspólna pasja

- Mój ojciec od zawsze słuchał najlepszych rockowych zespołów, w tym KISS, Dire Straits, Slade czy Yes. Włączał mi ich muzykę, kiedy byłem dzieckiem. Najbardziej ciągnęło mnie do zespołów z lat 80. i 90., kiedy na scenie królował glam rock i heavy metal. Do dziś szczególnie kocham grupy Bon Jovi i Guns`N`Roses, ale lista moich inspiracji jest dłuższa niż lista zakupów gospodyni domowej. Słucham wszystkiego, ponieważ z każdego gatunku da się zaczerpnąć coś, co później można przełożyć na własną muzykę. 

Darek wcześniej działał solowo i w innym zespole rockowym. To również autor tekstów oraz nauczyciel gry na gitarze. I właśnie podczas jednej z lekcji zaczął kompletowanie nowego składu. Jednym z jego uczniów jest 17-letni Paweł Wiącek, uczeń I Liceum Ogólnokształcącego w Chełmie, który w Treeskillers gra na drugiej gitarze i wspiera Darka wokalnie. 

- Na gitarze gram od dwóch lat, a namówiła mnie do tego siostra, która namiętnie słucha KISS i innych rockowych klasyków. Dostałem na święta pierwszy instrument, szybko nauczyłem się podstaw. Muzyka jest czymś, co mnie uzupełnia, czymś, co potrafi skupić na sobie całą moją uwagę, bez czego nie wyobrażam sobie życia. Lubię różne gatunki, ale najbardziej przemawia do mnie stary, polski rock i metal. Granie sprawia mi wielką satysfakcję.

Początkowo w duecie Darek i Paweł grali akustycznego rocka. Duża część wykonywanego wtedy i teraz repertuaru powstała znacznie wcześniej. Ale żeby zespół był pełen, brakowało przynajmniej dwóch instrumentalistów. Niedługo po pierwszym koncercie Paweł namówił do udziału w projekcie kolegę z liceum Kubę Dąbrowskiego, który zajął miejsce basisty. 

- Od zawsze moją wielką inspiracją był Cliff Burton, tragicznie zmarły basista Metalliki - mówi Kuba. - Miał tylko 23 lata, a do tej pory znajduje się w czołówce najlepszych basistów w historii muzyki. Gitara basowa często uchodzi za najmniej istotny instrument, ale to właśnie Burton grał solówki, które same w sobie były majstersztykami. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się grać, chociaż po części tak dobrze, jak on. 

Skład Treeskillers na początku tego roku uzupełnił jeszcze perkusista Jaromir Wójcik, 26-latek z Chełma. Jego wybór był dosyć oczywisty, ponieważ to "najbardziej rozchwytywany lokalny bębniarz na wschód od Uherki". Gra w kilku okolicznych zespołach, m.in. Romantic Soul Rebel, Climate, Climate Classic oraz Eclectic Music. Odnajduje się w każdym gatunku, począwszy od muzyki jazzowej i soulowej, skończywszy na ciężkich formach metalu.

- W takim składzie i z nową energią wróciliśmy na scenę z przytupem - podkreślają muzycy Treeskillers.

Szufladki nie są dla nas!

Początkowo zespół działał krótko pod nazwą Iron Cross. Szybko okazało się jednak, że jest co najmniej kilka kapel rockowych na świecie, które grają pod takim szyldem. Potrzebna była zmiana. Koncepcja nazwy narodziła się jeszcze w czasach licealnych Darka. 

- Brałem udział w konkursie wokalnym, ale miałem bardzo słabe nagłośnienie, więc mój głos brzmiał kiepsko. Jeden z jurorów porównał mnie do pewnej wokalistki, o której mówiono, że drzewa umierają, kiedy śpiewa. Do tej pory nie wiem, kogo miał na myśli. Po zejściu po sceny przemyślałem sobie, co przed chwilą usłyszałem. I doszedłem do wniosku, że "zabójca drzew", po angielsku "Treeskiller", to dobry i chwytliwy pseudonim rockowy. Dotąd sam go nosiłem, ale gdy zawiązaliśmy nowy zespół, uznaliśmy, że tę nazwę trzeba pomnożyć. Oczywiście, nie jesteśmy wrogami przyrody, wręcz przeciwnie, nie wykluczamy nagrania utworu o ochronie środowiska - dodaje z uśmiechem wokalista Treeskillers. 

Zespół gra szeroko pojętego rocka, ale muzycy zaznaczają, że nie mają zamiaru zamykać się w żadnych schematach. Podkreślają, że szufladkowanie nie jest dla nich. W dorobku mają zarówno sentymentalne, ciepłe i spokojne ballady, jak też rockowe utwory z pazurem i ciężkie kompozycje instrumentalne. Często sięgają także po legendarne piosenki takich grup jak: Judas Priest, Scorpions czy AC/DC, prezentując je we własnych aranżacjach. Jak mówią, grają to, co czują i prosto z serca. 

Brzmienie to jedno, ale bardzo istotną kwestią muzyki Treeskillers są teksty utworów. Tematycznie również są osadzone w glam rockowych klimatach lat 80. i 90. 

- Głównym wątkiem tekstów, które piszę, jest miłość, czyli bezdenne źródło inspiracji - mówi Darek. - Temat uniwersalny, dotykający każdego z nas, ponieważ nie ma osoby, która nigdy nie była zakochana, szczęśliwie lub też nieszczęśliwie. W pisaniu inspiruje mnie wszystko. Czekam na ten lekki podmuch natchnienia, na wstępną iskierkę, którą będę mógł rozdmuchać. Chwilę później moja wyobraźnia zaczyna kipieć. 

Treeskillers, podobnie jak wiele innych zespołów, obala wciąż panujący stereotyp o tematach poruszanych przez zespoły rockowe. W ich tekstach znajdziemy emocjonalne wyznania ("In my Eyes"), ostrzeżenia przed złudną miłością ("Be Careful", "Dangeorus Girl") czy "pływanie po otwartym oceanie marzeń" ("Sailin`"). Wszystkich dotychczas nagranych kompozycji można posłuchać na ich kanale na YouTube. 

- Nie znajdziecie w naszych tekstach nic negatywnego czy gorszącego. Muzyka ma nieść przesłanie, ale przede wszystkim trzeba się przy niej dobrze bawić.

Ciągnie ich na scenę

Treeskillers istnieje dopiero rok, ale muzycy nieustannie pracują nad pełnym albumem i nie odmawiają zagrania przed chełmską publicznością. Wolny czas poświęcają na wspólne próby. 

- Na dobrą sprawę mamy już gotowy materiał na ponad jedną płytę, ale nie chodzi o to, żeby ją tylko wydać - mówi Darek Pawlak. - Kompozycje muszą być dopracowane i w pełni oddające to, co chcemy przekazać. Jesteśmy jednak bliżej niż dalej ukończenia prac i bardzo prawdopodobne, że w pierwszej połowie 2020 roku nasz debiutancki album ujrzy światło dzienne. 

Treekillers wiele koncertuje, w tym roku można było ich usłyszeć na niejednym występie. W październiku w Wojskowym Klubie Garnizonowym dali bardzo energetyczny koncert, ściągając tłumy pod scenę. W listopadzie zagrali natomiast wspólny gig z zespołem Koniec Listopada z Białej Podlaskiej, który promował swój drugi album. W styczniu z kolei będzie można ich usłyszeć na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, która stanie na pl. Łuczkowskiego w Chełmie. A na tym nie koniec.

- Koncerty są nieodłączną częścią życia każdego muzyka, na każdym etapie istnienia zespołu - podkreśla frontman Treeskillers. - Nie piszemy i nie komponujemy do szuflady, tylko dla osób, które przychodzą na nasze występy. Mamy kolejne propozycje koncertów od wielu zespołów z Lubelszczyzny i nie odmawiamy. O to właśnie chodzi, żeby muzyką dzielić się z innymi i przybić piątkę pod sceną, bo tylko wtedy granie ma jakikolwiek sens. Pozytywnej energii z koncertów nie da się kupić za żadne pieniądze. 

MP

Którą inwestycję uważasz za najpilniejszą?

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe