Nie jesteśmy złodziejami!

  • 20.12.2019, 12:29
  • AN
Nie jesteśmy złodziejami!
Detektorysta to pasjonat, który w wolnej chwili biega po polach i lasach ze sprzętem elektronicznym w poszukiwaniu skarbów. - Nie jesteśmy złodziejami czy wandalami. Realizujemy swoją pasję. Niestety, prawo jest przeciwko nam - mówią Katarzyna i Piotr z Chełma.

Badaniami tego, co pod ziemią zajmują się od kilku lat. Oprócz tego, że są poszukiwaczami, działają też w organizacjach detektorystów, które walczą o uregulowanie przepisów związanych z ich pasją.

- Od 2018 roku obowiązuje prawo, które jest dla nas niekorzystne. Nieprecyzyjnie odnosi się do naszej działalności, obwarowuje nas takimi przepisami, że praktycznie uniemożliwia jakiekolwiek poszukiwania - mówi pani Katarzyna.

Chodzi o to, że osobie złapanej na szukaniu ukrytych lub porzuconych zabytków bez niezbędnych zezwoleń grozi już nawet kara pozbawienia wolności. W czym problem? Jak twierdzą detektoryści, konserwatorzy zabytków utrudniają wydawanie pozwoleń, jak tylko mogą, ponadto ponoć przesyłają dane osób ubiegających się o zezwolenie policji, a ta robi w ich domach naloty.

- Wiadomo, że mamy w domu różne rzeczy, znalezione podczas poszukiwań. Niestety, w Polsce nie ma definicji zabytku i tak naprawdę nawet drobiazgi z PRL-u, które prawdopodobnie każdy ma w domu, mogą być uznane za zabytkowe, a to z kolei oznaczałoby, że wszyscy mamy w domach nielegalnie zabytki - tłumaczy pani Katarzyna.

- Dlatego m.in. walczymy o to, aby sprecyzować prawnie, co jest zabytkiem, a co nim nie jest. My nie chcemy nikogo okradać, chętnie znalezione rzeczy przekażemy do muzeum. Jednak nie chcemy być traktowani jak złodzieje - dodaje pan Piotr.

Obecnie detektoryści, nie do końca legalnie korzystają z życzliwości rolników czy właścicieli działek. Po prostu pytają, czy mogą pochodzić z detektorem, przeważnie otrzymują taką zgodę.

- Staramy się badać teren tak, aby go nie zniszczyć. To dotyczy zwłaszcza pól - mówi pan Piotr. - Gdyby przepisy, pod które podlegamy, były bardziej precyzyjne, na pewno skorzystałyby na tym lokalne muzea. Znaleziska bez obaw przekazywalibyśmy do ich kolekcji. 

W swojej pasji kierują się zasadami dekalogu detektorystów, który głosi m.in. że nie wolno poszukiwać na terenie zabytków lub w miejscach będących przedmiotem badań archeologicznych i należy informować lokalne muzeum, lub władze administracyjne o wszelkich niezwykłych odkryciach o charakterze historycznym. Z kolei, jeżeli natrafi się na niewypały, niewybuchy lub starą amunicję trzeba oznakować to miejsce i zawiadomić policję.

- Mamy swoje zasady i stosujemy się do nich. Opinie na nasz temat są bardzo niesprawiedliwe i krzywdzące - dodają chełmscy poszukiwacze.

AN

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe