Chełm: Dajcie mi żyć w spokoju!

  • 19.10.2019, 07:06 (aktualizacja 21.10.2019, 12:45)
  • AN
Chełm: Dajcie mi żyć w spokoju!
Pani Paulina mieszka wraz z dwójką dzieci w lokalu komunalnym, a raczej usiłuje tam mieszkać. Niektórzy próbują jej to skutecznie uniemożliwić, wyłączając prąd, centralne ogrzewanie czy ciepłą wodę. W bloku ciągle są kłótnie, wzywana jest policja, ostatnio jedna z sąsiadek ugryzła kobietę w palec...

Chodzi o jeden z bloków przy ulicy Trubakowskiej. Pani Paulina mieszkała w nim kiedyś jako młoda dziewczyna razem z dziadkami. Gdy dziadek zaczął nadużywać alkoholu, wyprowadziła się i wróciła dopiero po jego śmierci.

- Zadłużył mieszkanie na 20 tys. zł. Wzięłam ten dług na siebie i spłacam go zgodnie z ustaleniami z Przedsiębiorstwem Usług Mieszkaniowych. Wyremontowałam lokal i chciałabym w nim normalnie żyć. Niestety, mieszkają w tym bloku osoby, które z jakiegoś powodu gnębią mnie na każdym kroku - żali się kobieta. - Może dlatego, że jestem pochodzenia romskiego? Jak wcześniej dziadek robił z mieszkania melinę, to im to nie przeszkadzało...

Problemy pojawiły się już podczas remontu. Sąsiadka ponoć wzywała ciągle policję, bo było za głośno. Przestała, dopiero gdy została pouczona, że nie ma podstaw do interwencji funkcjonariuszy, ponieważ remont jest wykonywany tylko w takich godzinach, kiedy można. Kobieta twierdzi, że jest nękana przez osoby, które nie do końca oficjalnie zarządzają wspólnotą.

- Najpierw odłączyli mi ciepłą wodę, później okazało się, że nie mam też ogrzewania. Skrzynka zamykana jest na klucz, a zamek został zmieniony. Ja tego klucza nie mam, podobnie jak do piwnicy, choć płacę czynsz - żali się kobieta. - Kiedy przechodzę koło okien tej kobiety, wyzywa mnie. Ostatnio nie wytrzymałam, poszłam do niej i zapytałam, czego od nas chce. Zaczęła mnie wyzywać od złodziejek i popychać. Doszło do szarpaniny. Ugryzła mnie w palec tak dotkliwie, że musiałam jechać na SOR.

Pani Paulina jest już w kiepskim stanie psychicznym. Mówi, że brakuje jej sił, aby walczyć o normalny byt. Czuje się poniżana i gnębiona. Liczy na pomoc organów ścigania. Jak mówi, złożyła do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa.

- Ja chcę tylko normalnie żyć. Mam dwójkę dzieci - mówi kobieta.

Jak udało nam się ustalić, społeczność bloku jest podzielona. Część osób jednak twierdzi, że pani Paulina nie jest niczemu winna i wspólnota nie ma prawa odbierać jej dostępu do czegokolwiek.

AN

Podziel się:



Pozostałe