Chełm: Szantażem zmusił nieletnią do seksu

  • 11.07.2019, 08:46
  • (apm)
Chełm: Szantażem zmusił nieletnią do seksu
Powoli zdobył jej zaufanie. Gdy wirtualna znajomość się zacieśniła, namawiał ją do przesyłania rozbieranych zdjęć i filmów. Potem szantażował, że upubliczni materiały w sieci i pokaże znajomym. Wszystko po to, by mu się grzecznie oddała. Perfidny erotoman wykorzystał małoletnią na schadzce w lesie. Za zboczone żądze sąd skazał go na półtora roku więzienia. Wyrok nie jest jeszcze prawomocny.

Mężczyzna ma zakaz zbliżania się do poszkodowanej przez dwa lata i musi zapłacić jej 7 tys. zł zadośćuczynienia za doznane krzywdy. Poniesie też koszty sądowe (2 tys. zł). Sąd uznał go za winnego doprowadzenia nieletniej do obcowania płciowego. Orzekł wobec niego karę za wielokrotne zmuszanie dziewczyny do przesyłania mu zdjęć i nagrań prezentujących jej intymne części ciała i za groźby publikowania kompromitujących materiałów na portalach społecznościowych.

Właśnie na jednym z takich portali nastolatka poznała swego adoratora. W opisie profilu wyczytała, że ma 18 lat. Rozmawiali praktycznie codziennie. Na początku był miły, mówił jej, że ładnie wygląda, że mu się podoba. Miał być lekarstwem na jej kompleksy. Namówił ją, by wysłała mu swoje zdjęcie w staniku. Rozmowy szybko zeszły na tematy seksu. Mężczyzna stawał się coraz bardziej natarczywy. Zażądał jej nagich zdjęć, przekonywał, że najlepsze są te z jej twarzą, bo dopiero wtedy widzi, jaka jest piękna. Dziewczyna na początku nie podejrzewała, że zboczeniec gromadzi materiały, by ją szantażować, a potem wykorzystać.

Wirtualny znajomy nie dawał jej spokoju. Pisał do niej dniami i nocami, złościł się, gdy nie odpowiadała. Musiała w końcu dać mu swój numer telefonu, bo chciał mieć z nią kontakt także wtedy, gdy nie siedziała przy komputerze. Jak nie robiła tego, czego zażądał, straszył ją, że ma władzę, że opublikuje jej zdjęcia w sieci. Gdy się nie odzywała, dostawała karę – musiała wysyłać mu rozbierane fotografie lub filmiki. Czuła się osaczona, zaszczuta, nie wiedziała, jak zakończyć tę znajomość. Próbowała mu tłumaczyć, że nie chce tego robić, że źle się czuje w takiej roli, ale nie przyjmował tego do wiadomości. Im bardziej ona się opierała, tym bardziej on stawał się nachalny. Składał jej obleśne propozycje. Straszył, że jeśli nie spełni jego fantazji, to przyjedzie do niej do domu...

W końcu zażądał spotkania. Mieszkał w innym mieście, więc zapowiedział, kiedy się u niej pojawi. Chciał ją zobaczyć na żywo w jakimś ustronnym miejscu. Obiecywał, że jak mu się odda, to da jej spokój. Na miejsce schadzki wyznaczyli las. Już na nią czekał. Zdziwiła się, że jest taki stary, dla niej wyglądał jak dziadek. Perfidnie ją wykorzystał, ale obietnicy nie spełnił. Zażądał jeszcze jednego spotkania. To miała być cena za spokój, który za każdym razem jej obiecywał i... dalej ją gnębił.

Znajomość w sieci zamieniła jej życie w koszmar. Nie wiedziała, jak się pozbyć zboczonego natręta. Bała się, że jak nie będzie spełniać jego żądań, o wszystkim dowie się rodzina i znajomi. Nie mogła jeść, nie mogła spać, nie była w stanie skupić się na nauce.

Jak ustalili śledczy, wykorzystywał jej bezradność przez wiele miesięcy. W końcu zdradziła bliskim swój wstydliwy sekret. Policja ustaliła erotomana szantażystę. Okazało się, że to 36-latek z jednej z miejscowości naszego województwa. Usłyszał zarzut doprowadzenia małoletniej dwukrotnie do obcowania płciowego i wielokrotnego prezentowania mu zdjęć i filmów z intymnymi częściami ciała, grożąc opublikowaniem ich na portalach społecznościowych. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do sądu w listopadzie ub. r. Mężczyźnie groziło od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Mimo iż dostał niższą karę, prokuratura nie wnosi apelacji od wyroku. Oskarżony dobrowolnie przystał na taką pokutę.

(apm)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe