Rozkopali groby i przykryli je asfaltem | Super Tydzień

  • 07.06.2019, 09:52 (aktualizacja 08.06.2019, 08:14)
  • DBEZ
Rozkopali groby i przykryli je asfaltem | Super Tydzień
Budowa ulicy Piaski w Dubience, którą wykonano w 2018 roku, może wywołać międzynarodowy skandal. Zdaniem przedstawiciela Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy gmina Dubienka, niwelując teren pod drogę, rozkopała groby. Kości zmarłych są rozsypane po całej okolicy.

Informacja o skandalicznej sytuacji w Dubience dotarła na wiosnę tego roku do warszawskiego biura Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy. Przedstawiciel strony żydowskiej na przełomie marca i kwietnia osobiście przyjechał do Dubienki. Odkrył, że nowa asfaltowa droga przebiega w części przez stary cmentarz żydowski. W nasypie przy drodze wyzbierał pokruszone kości. Jego zdaniem to szczątki Żydów pochowanych na cmentarzu przed wojną. Cmentarz ten przekazany był gminie żydowskiej w 1700 roku przez dwóch burmistrzów. Miał do nich należeć "po wieczne czasy", aby zmarli mogli w spokoju na nim czekać przyjścia Mesjasza. Czasy się jednak zmieniły...

Kości "walają" się po terenie

- Po wojnie cmentarz nie był ogrodzony. Na 1/3 jego części zlokalizowano SKR. Budynki, które wówczas wybudowano, obecnie wykorzystywane są przez Przedsiębiorstwo Usługowo-Produkcyjne. Cmentarz w środkowej części jest w miarę nienaruszony, administruje nim Fundacja Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego. W części północnej są budynki mieszkalne. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, że zarówno dawny SKR, jak i domy znajdują się na cmentarzu. Wątpliwości mogą być jedynie co do przebiegu wschodniej czy też południowej granicy cmentarza - mówi Filip Szczepański z Komisji Rabinicznej ds. Cmentarzy.

Komisja dysponuje zdjęciem lotniczym z czasów wojny, które świadczy o tym, że po wschodniej stronie cmentarza nie było drogi. Powstała po wojnie, na skarpie, w bezpośrednim sąsiedztwie cmentarza. Dopiero gdy wylewano asfalt, jej przebieg został skorygowany. Prawdopodobnie po to, by załagodzić ostry zakręt. W ten sposób droga naruszyła południowo-wschodni narożnik cmentarza. Zdaniem miejscowych przesunięcie nie było duże, o ok. 3 metry. Jednak problem jest poważny.

- Pod asfalt została zebrana pewna ilość ziemi. To naruszyło groby w obrębie całego rozwidlenia drogi - uważa Szczepański.

Zawiadomienie w tej sprawie wpłynęło na policję. Część zebranych kości została z szacunkiem pochowana na cmentarzu. Inne trafiły w ręce policjantów w celu ich zbadania.

Jak się okazało, na 17 fragmentów szczątków, tylko 2 były ludzkie, a pozostałe zwierzęce. Sprawa jest w toku, ale z uwagi na zainteresowanie międzynarodowej społeczności żydowskiej, nabiera rozgłosu.

Żydzi mówią "to skandal"

- To jeszcze nie wszystko. W zeszłym roku było przesuwane ogrodzenie i też przy policji zwróciliśmy na to uwagę, że w wykopie pod słupek leżały ludzkie kości - dodaje Szczepański.

Strona żydowska skierowała pismo do gminy, zwracając uwagę na niestosowne działania. Zgodnie z wierzeniami Żydów, ich pochówków nie można naruszać. Nie mogą one być ekshumowane.

- Inwestycję wykonywał mój poprzednik. Niedawno dostaliśmy sygnał, że z nasypu drogi zaczynają "wychodzić" ludzkie czaszki. Firma, która to budowała, powinna wstrzymać budowę - mówi wójt gminy Krystyna Deniusz-Rosiak.

Wójt nie ma wątpliwości, że coś będzie trzeba zrobić, żeby sytuację naprawić. Gmina poniesie konsekwencje finansowe.

- Na początku przekonywano mnie, że drogę tylko przykryto asfaltem. Jeśli jednak porównać to ze zdjęciem lotniczym, to okazuje się jednak, że była niwelacja terenu i droga trochę skręciła - przyznaje wójt.

Strona żydowska ma opracować koncepcję, jak zadbać o porozrzucane po okolicy szczątki zmarłych.

- Wciąż myślimy, jak to zrobić. Nikt nie sugeruje, żeby likwidować teraz ulicę. Zwrócimy się do konserwatora zabytków o pomoc w zabezpieczeniu terenu. Być może będzie to wykonane poprzez nawiezienie ziemi, rozłożenie geotkaniny i przykrycie kamieniem - wyjaśnia Szczepański.

Były też hieny cmentarne

Przy okazji afery związanej z budową drogi światło dzienne ujrzały inne niewygodne fakty. Konserwator zabytków odkrył, że na terenie ogrodzonego cmentarza ktoś prowadził tajemnicze wykopy. Prawdopodobnie, chociaż jest to tylko hipoteza, próbowano zlokalizować ohel, a więc bogaty grobowiec jakiejś ważnej osoby. To również zostało zgłoszone do organów ścigania.

- Ten cmentarz kryje w sobie tajemnice. W żaden wiarygodny sposób nie zaznaczono jego granic. Kiedyś wytyczano większy obszar, a chowano na mniejszym - mówi Paweł Wira, kierownik delegatury w Chełmie Lubelskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków.

Tradycyjna nazwa Okopisko wskazuje, że cmentarz był otoczony wałem ziemnym. Dziś trudno szukać śladów po nim. Niemniej jednak każdy cmentarz jest miejscem otaczanym kultem i zgodnie z tradycją jest uważany za miejsce święte. Po wojnie i w czasach komunistycznych działy się jednak różne rzeczy. Wcześniej hitlerowcy macewy rozgrabili i używali do brukowania dróg i podwórek. Ślady grobów na powierzchni się zatarły.

Kupowano czaszki ze złotymi zębami

Mieszkańcy Dubienki dobrze wiedzą, że kiedyś cmentarz zajmował większy obszar, niż obecnie wygrodzona jego część.

- Na terenie cmentarza kiedyś było boisko. Graliśmy tam w piłkę. Ze skarp wykopywaliśmy czaszki. Pamiętam, że jedna z nich miała złote zęby i pamiętam komu ją sprzedaliśmy - wspomina jeden z mieszkańców gminy.

- Mówiono mi, że gdy budowało się osiedle domów jednorodzinnych, księża pod bramą kościoła znajdowali kości ludzkie. Ktoś je podrzucał nocą, bo pewnie nie wiedział, co z nimi zrobić - opowiada nasza rozmówczyni.

Dawny SKR również może kryć pod ziemią mogiły. Żydzi chcą się o tym upewnić. Zamierzają poszukać za pomocą georadaru masowego grobu, który tam może być zlokalizowany. Chcą upamiętnić to miejsce. Dla nich każde kopnięcie łopatą to naruszenie pochówku. Apelują, by tego nie robić. W związku z tym padły pytania o możliwość przeniesienia PUP w inne miejsce.

Żydzi upominają się nie tylko o cmentarz. W 2002 roku założyli 12 spraw o odzyskanie mienia. Nic nie wskazuje na to, żeby miały się szybko zakończyć.

- Dubienka kiedyś była miasteczkiem żydowskim. Na 8 tys. mieszkańców, 6 tys. było pochodzenia żydowskiego. Tam, gdzie teraz jest przystanek PKS, stała kiedyś synagoga - opowiada wójt gminy.

DBEZ
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe