Bez nogi ani rusz | Super Tydzień

  • 11.05.2019, 07:52
  • TWA
Bez nogi ani rusz | Super Tydzień
Andrzej Szwalikowski z Włodawy zbiera pieniądze na zakup protezy prawej nogi, która jest mu niezbędna do w miarę normalnego funkcjonowania. Jest to jednak wydatek rzędu 40 tys. zł. Dlatego potrzebuje naszej pomocy. Jeśli ktoś chciałby go wesprzeć, może dokonać wpłaty na konto, jakie prowadzi dla niego Caritas Diecezji Siedleckiej.

Pan Andrzej ma 38 lat. Z wykształcenia jest technikiem budowlanym, ale podobnie jak jego ojciec i bracia został kierowcą zawodowym. Jako mały chłopiec marzył, aby jeździć dużą ciężarówką i to marzenie się spełniło.

Rodzina to obowiązek

Najpierw jeździł po całej Europie, ale gdy na świat przyszły dzieci, wolał być bliżej rodziny. Przeniósł się do innej firmy, w której mógł jeździć po terenie naszego kraju. Dzięki temu bywał częściej w domu, aby dzieciom nie brakowało ojca.

31 października 2014 roku po skończonej pracy poszedł na przystanek autobusowy, aby wrócić do domu. Było późno i wszystkie busy w kierunku Włodawy już odjechały. Kiedy przechodził przez ulicę, uderzyło w niego rozpędzone auto.

W bardzo ciężkim stanie został przewieziony do szpitala. Lekarze zdiagnozowali otwarte złamanie nogi. Ponadto kość była połamana w kilku miejscach, a tętnice urwane, przez co omal nie wykrwawił się na śmierć. Zespołowi lekarskiemu cudem udało się uratować życie pana Andrzeja. Prawa noga była tak pogruchotana, że trzeba było ją amputować w połowie uda.

To był początek kłopotów

Okazało się, że firma, w której pan Andrzej był zatrudniony, nie odprowadzała za niego należnych podatków, a ZUS podważył umowę o pracę przedstawioną przez poszkodowanego. Uznał, że została zawarta dla pozoru. Włodawianin półtora roku walczył o swoje w sądzie, przedstawiając szereg różnych dokumentów w celu potwierdzenia, że był zatrudniony na podstawie umowy o pracę. W końcu się udało. Złożył więc wniosek o przyznanie renty z racji inwalidztwa, ale po raz kolejny spotkał się ze znieczulicą.

- Od lekarza orzecznika usłyszałem: "Co pan tutaj robi? Jest pan młody i nawet bez jednej nogi można znaleźć pracę bez najmniejszego problemu" - opowiada Andrzej Szwalikowski.

Jego sytuacja rodzinna była coraz gorsza. Renty nie dostał. Musiał się odwoływać od decyzji orzecznika. Jakby tego było mało, jego małżonka straciła zatrudnienie i przez długi czas we Włodawie nie mogła niczego znaleźć.

- Nie da się opisać tego, co przeżywaliśmy. Przez półtora roku byliśmy bez środków do życia, a przecież dzieciom musieliśmy zapewnić jakieś warunki. Do tego spłacaliśmy kredyt zaciągnięty kilka lat wcześniej na zakup mieszkania, około 1 000 zł miesięcznie. Pieniądze pożyczaliśmy od rodziny i znajomych. Musieliśmy iść po pomoc nawet do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Były to straszne chwile i bardzo upokarzające, prosić o jałmużnę – relacjonuje nasz rozmówca.

Odbili się od dna

Małżonkowie nie poddali się, razem przetrwali najgorsze. Choć przyznają, że były momenty, kiedy tracili wiarę i nadzieję na to, że będzie lepiej. Pan Andrzej stwierdził, że musi wrócić do pracy, bo inaczej wylądują na bruku, a mieszkanie, na które tak ciężko pracowali, zabierze im bank.

We Włodawie trudno jednak o pracę, w której mógłby zarobić tyle, żeby utrzymać rodzinę i spłacać regularnie raty kredytu. Zdecydował, że chce wrócić do zawodu kierowcy, bo to jest jego pasja. Potrzebował protezy nogi. Ponownie wsparła ich rodzina i znajomi. O pomoc zwrócili się również do Caritas Diecezji Siedleckiej. Fundacja uruchomiła konto dla pana Andrzeja i zorganizowała zbiórkę. Protezę udało się kupić. Kosztowała około 20 tys. zł, ale nie była najlepszej jakości i szybko się zużyła. W połowie 2016 roku musiał kupić kolejną. Ta kosztowała już 40 tys. zł.

- Żywotność takiej protezy to 3-4 lata. Samo kolano to wydatek 25 tys. zł, bo jest na siłowniku. Jeśli jakiś element się zużyje, to nawet delikatny luz w kolanie powoduje spore trudności w chodzeniu. Jeśli chcę pracować i prowadzić aktywne życie, to muszę co kilka lat protezę wymienić na nową – dodaje.

Pan Andrzej długo poszukiwał firmy, która zechciałaby go zatrudnić. Udało się. Przedsiębiorca dał mu szansę i przystosował samochód do jego potrzeb.

- Od pół roku ponownie jeżdżę zawodowo. Wróciłem tam, gdzie moje miejsce. Jestem w swoim żywiole i cieszę się, że ten okrutny los wreszcie odwrócił się od nas. Moja małżonka dostała pracę. Zarabia najniższą krajową, ale każdy grosz jest dla nas ogromnym wsparciem – wyjaśnia.

Wsparcie wciąż potrzebne

Niebawem pan Andrzej będzie musiał ponownie wymienić protezę. Stara się odkładać pieniądze, ale nie jest to łatwe przy zadłużeniu, w jakie popadli przez ostatnie lata. Nadal potrzebuje pomocy. Poprzez Caritas Diecezji Siedleckiej prosi o wsparcie wszystkich ludzi dobrej woli. Jeśli ktoś chciałby przekazać jakąś kwotę na subkonto utworzone dla pana Andrzeja, może dokonać wpłaty na numer rachunku: BS Siedlce 21 9194 0007 0027 9318 2000 0260, koniecznie z dopiskiem "34319 – Szwalikowski Andrzej".

TWA
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe