Bitwa kandydatów na gminnej sesji

  • 05.09.2018, 07:00
  • DBEZ
Bitwa kandydatów na gminnej sesji
Hubert Wiciński zaatakował wójta, że zastosował cenzurę w gminnej gazetce i nie opublikował jego artykułu. Joanna Rzepecka zarzuciła wójtowi, że nie odpowiada na interpelacje radnych. Wójt Dariusz Ćwir się bronił, że zasypuje ona urząd pismami i jego pracownicy tracą czas na odpowiadanie na pytania. Wszyscy wymienieni starają się o stanowisko wójta w Sawinie.

Piątkowa sesja przebiła wszystko, co do tej pory tam się działo. Zaczęła się od dyskusji dotyczącej pytań do wójta i jego odpowiedzi.

Wójt nie pyta rady, czy... może wyjść do toalety
- Prosiłam pana wójta, żeby udzielił odpowiedzi osobom pytającym, a nie mnie. Nie otrzymałam informacji, że mam pismo pana wójta przesłać osobom zainteresowanym. Odpowiadanie na interpelacje radnych to ustawowy obowiązek pana wójta. Po raz kolejny pan go nie wypełnił - zaatakowała od początku sesji przewodnicząca rady Joanna Rzepecka.
- Robimy analizę, ile pracownicy poświęcają czasu na udzielanie odpowiedzi na zapytania o informację publiczną - odbijał piłeczkę wójt Ćwir. Polecił, by pracownicy urzędu przynieśli na sesję gruby segregator z wnioskami o udzielenie informacji, by pokazać, jak dużo mają pracy.
- Ludzie listy piszą i ludzie chcą wiedzieć - skomentowała to Rzepecka. Wsparła ją wiceprzewodnicząca Marianna Błaszczuk, która stwierdziła, że wójt "kłamie w prasie", bo powiedział, że zaoszczędził 574 tysiące, a teraz jej nie umie odpowiedzieć, co się stało z tymi pieniędzmi.
Od słowa do słowa dyskusja przeszła do sprawy Hallera. Ostatnio opozycja pytała wójta, czy konsultował z radnymi wyjazdy do siedziby tej firmy na negocjacje w sprawie spłaty należności. Odpowiedź była twierdząca.
- Oczekuję teraz na wskazanie, w którym miejscu protokołu zostało to zanotowane. Radni sobie nie przypominają czegoś takiego - mówiła na sesji Rzepecka, licząc na to, że przyłapała wójta na powiedzeniu nieprawdy, chociaż nie chciała tego jednoznacznie powiedzieć. Zapytała również o tę sprawę radnego Wojciecha Adamowicza, który zaczął głośno protestować przeciwko takiemu stwierdzeniu, że radni nie przypominają sobie, by byli informowani o negocjacjach przed wyjazdem do Hallera. Czy Adamowicz wiedział? - Odmawiam odpowiedzi na to pytanie - odrzekł radny.
- Nie odpowiem pani na to pytanie, bo termin jeszcze nie minął - stwierdził również Ćwir. Za podpowiedzią radców prawnych, wytłumaczył się, że nie musi konsultować z radą gminy każdego swojego wyjazdu i nie pyta też przewodniczącej - ironizował - o to, czy może wyjść do toalety za potrzebą, czy też dopić kawę. Poinformował jedynie, że wyjazd na konsultacje kosztował 120 zł. Nie korzystał z drogich hoteli i restauracji. Radca prawny gminy dodał, że podczas wyjazdu zjadł frytki...
Rozpatrywali własną skargę
O drugiej skardze złożonej na wójta Dariusza Ćwira przez ośmioro radnych pisaliśmy już kilkakrotnie. Dotyczy braku odpowiedzi na wnioski i pytania radnych. Komisja rewizyjna pod kierownictwem radnego Adamowicza początkowo wcale nie chciała jej rozpatrzyć. Skierowano ją do wojewody, który odpowiedział, że rozpatrywanie skarg leży w kompetencjach rady gminy. Adamowicz nie był usatysfakcjonowany odpowiedzią i napisał do wojewody po raz drugi. Sprawa się przeciągnęła. Na koniec komisja dwoma głosami za i jednym przeciwnym stwierdziła, że skarga na wójta jest niezasadna.
- Należy stwierdzić, iż jest to anarchia, chamstwo, arogancja i cwaniactwo - skomentowała sposób, w jaki przewodniczący komisji rewizyjnej rozpatrywał skargę.
- Dobrze, że nie złodziejstwo! - odparł w nerwach radny Adamowicz. Na pytanie, kto mu pisał pisma do wojewody, odrzekł, że jego żona. Skrytykował wojewodę, że nie zajmuje stanowiska w ważnych sprawach i wytknął opozycji, że sama skargę złożyła i sama ją rozpatruje.
- Niedługo radni będą mówili wójtowi, kogo ma zatrudnić i w jakim referacie - skomentował Adamowicz treść składanych do wójta wniosków, na które radni nie otrzymali odpowiedzi.
- Odpowiedź nie musi być pozytywna. Chodzi o to, by ją udzielić. Pan Adamowicz wręcz przyklepuje to, że wójt może na pewne wnioski nie odpowiadać - relacjonowała problem przewodnicząca.
Przewodniczący komisji stwierdził, że wobec tego może go podać do sądu, "bo bardzo lubi się sądzić".
Radny Jan Korneluk apelował do rozsądku radnych. Pytał, czy widzą jakieś zło w zarządzaniu gminą, a jeżeli nie, nalegał, by wstrzymali się od głosu. Chciał, by każdy uargumentował, dlaczego uważa skargę za zasadną. Przewodnicząca Rzepecka nie dopuściła do odpytywania radnych.
Ostatecznie uchwały dotyczącej skargi na wójta nie podjęto. Za uznaniem jej za zasadną, zagłosowało sześcioro radnych, sześcioro było przeciwnych. Wiceprzewodnicząca Magdalena Mazurek wstrzymała się od głosu.
- Mamy pat w radzie! Uchwała nie została podjęta - skomentowała Rzepecka. Opozycji zabrakło jednego głosu. Możliwe, że tylko dlatego uchwała upadła, bo nie był obecny na sesji radny przyłapany wcześniej na jeździe po alkoholu.
To było zlecenie! To była cenzura!
W wystąpieniu radnego Wacława Bejdy wyłonił się kolejny problem.
- Czy jest nadal taka nauczycielka w szkole, która nie ma pełnego wykształcenia? - zapytał wprost. Pytanie dotyczyło okoliczności rozwiązania umowy o pracę z Rzepecką, która uczyła niemieckiego w gminnej szkole. Zdaniem radnych opozycji, nie tylko Rzepecka nie miała pełnego wykształcenia, ale wobec jednej z nauczycielek przymknięto oko. Bejda nie uzyskał na swoje pytanie odpowiedzi, bo wójt stwierdził, że nie leży to w jego kompetencjach, by badać kwalifikacje nauczycieli.
- Dyrektor szkoły dostał opinię prawną tylko w mojej sprawie. Nie otrzymał opinii w sprawie koleżanki. To było zlecenie! - stwierdziła Rzepecka.
Kolejnym powodem do dyskusji było wystąpienie Huberta Wicińskiego. Jak zwykle mówił o inwestycjach na drogach powiatowych. Jest bowiem radnym powiatowym. Wyraził swoje ubolewanie, że nie ukazał się jego artykuł podsumowujący wykonane inwestycje powiatowe w Sawinie. - Pan wójt zastosował cenzurę prewencyjną - stwierdził Wiciński.
- Inwestycje, które pan wykazał, nie były tylko powiatowe, ale również gminne - odparł Ćwir.
- Za tę gazetę ja również płacę, bo jestem podatnikiem. To nie pana gazeta. To gazeta Regionalnego Towarzystwa Gminy Sawin - bronił swojego stanowiska Wiciński.
Wyliczył wójtowi, ilu pieniędzy nie otrzymała gmina na planowane inwestycje związane z wodociągami, oczyszczalnią ścieków i ścieżką rowerową przez to, że wnioski upadły. Jego zdaniem, nie pozyskano ok. 6 mln zł.
W dyskusję włączył się Adamowicz. Negatywnie wypowiedział się o poprzedniej władzy w Sawinie i o tym, że gmina upadła. Również nie przebierał w słowach, mówiąc o dziadostwie i chamstwie.
Dwa inne wystąpienia na sesji były równie zaskakujące. Głosu udzielono mieszkańcowi gminy. - Komuna zakończyła się w roku 89. Ja się urodziłem w 91. Niech radny Bejda nie nazywa mnie komunistą, bo startowałem z SLD - stwierdził młody człowiek i zakończył swoje wystąpienie.
Zaskoczyła również sołtyska Maria Krzywicka, która kiedyś krytykowała mocno decyzję o wybudowaniu drogi w Hredkowie, bo jej zdaniem w Czułczycach Małych była pilniejsza potrzeba wylania asfaltu. Teraz podziękowała wójtowi za Hredków oraz nowy asfalt w Czułczycach Małych. Wójt pozyskał na tę inwestycję pieniądze z rządowego programu na wsparcie infrastruktury lokalnej. - Mamy piękną, szeroką drogę - chwali sołtyska.
DBEZ

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
Kowalski
Kowalski 06.09.2018, 20:04
A w Sawinie jak zawsze PIEKIEŁKO...

Pozostałe