Język w czasach zarazy

  • 08.04.2021, 08:26
  • Leszek Wójtowicz
Język w czasach zarazy
Weszły do języka i póki co dobrze się trzymają. Używają ich wszyscy – od przedszkolaka do seniora. Słowa, terminy i frazy związane z tym, z czym od ponad roku mierzy się Polska, Europa i świat, czyli z zarazą. Czy zostaną z nami, gdy wrócimy wreszcie do normalności?

Pamiętacie „pacjenta zero”? O wykryciu u niego wirusa SARS-CoV-2 ówczesny minister zdrowia Łukasz Szumowski poinformował 4 marca ub. roku. Mieszkaniec woj. lubuskiego kilka dni wcześniej wrócił z Niemiec. Choć liczba osób zakażonych tym paskudztwem przekroczyła już w Polsce 2 mln, to „pacjent zero” może być tylko jeden.

„Pacjent zero” – to pierwsza osoba, która przyniosła wirusa na teren danego regionu czy kraju. Zlokalizowanie takiego pacjenta pozwala lepiej kontrolować i zminimalizować dalsze rozprzestrzenianie się choroby, poznać jej pochodzenie oraz drogę, jaką zakażają się kolejne osoby.

Prawie jak w zoo

Rok temu – przypomnijmy – chodziło o zakażenie trudnym do zapamiętania wirusem SARS-CoV-2, ale szybko zaczęto mówić o nim koronawirus, później o COVID-19 (to nazwa choroby zakaźnej układu oddechowego wywoływanej przez wzmiankowanego koronawirusa), a w końcu po prostu o koronie, koronce czy covidzie. Co takiego robi koronawirus? Szerzy się. Mieliśmy więc do czynienia z epidemią i pandemią.

Wraz z zarazą przyszły inne słowa, jak np. kwarantanna.

– To okres, w którym obowiązkowo przetrzymuje się osobno sprowadzone do zoo zwierzę w ścisłym nadzorze sanitarnym po to, żeby zabezpieczyć inne zwierzęta oraz pracowników przed zakaźnymi choróbskami, które zwierzę mogło ze sobą przywlec – wyjaśnia Grzegorz Garbuz, dyrektor ogrodu zoologicznego w Zamościu.

Obecnie taka kwarantanna trwa 26 dni i dotyczy głównie zwierząt, które odebrano na granicy przemytnikom, a następnie skierowano do zoo.

Od ponad roku mamy swoją kwarantannę. Trwa mniej niż opisywana przez dyrektora zamojskiego zoo, ale zdarzały się przypadki, że ludzie przez miesiąc nie wychodzili z domu…

Słowo kwarantanna przeżywa więc swój renesans. Podobnie jest z izolacją, a więc terminem, który wcześniej zarezerwowany był głównie dla osób trafiających na szpitalny oddział zakaźny z żółtaczką albo dla wszelkiej maści podpadziochów, którym zza krat przyszło patrzeć na świat. Więźniowie są odizolowani od społeczeństwa, natomiast środkiem dyscyplinarnym dla skazanego, który za kratkami nie przestrzega ustalonych zasad, może być umieszczenie w izolatce.

Ci, którzy mieli okazję zmierzyć się z COVID-19, doskonale wiedzą na czym polega izolacja w domowych warunkach.

Nowa normalność

Od roku w codziennym użytku są maseczki, a jak są maseczki, to nie brakuje też automatów, które za pieniądze nam je wydają. To maseczkomaty. Warto wspomnieć o przyłbicach, które jednak nie tak niedawno okazały się mało przydatne.

O wiele większą frekwencję niż przed rokiem mają też takie słowa jak: dezynfekcja, pulsoksymetr, respirator, teleporada czy tlenoterapia. Obrodziło też związanymi z epidemią połączeniami wyrazowymi, które również są nowe: choroby współistniejące, dystans społeczny, godziny dla seniorów grupy ryzyka, luzowanie obostrzeń, nauka zdalna, paszport covidowy, praca zdalna, reżim sanitarno-epidemiologiczny, szpital jednoimienny, tarcza antykryzysowa, ustawa antycovidowa, zamrożenie gospodarki, znoszenie obostrzeń itp.

Nie zapominajmy o przeniesionym z języka angielskiego terminie lockdown (blokada, zakaz wyjścia). To nie jedyne słowo przejęte z angielskiego. Kalkami są np. wymienione wcześniej zamrażanie gospodarki i dystans społeczny, ale też… nowa normalność. Czy dystans może być społeczny? Raczej nie, bo to co społeczne, jest wspólne. A nowa normalność? Na czym ma ona polegać w opozycji do starej normalności? Jaka to normalność?

Wiele określeń związanych z edukacją zdalną czy mieszaną (hybrydową) weszło do języka i chyba już z nami zostaną. – Mój syn mówi, że nauka zdalna jest lepsza od stacjonarnej – mówi ojciec 10-latka. – Przed pandemią śmiałbym się z tego, teraz jednak wszystko wygląda inaczej.

Bo okazało się, że edukacja nie musi się odbywać tylko w szkole lub w sali lekcyjnej (do obiegu weszły już zadawane przez nauczycieli pytania w stylu „Zalogowani do lekcji?”). Dziś wiedzą już o tym nawet przedszkolaki. Z pracą jest podobnie – niektórzy nawet radzą sobie lepiej z pracą na odległość, a więc zdalnie właśnie.

Z pandemią nie ma żartów, a stan zagrożenia wciąż trwa: wygramy tę wojnę, eskalacja koronawirusa, strategia na walkę z koronawirusem czy tarcza (antykryzysowa). Aspekt sportowy to rekordy, z których wcale się nie cieszymy, bo jakże się cieszyć z kolejnego wzrostu zakażeń…

Pokonamy fale

Język w sposób naturalny dostosowuje się do otaczającej rzeczywistości. Mamy więc i covidowców, a wiec osoby, które zachorowały na COVID-19, ozdrowieńców, czyli tych, którzy wyszli zwycięsko z choroby. Mówiło się też o wymazywaniu górników (chodziło o pobieranie wymazów od tej grupy zawodowej), pacjentach bezobjawowych, a ostatnio – co zrozumiałe, bo trwa akcja – na tapecie znalazły się AstraZeneca, Pfizer, Sputnik i inne rodzaje szczepionek.

– Ja nie jestem zwolennikiem tego całego durnowatego lockdownu – wykłada kawę na ławę Łukasz Potocki z Panasówki (pow. biłgorajski). – Moim zdaniem szczepionka też jest wątpliwa i dlatego odradzam szczepienie się na tego całego covida. Nikt mnie do tego nie zmusi.

To nie jest odosobniona opinia. To koronasceptycy. I antyszczepionkowcy. Nie mówią o pandemii, tylko o plandemii. Maseczki nazywają kagańcami lub szmatami. A covidziarz lub covidówa to obraźliwe określenia, którymi koronosceptycy obdarzają osoby noszące maseczki.

Moich znajomych za pośrednictwem portalu społecznościowego zapytałem, jakie słowa albo fraza kojarzy im się z pandemią. Oprócz terminów, które już padły w niniejszym materiale, wymienili również następujące: covidkowo, covidół, fobia, histeria, lokdałn, na wynos, New World Order, niewolnictwo, osaczeni, panika, paranoja, PCR, płaskoziemcy, rekomendujemy, srovid, zakaz, zabójcze koperty, a nawet alkoholizm i kara Boża.

Obecnie mamy trzecią falę pandemii. Wierzę, że pokonamy fale, choć za Dawidem Podsiadło chciałoby się już zanucić, że „nie ma fal”.

Gdy oddawałem ten artykuł do redakcji, padł kolejny rekord zakażeń, a rząd wprowadził nowe obostrzenia. Walka trwa…

Okiem eksperta

dr hab. Mariusz Koper, Katedra Języka Polskiego KUL

– W jednym z dorocznie organizowanych plebiscytów słowem 2020 roku został koronawirus. Trudno się dziwić takiemu rozstrzygnięciu, wszak od kilkunastu miesięcy żyjemy w zgoła odmiennej rzeczywistości. Została ona zdominowana przez pandemię, ograniczenia, obostrzenia, zamrażanie i odmrażanie gospodarki, szpitale jednoimienne, dane o zakażeniach, pacjentów covidowych, ozdrowieńców, tarcze antykryzysowe, ustawę covidową, mutacje, a nawet wymazywanie górników! Język wraz ze swoją podstawową funkcją informatywną odpowiada na współczesne potrzeby nazywania nowych rzeczy, zjawisk czy ludzi, którzy w różnym jednak stopniu opanowali zagadnienia z zakresu sprawności i poprawności językowej. Bez względu na to próbuje nadążać za trudną rzeczywistością, która obecnie nas otacza. W naszym języku pojawiły się znane nam wyrazy, których obecnie używamy ze znacznie większą częstotliwością (epidemia, pandemia, zaraza), części słownictwa nadajemy nowe znaczenie (korona, koronka, dziubki jako maseczki), jesteśmy kreatywni w tworzeniu neologizmów (koronaświrus, koronazaraza, a nawet koronagedon), wreszcie zapożyczamy wyrazy z języka angielskiego (lockdown, home office). Do tej ostatniej grupy należy również zaliczyć absurdalne kalki językowe typu dystans społeczny (social distancing) czy nowa normalność (new normality). Należy tylko mieć nadzieję, że wraz z odejściem pandemii koronawirusa odejdą do lamusa terminy z nią związane, również te, które z jednej strony zakrawają o współczesną nowomowę, z drugiej zaś pozbawione są głębszej refleksji nad współczesną polszczyzną i troską o jej przyszłość.

Leszek Wójtowicz

Czy planujesz szczepić się przeciwko covid-19?

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe