Policja zapłaciła za śmierć 600 tys. zadośćuczynienia

  • 17.03.2021, 08:53 (aktualizacja 19.03.2021, 10:36)
  • TS
Policja zapłaciła za śmierć 600 tys. zadośćuczynienia
Sześćset tysięcy złotych zadośćuczynienia policja wypłaciła rodzinie zmarłego 53-letniego Jana Ł., mieszkańca gminy Łopiennik Górny. Mężczyzna, wracając z pracy, przewrócił się, uderzając głową o chodnik. Został przewieziony do szpitala, ale dopiero po ponad 17 godzinach spędzonych w policyjnej izbie zatrzymań. Zmarł niedługo po operacji.

53-letni Jan Ł., hydraulik, wraz z żoną i sześciorgiem dzieci mieszkał w Łopienniku Podleśnym (gm. Łopiennik Górny). Zatrudniony był w Spółdzielni Mieszkaniowej Motor w Lublinie. 27 grudnia 2012 r. wyszedł do pracy i już nie wrócił. Rodzina szukała go przez kilka dni. Znalazła go w szpitalu (przy ul. Jaczewskiego). Był już wtedy po trepanacji czaszki.

Jak ustalono, około południa mieszkaniec gminy Łopiennik Górny wracał z pracy. Obok pasażu handlowego przy ul. Lwowskiej przewrócił się na śliskiej nawierzchni, uderzając głową o twarde podłoże. Próbował jeszcze wstać, ale upadł ponownie. Wezwani na miejsce strażnicy miejscy mieli problem, aby porozumieć się z Janem Ł. Nie wyczuli jednak od niego alkoholu. Mężczyzna nie był w stanie wyartykułować, że potrzebuje natychmiastowej pomocy. Zatrzymano przejeżdżającą w pobliżu karetkę. Jak wynika z treści zażalenia, złożonego przez pełnomocnika rodziny poszkodowanego, sanitariusz bez przebadania mężczyzny na zawartość alkoholu uznał, że ten jest pijany. Odwołano więc wezwaną wcześniej załogę pogotowia.

Zamiast ratowników przyjechali policjanci, którzy odwieźli 53-latka do izby zatrzymań w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie. Mężczyzna spędził tam ponad 17 godzin, leżąc nieruchomo w tej samej pozycji. Według pełnomocnika rodziny poszkodowanego nikt nie sprawdzał, czy oddycha. Funkcjonariusze policji mieli rzekomo zaglądać do celi przez wizjer. Sytuacja zaniepokoiła dopiero mundurowego nowej zmiany. Kiedy policjant wszedł do pomieszczenia, Jan Ł. nie reagował ani na słowa, ani też na dotyk. Przeraźliwie charczał. Wezwana na komendę załoga karetki pogotowia przewiozła go do szpitala. Tam przeszedł trepanację czaszki. Usunięto mu również krwiaka podtwardówkowego. Po zabiegu doszło jednak do zatrzymania akcji serca, którą udało się przywrócić po reanimacji. Niestety, 31 grudnia mężczyzna zmarł.

Lekarze orzekli, że bezpośrednią przyczyną śmierci był krwiak spowodowany najprawdopodobniej upadkiem. Prokuratura dwukrotnie umarzała postępowanie, ale rodzina zmarłego nie dała za wygraną. Najbliżsi 53-latka nie twierdzili, że funkcjonariusze policji pozbawili życia Jana Ł., ale uważali, że przez bezprawne jego zatrzymanie i nieludzkie postępowanie odebrali mu jakiekolwiek szanse na przeżycie.

- Gdyby feralnego dnia na swojej drodze Jan Ł. nie spotkał policjantów, jego szanse na przeżycie po uderzeniu głową w chodnik były duże – tłumaczył w rozmowie z nami adwokat Grzegorz Gozdór, który za pozostawienie 53-latka bez opieki domagał się od Komendy Miejskiej Policji w Lublinie zadośćuczynienia (z powództwa cywilnego).

Sprawa znów trafiła na wokandę, tym razem do Sądu Apelacyjnego w Lublinie. Po nieco ponad ośmiu latach od śmierci Jana Ł. zapadł wyrok. Sąd przyznał rację rodzinie zmarłego i zasądził na jej rzecz zadośćuczynienie w wysokości 600 tys. zł. W uzasadnieniu podkreślił, że „funkcjonariusze nie wypełnili ciążących na nich obowiązków służbowych w zakresie nadzoru nad osadzonym i zignorowali fakt pozostawienia Jana Ł. w bezruchu przez ponad 17 godzin, co w konsekwencji pozbawiło go szans na przeżycie, z uwagi na rozwijający się u niego krwiak podtwardówkowy”.

Rodzina zmarłego 53-latka otrzymała już zadośćuczynienie. Wyrok jest prawomocny, ale przedstawicielom Skarbu Państwa przysługuje prawo wniesienia skargi kasacyjnej do Sądu Najwyższego. Wszystko wskazuje, że tak właśnie się stanie. Jeśli dojdzie do kasacji wyroku, rodzina będzie musiała zwrócić pieniądze.

TS

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (1)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.
fredo
fredo 25.03.2021, 15:05
małe odszkodowanie za to co się stało

Pozostałe