Dżentelmen wolontariatu

  • 08.01.2021, 18:07
  • AN
Dżentelmen wolontariatu
Dla Daniela Dworczyńskiego nie ma rzeczy niemożliwych. Jest zazwyczaj tam, gdzie trzeba nieść pomoc. Wolny czas? - Nie mam takiego - śmieje się. - Zawsze znajdzie się coś do zrobienia. Od niespełna dwóch lat prowadzi stowarzyszenie Lejdis&Dżentelmen. Nie sposób było o nim nie słyszeć.

W listopadzie tego roku stowarzyszenie zorganizowało strzyżenie włosów dla wszystkich podopiecznych Chełmskiego Centrum Pomocy Dziecku i Rodzinie, oczywiście bezpłatnie. Na początku grudnia Daniel ogłosił na facebooku wielki przegląd domowych spiżarni. Postanowił zorganizować zbiórkę dla schroniska im. św. Brata Alberta - Przekazujcie przetwory i żywność z długim terminem ważności, makarony, kasze, ryże czy konserwy. Odbierzemy każdą ilość z dowolnego miejsca w Chełmie i bliskiej okolicy. Apeluję szczególnie do moich znajomych i naszych przyjaciół...nie zawiedźcie nas, bo Mikołaja w tym roku nie będzie - zapowiedział.

Mikołaj przyszedł. Przy zbiórce pomagało wielu ludzi, m.in. dyrektor Chełmskich Niedźwiadków Katarzyna Sadowska-Twardzik, Spółdzielnia Socjalna Słowianka i lokalne KGW, Dom 'Senior + z Sawina, Przedszkole Niepubliczne Akademia Juniora i wiele osób prywatnych. Do potrzebujących trafiło 400 kg ziemniaków, 40 kg marchwi i 40 kg cebuli... Na pewno tej zimy nikt w schronisku nie będzie głodny. 

Jesteśmy uczciwi i naprawdę nic z tego nie mamy

- Bodźcem do założenia stowarzyszenia było to, że jako pomagający, zostaliśmy oszukani przez chełmskie stowarzyszenie. Stwierdziłem, że nie po to wkładam tyle swojego czasu i pieniędzy, by ktoś inny się na tym dorabiał - opowiada Daniel Dworczyński, prezes stowarzyszenia Lejdis&Dżentelemn.

Jego stowarzyszenie działa non profit. Nikt z zarządu ani z członków nie bierze wynagrodzenia. Organizacja nie podbiera też żadnego procenta od zbieranych funduszy, jak mają to w zwyczaju inne stowarzyszenia czy fundacje. Wszystkie pieniądze przekazywane są podopiecznym.

Dlaczego Lejdis&Dżentelmen Dzieciom? Nazwa pochodzi od salonu fryzjerskiego Lejdis&Dżentelmen, w którym tak naprawdę wszystko się zaczęło. To tam wspólnie z Moniką Tarnowską pomagali na różne sposoby, organizując małe i całkiem duże akcje.

- Były to darmowe strzyżenia, zbiórka resoraków dla autystycznego chłopca, zbiórka odzieży i produktów spożywczych dla potrzebujących - wylicza Dworczyński. - Ważne jest, że działania stowarzyszenia i naszego salonu zawszę są powiązane. W każdej akcji stowarzyszenia udziela się salon, przekazując nieodpłatnie vouchery na usługi czy poświęcając czas naszych pracowników jako wolontariuszy. Na prawie każdej imprezie wiceprezes stowarzyszenia Monika Tarnowska bezpłatnie czesze lub maluje włosy dzieciakom.

W wyniku naturalnego rozwoju stowarzyszenie "przejęło" nazwę po salonie. A skąd dopisek "dzieciom"?

- Pomagamy wszystkim, którzy tej pomocy potrzebują, od maluchów w brzuchu mamy, po dorosłe osoby... Nazwa można powiedzieć jest uniwersalna, bo przecież każdy jest lub był dzieckiem - tłumaczy Daniel.

Każda akcja jest trudna na swój sposób. Trudne jest też to, jak tłumaczy nasz rozmówca, że państwo nie jest w stanie pomóc ludziom w potrzebie, tylko spycha odpowiedzialność na organizacje pozarządowe, w których ludzie bezpłatnie poświęcają swój czas i pieniądze.

- Za każdym razem mierzymy się z problemami osób, które zwracają się do nas o pomoc. Są to przeróżne sytuacje i potrzeby - tłumaczy Dworczyński. - Niestety, wiele osób zamiast pomagać, robi wszystko by zaszkodzić. Mentalność ludzi potrafi podciąć skrzydła i powalić na ziemię. Oczywiście zawsze wstajemy, otrzepujemy się i działamy dalej. To jest w nas.

Każda akcja jest inna

- Ciężko policzyć, ile akcji jako stowarzyszenie zrobiliśmy lub w ilu braliśmy udział jako współorganizatorzy czy tylko jako pomocnicy. Nie z każdej mamy fotorelację lub po prostu nie nagłaśniamy tego. Do stowarzyszenia napływa coraz więcej próśb o pomoc, bo czasy są specyficzne - mówi Daniel.

Zbierali datki dla Miłosza, organizując dużą imprezę w Sawinie. Dla Kuby były dwie akcje, jedna dla niepełnosprawnego Stanisława z Brzeźna na pokrycie dachowe. Pomagali w organizacji wydarzeń charytatywnych na rzecz nienarodzonego jeszcze Tymka, wiele razy zbierali żywność i ubrania dla potrzebujących podopiecznych. Zorganizowali zbiórkę drewna na opał dla młodej matki samotnie wychowującej dwoje dzieci.

- Rok 2020 okazał się trudny dla wszystkich. Potrzebujący mieli trudniejszy dostęp do pomocy stowarzyszeń, bo nie można było organizować imprez charytatywnych. I ci ludzie zostali pozostawieni sami sobie. Pomimo pandemii i reżimu sanitarnego, staraliśmy się działać podobnie jak dotychczas, na wysokich obrotach - ocenia Daniel. -  Przed Wielkanocą pomagaliśmy zaprzyjaźnionej Fundacji Jest Otwarte w rozwożeniu paczek przekazanych przez Galerię Chełm. Przez pięć  tygodni, w każdy piątek, 28 podopiecznych stowarzyszenia i fundacji otrzymywało paczkę żywnościową. Nasza pomoc sprowadzała się do kompletowania tych paczek i rozwożenia ich po Chełmie i okolicach wraz z Marcjanną. Byliśmy w Brzeźnie, Depułtyczach czy Rudzie-Hucie. Koordynatorem całej akcji była Katarzyna Stolarczuk, prezes Fundacji Jest Otwarte.

Mimo pandemii, udało się doprowadzić do wymiany dachu u pana Stanisława. Ogromne wsparcie otrzymało stowarzyszenie od gminy Dorohusk i niezastąpionej sekretarz Katarzyny Rafalskiej. Pomogli rozruszać zbiórkę dla Oliwiera Kloca, który wymaga wielu operacji nogi i rączki. Od wakacji kwota zebrana na Siepomaga urosła z ok. 40 tys. zł do 245 tys. zł. Wspólnie z rodzicami Oliwiera zaangażowali wielu ludzi do działania.

W czasie pandemii Daniel chciał wspierać branżę beauty i ogłosił darmowe ozonowanie konkurencyjnych lokali w mieście, przekonując, że tylko wspólnymi siłami uda się przetrwać ten trudny czas. Propozycja skierowana była także do mobilnych fryzjerów, makijażystek czy wizażystek. Niestety, nie wiadomo dlaczego żaden salon się nie odezwał i nie skorzystał z dezynfekcji swoich pomieszczeń czy samochodów.

- W dobie pandemii jest to dla mnie kompletnie niezrozumiałe - mówi Dworczyński.

Doba jest zdecydowanie za krótka

Daniel Dworczyńki zawodowo zajmuje się prowadzeniem spółdzielni socjalnej, w której też zatrudnia osoby zagrożone wykluczeniem. Równolegle prowadzi stowarzyszenie. Dlaczego pomaga? Bo to nadaje sens jego życiu. Nie potrafi przejść obojętnie obok problemów innych, bo jak tłumaczy, są to często osoby niesamodzielne, wykluczone i takie, które nie mają pojęcia, jak sobie pomóc. Często wystarczy tylko wiedzieć kogo poprosić czy do kogo wysłać pismo.

- Każdy wysiłek włożony w pomaganie powoduje uśmiech i radość osoby obdarowanej. To jest jedyna i największa zapłata za nasz trud - dodaje.

Wolnego czasu dla siebie i bliskich ma niewiele. Na szczęście najbliżsi wspierają go w działaniach. Bardzo często czas poświęcony potrzebującym kradnie rodzinie, dlatego próbuje łączyć przyjemne z pożytecznym.

- Mój syn Karol zawsze bardzo aktywnie pomaga. Mimo iż ma 11 lat, od dwóch lat jest na każdej naszej imprezie jako wolontariusz, oddaje swoje rzeczy na licytacje, ostatnio towarzyszył mi podczas rozwożenia podarków - zdradza szef Lejdis&Dżentelmen. -  Bliscy wiedzą, że bez naszej pomocy wielu ludzi nie miałoby czym palić w piecu, co do garnka włożyć czy w co się ubrać. Bardzo ważne jest to, że mogę zawsze liczyć na wsparcie najbliższych, przyjaciół, znajomych. Staramy się angażować członków stowarzyszenia i ich rodziny do działania na rzecz potrzebujących.

- Gdy ktoś pyta "jak wam pomóc?", to zawsze pada taka sama odpowiedź: "przyjdź na naszą imprezę", bo wtedy wiemy, że to, co robimy, ma sens - dodaje Daniel.

Jego największym marzeniem jest, by doba była dłuższa. By było więcej czasu na pomaganie i wystarczyło go też dla rodziny. Byłoby fajnie, gdyby znalazło się go trochę na nową pasję, jaką jest rower. Plany na najbliższą przyszłość to w pierwszej kolejności nauka języka migowego, jazdy konnej i, jak się nie zestarzeje, to kurs spadochronowy samodzielnego skakania. O sobie Daniel Dworczyński opowiada niechętnie, bo zawsze woli być gdzieś w cieniu...

AN

Czy planujesz szczepić się przeciwko covid-19?

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe