Przenieśli góry złomu

  • 31.12.2020, 08:36 (aktualizacja 31.12.2020, 08:41)
  • DBEZ
Przenieśli góry złomu
Niemal 48 ton złomu udało się dotąd zebrać w ramach akcji "Listopadowe Złomobranie". Wymyślił ją leśnik z Wojsławic Mateusz Kliszcz. Zbieraniem złomu "zaraził" pół powiatu chełmskiego i wywołał lawinę "złom challenge" w jednostkach ochotniczych straży pożarnych. Wszystko to dla chłopca - Oliwierka Kloca - który potrzebuje pieniędzy na operację.

-  Z tak wielkim zaangażowaniem ludzi dobrego serca można góry przenosić... góry złomu też - mówi Mateusz Kliszcz. - Mam fajnego, zdrowego, uśmiechniętego syna, a obok są dzieci takie jak Oliwier, które potrzebują pomocy. Musiałem coś zrobić! - dodaje.

Złomowisko na start!

Każdy chyba widział przynajmniej fragment popularnego serialu "Złomowisko PL". Główni bohaterowie jeżdżą samochodem dostawczym i przyjmują zlecenia na rozbiórkę i wywóz niepotrzebnych nikomu elementów metalowych. Zamieniają ten złom na gotówkę. Każdy jest zadowolony - właściciele podwórek pozbywają się bałaganu, a "złomiarze" zarabiają. Nieraz się jednak muszą nieźle nagłówkować i pogimnastykować, by złom dostarczyć do skupu.

Taki właśnie pomysł miał pan Mateusz, ale nie chciał na tym zarabiać dla siebie. Pieniędzy potrzebowali jego przyjaciele na operację synka Oliwiera. Wydawało się, że ze zbiórki złomu niewiele wyjdzie. Jak się jednak leśnik uprze... to wszystko jest możliwe. Ogłosił zbiórkę na Facebooku i sam zabrał się do pracy. Każdą sobotę poświęcał na zwożenie złomu od ludzi, którzy sami nie mogli go dostarczyć. 

- Na początku to głównie ja zwoziłem ten złom swoim samochodem. Ktoś coś chciał oddać, ładowałem więc na przyczepkę i zabierałem - opowiada Kliszcz. - Przy okazji zabierałem też plastikowe nakrętki, a nawet raz dostałem telewizor. Sprzedałem go i wpłaciłem pieniądze dla Oliwierka.

Punkt odbioru złomu zorganizowano tymczasowo na terenie leśniczówki w Wojsławicach przy ul. Chełmskiej 152. Plac powoli zaczął się zapełniać dziurawymi wannami, starymi kaloryferami, siatkami z drutu i innym żelastwem. Złom na rzecz Oliwierka można też było oddać w punkcie pod adresem Rudka 7 (przy trasie Chełm-Rejowiec). Właściciel skupu dał dobrą cenę - 560 zł za tonę. Akcja zaczęła nabierać tempa. Trzeba ją było przedłużyć.

Pomogli przyjaciele

- Mateusza Kliszcza znam osobiście, jest moim kolegą. Pomyślałem, że trzeba mu pomóc.  W szkole zawsze się znajdą jakieś rzeczy do oddania na złom. Zapytałem organ prowadzący o pozwolenie na zbiórkę. Nie było problemu. Wyznaczyliśmy miejsce i się zaczęło - mówi dyrektor Zespołu Szkolno-Przedszkolnego w Dorohusku Jarosław Wójcicki.

Najpierw wydawało się, że pandemia akcję zatrzyma i nic z tego nie będzie. Z dnia na dzień góra gratów jednak zaczęła rosnąć.

- Zbieraliśmy złom wszędzie, gdzie się dało. Ogłosiliśmy, że dojedziemy i zabierzemy, co trzeba.  Każdy trochę złomu na podwórku ma. Jak sam go nie mógł przewieźć, dzwonił do strażaków po pomoc - opowiada Wójcicki, który jest również radnym powiatowym, wybranym z terenu gminy Chełm. Również dzięki niemu na terenie tej gminy rozkręciło się "Listopadowe Złomobranie".

Do pomocy zaangażowała się także radna powiatowa Agata Radzięciak, która zna lokalne środowisko w gminie Dorohusk.

- W szkole mamy klub wolontariatu, więc to było naturalne, że się włączymy do akcji. Jestem strażakiem w OSP w Dorohusku. Gdy tylko dyrektor poprosił mnie o pomoc, pomyślałam o naszej straży. Wójt gminy Dorohusk udostępnił samochód - opowiada radna Radzięciak. Przy zbiórce pomagała osobiście, pracowała fizycznie, jak inni strażacy. Naczelnik OSP w Dorohusku Michał Gadzicki rozwiesił w gminie plakaty i ludzie zaczęli dzwonić. Zwożono pełne przyczepki różnych metalowych gratów.

- Oczywiście, że sama też pomagałam. Dobro potrafi przenosić góry! - zapewnia radna Radzięciak.

Na plac przed szkołą zwieziono stare siatki ogrodzeniowe, słupki, części samochodowe i samochody. Każdy dzielił się tym, co ma. Wkrótce się okazało, że zebrano ponad 19 ton! Taka góra złomu urosła na placu w Dorohusku.

#złomChallenge

Dobrem trzeba się umieć dzielić i trzeba nim "zarażać". Strażacy mają na to sposób. Jeśli zrobili coś dobrego, stawiają wyzwanie kolegom po fachu. W krótkim czasie złom challenge ogarnął połowę gmin w powiecie chełmskim i nie tylko. Do akcji włączyły się OSP Okopy i OSP Husynne. Nominowano ochotnicze straże ze Strupina Dużego, Woli Uhruskiej, Ostrowa oraz Wierzbicy. Jednostki te miały za zadanie przeprowadzić zbiórkę złomu lub wpłacić dowolną kwotę na www.siepomaga.pl/oliwier-kloc. Do pracy przystąpiły też wyzwane na pojedynek złomowy OSP Huta, Staw i Zarzecze. 

- Swój wkład włożyli strażacy z wielu jednostek OSP, o których zapewne nie wiem - ale pewne jest to, że zawsze można na nich liczyć - podkreśla pomysłodawca akcji.

Bez wsparcia władz samorządowych ochotnicy sami niewiele by zdziałali. Wystarczyło, że dostali pozwolenie na wyjazd i wykorzystanie sprzętu. Była to też pomoc mieszkańcom gminy. Wielu starszych ludzi cieszyło się z uprzątniętych podwórek. Nie musieli nic robić, bo strażacy pomogli, wydostali złom z krzaków, załadowali na samochód i podziękowali w imieniu Oliwierka.

Akcja już żyje własnym życiem

Pięć dużych przyczep ciągnikowych ze złomem zebrano w gminie Wojsławice. Za tak przeprowadzoną akcję Kliszcz podziękował oficjalnie m.in. wójtowi Henrykowi Gołębiowskiemu i księdzu wikaremu Łukaszowi Bogucie, który też jest strażakiem.

- Zbiórka zaczęła się toczyć własnym rytmem. Niektóre jednostki same dostarczają złom do skupu i wpłacają pieniądze na zbiórkę dla Oliwierka, która prowadzona jest na portalu Siepomaga.pl - opowiada Kliszcz.

 W Strupinie strażacy jeździli od gospodarstwa do gospodarstwa i nieraz dla uwagi - włączali syrenę. Ludzie wychodzili przed bramę, zaciekawieni, co to się dzieje. Do przekazania czegoś na zbiórkę dla chorego chłopca nie trzeba było nikogo specjalnie namawiać.

- Wiele osób mówi, że nie byłoby ich stać na przekazanie na cel charytatywny kilkuset złotych. Gdy oddają złom, tak tego nie odczuwają - dodaje leśnik.

Gdy złom leżał na placach, trudno było ocenić efekty zbiórki. Jakiś czas temu właściciel skupu udostępnił samochód ciężarowy z dźwigiem i dwóch pracowników do pomocy. Place wysprzątano. Złom zważono.

- Samochód jechał z Leśniczówki i w Strupinie został jeszcze doładowany. Było na nim ponad 17 ton. W Dorohusku zebrano ok. 19 ton i 12,5 tony przywieziono bezpośrednio do skupu - relacjonuje Kliszcz. - Mamy 27 tys. zł! To wielki sukces i podziękowania należą się wszystkim, którzy pomagali i coś przekazali na zbiórkę.

Jesteśmy na półmetku!

Listopadowe Złomobranie pomogło w zebraniu połowy potrzebnej na operację Oliwierka Kloca z Chełma kwoty. Na jego koncie jest już ponad 211 tys. zł. Jednak jego rodzice muszą zapłacić prywatnej klinice aż 400 tys. zł.

Chłopiec urodził się z wadami wrodzonymi. Ma zdeformowaną lewą rączkę i skróconą prawą nóżkę. Wady te wpłyną na to, że będzie mu się dodatkowo krzywił kręgosłup. Za kilka lat może być całkowicie uzależniony od pomocy innych, jeśli nie zostanie szybko zoperowany. Każda złotówka, którą mu podarują dobrzy ludzie, każdy kilogram złomu, może odmienić jego życie - dać mu samodzielność i szczęście.

Oliwierek ma zaplanowane leczenie operacyjne na wiele lat w Paley Institute. Będzie bardzo długie i skomplikowane. Pierwsza operacja, na którą obecnie są zbierane pieniądze, jest najważniejsza. To zoperowanie biodra i stawu kolanowego tak, by przygotować nogę do procesu wydłużania specjalnym aparatem. Jednocześnie lekarze wykonają także zabieg rozdzielenia zrośniętych paluszków.

Czasu jest coraz mniej. Oliwierek jest coraz większy i od jakiegoś czasu staje już na nóżki. Nosi specjalne buty, które niwelują pogłębiającą się różnicę w długości lewej i prawej nogi. Jeśli ktoś chce dorzucić swoją cegiełkę na operację - może to zrobić na kilka sposobów. Zbiórki złomu będą nadal prowadzone i można wziąć w nich udział. Pieniądze zbierane są też za pośrednictwem portalu Siepomaga. Na Facebooku są też prowadzone licytacje - można coś kupić, albo przekazać na sprzedaż, a pieniądze trafią do Oliwierka.

DBEZ

Czy planujesz szczepić się przeciwko covid-19?

Zdjęcia (4)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe