Ratownik bez uprawnień, ale z powołaniem [KULISY SPRAWY]

  • 24.11.2020, 19:57 (aktualizacja 24.11.2020, 21:33)
  • (apm)
Ratownik bez uprawnień, ale z powołaniem [KULISY SPRAWY] Fot. ilustracyjne (Pixabay)
40-letni mieszkaniec Lublina, posługując się podrobionym dyplomem ratownika medycznego, zatrudnił się w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Na dodatek jeździł karetką pogotowia, choć miał orzeczone zakazy prowadzenia pojazdów. Smaczku całej sprawie dodaje fakt, iż ponoć był cenionym i lubianym pracownikiem.

40-letni mieszkaniec Lublina został namierzony w środę (18 listopada) w Chełmie przez policjantów z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą. W chwili zatrzymania kierował oplem vectrą, mając trzy aktualne zakazy prowadzenia pojazdów.

Jak policjanci odkryli, że 40-latek jest oszustem? Tego, zasłaniając się dobrem śledztwa, nie zdradzają.

- Policja przeprowadza różne operacyjne działania, podczas których dochodzi do ustalenia sprawcy przestępstwa - szef chełmskiej prokuratury Lech Wieczerza również wyjaśnia to dość oględnie. - Mężczyzna ten podczas składania zeznań do wszystkiego się przyznał. Jest pod dozorem policji.

Wiadomo, że zatrudnił się w chełmskim szpitali 19 marca jako ratownik medyczny.

- Posługiwał się przy tym podrobionym dyplomem potwierdzającym kwalifikacje zawodowe, a także podawał nieprawdziwe informacje dotyczące wcześniejszych swoich doświadczeń związanych z tym zawodem - mówi Ewa Czyż, rzeczniczka prasowa KMP w Chełmie.

Dokumenty, które przedstawił, nie budziły jednak żadnych podejrzeń osób, które go zatrudniały. Pracował w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Fałszywy ratownik zajmował się pacjentami, a także jeździł karetką jako kierowca, choć miał orzeczone zakazy prowadzenia pojazdów.

Co ciekawe, jak udało nam się dowiedzieć, mimo braku medycznego wykształcenia, miał wiedzę i umiejętności potrzebne do wykonywania tego zawodu.

- Nikt na niego nie narzekał: ani ci, którzy z nim pracowali, ani pacjenci - przyznał Lech Litwin, zastępca dyrektora do spraw lecznictwa. - Był uczynny, miły, sprawdzał się w każdej sytuacji.

Dla tych, którzy z nim pracowali, to był szok, że ktoś taki okazał się oszustem. Na szczęście, a na to wskazują dotychczasowe ustalenia, nikt z pacjentów na skutek jego działań, nie został poszkodowany.

40-latek odpowie za posługiwanie się podrobionym dokumentem oraz niestosowania się do zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych. Grozi mu za to kara pozbawienia wolności do lat 8.

(apm)

Podziel się:

Oceń:


Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Administratorem Twoich danych osobowych dla celów związanych z korzystaniem z serwisu jest jest Grupa Wydawnicza SŁOWO sp. z o.o., ul. Domaniewska 17/19 lok. 133, 02-672 Warszawa.
Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania.

Pozostałe