gm. Gorzków: nieznany epizod powstania styczniowego w Wielkopolu

  • 13.02.2018, 08:18 (aktualizacja 13.02.2018 09:05)
  • GD
gm. Gorzków: nieznany epizod powstania styczniowego w Wielkopolu Na kamieniu wyryta została data potyczki, nazwa miejscowości oraz wizerunek orła nawiązującego do czasów powstania styczniowego
3 lutego mieszkańcy Wielkopola wspominali nieznany epizod w historii gminy i powstania styczniowego. Właśnie tego dnia przypadała 154. rocznica zwycięskiej potyczki z siłami carskimi. Z tej okazji członkowie stowarzyszenia „Michalec 1864” odsłonili pamiątkowy krzyż i obelisk.

- Jest to pierwsza uroczystość związana z tym wydarzeniem, które do tej pory nie zostało szerzej udokumentowane. Stowarzyszenie „Michalec 1864” chce to zmienić. Kamień z wykutą datą jest jedną z form upamiętnienia zwycięskiej potyczki oddziału powstańców. Jeszcze w tym roku planujemy kolejne przedsięwzięcia - mówił przedstawiciel stowarzyszenia Wiesław Antoniak.

Uroczystości towarzyszyło spotkanie integracyjne mieszkańców Wielkopola i okolic przy ognisku i ciepłym poczęstunku. Organizatorzy przygotowali również broszurę z opisem potyczki na Michalcu. Poniżej publikujemy jej fragmenty.

***

Był początek lutego 1864 roku, kiedy pod Wielkopolem doszło do starcia pomiędzy oddziałami powstańców styczniowych a siłami caratu. Polacy przyjęli bój, w którym pobili na łeb moskali. Niestety pośród zdarzeń powstania styczniowego to zwycięstwo nie doczekało się nigdy szerszego omówienia.

O bitwie, czy może raczej potyczce, niewiele wiadomo. W zasadzie jedyny zapis źródłowy spotykany w literaturze tematu, można znaleźć w książce pt. Bitwy i potyczki 1863-1864, stanowiącym zbiór opracowany przez bibliotekarza Stanisława Zielińskiego, utworzony na podstawie materiałów drukowanych i rękopisów, a wydanym w Szwajcarskim Rapperswilu w 1913 roku.

Czytamy tam: Koło Wojsławic zgromadziły się 1. i 2. lutego oddziały Sienkiewicza, Mioduszewskiego i Lutyńskiego – działającego wraz z Krysińskim (?) i innymi pomniejszymi oddziałkami pod naczelnym dowództwem pułkownika Sawy. Moskale sądząc, że to drobne oddziałki, wysłali przeciw nim jedną rotę piechoty i 50 kozaków.

Polacy zaś nie znając również sił nieprzyjacielskich, cofnęli się w stronę Gorzkowa, gdzie 3 lutego pod Wielkopolem przyjęli bój, w którym pobili moskali na głowę, po czym udali się w lasy koło Żółkiewki. Opis ten (tu nieco zredagowany) został zamieszczony m.in. w książce Franciszka Żurka pt. „Powiat Krasnostawski w walce o wolność” i stanowi jedyny znany przekaz źródłowy.

Jak wynika z cytowanego tekstu, oddziały nieprzyjaciela liczyły rotę piechoty (czyli około 200 żołnierzy) i pół sotni - tj. 50 kozaków. Nie znana jest nawet przybliżona ilość oddziałów powstańczych, ale za prawdopodobne należy uznać, że była ona większa od wojsk caratu.

Samo powstanie styczniowe (1863-64) cieszyło się powszechnym poparciem ludności gminy Gorzków, w tym aktywnym poparciem proboszcza parafii gorzkowskiej Franciszka Drewnowskiego. Miał on doprowadzić do zorganizowania oddziału powstańczego walczącego pod komendą Ćwieka, Wierzbickiego i Lelewela. Wzięli w nim udział m.in. mieszkańcy Gorzkowa, Gór, Borowa Piask Szlacheckich i Niemienic. W Gorzkowie organizowano również zbiórki pieniężne na rzecz walczących powstańców. W odwecie za czynne uczestnictwo mieszkańców Gorzkowa w powstaniu styczniowym, w roku 1869 ukazem cara Aleksandra II Gorzków utracił prawa miejskie.

Ciekawą wzmiankę można znaleźć w rękopisie nieżyjącej już Longiny Mrozek, autorki zarysu historii Gorzkowa i okolic. Na podstawie rozmowy z historykiem Zygmuntem Tokarzewskim (założycielem i patronem Muzeum Regionalnego w Krasnymstawie) czy m.in. z najstarszym ówcześnie rolnikiem z Wielkopola dotarła do nieznanych faktów.

Longina Mrozek opisuje, że do zdarzenia doszło między Wielkopolem a Gorzkowem. Powstańcy przyjęli bój w wąwozie, po czym przeszli zwycięsko przez Gorzków, następnie udając się w lasy pod Żółkiewką.

Dodatkowo w rękopisie czytamy: „legenda głosi, że ludność miejscowa bojąc się represji ze strony Moskali, pochowała wybite w pień wojsko rosyjskie na polach zwanych Michalcem – wyrównując ziemię by nie było śladów. Od tej pory krąży wieść, że „na Michalcu straszy”.

W rękopisie znajduje się również wzmianka o wysokim krzyżu w Gorzkowie, w ogrodzie, przy błoniu pod którym mieli być pochowani powstańcy.

Sam „Michalec”, czyli miejsce prawdopodobnej potyczki, stanowi współcześnie znajdujący się w obrębie wyniosłości obszar pól na skraju Wielkopola. Teren przecięty jest kilkusetmetrową dolinką o łagodnych zboczach, schodzącą następnie w dolinę rzeki Żółkiewki.

Powyżej drogi do Gorzkowa, łagodne zbocza dolinki po około 500 metrach, przechodzą w lessowy wąwóz o stromych zboczach. Wąwóz ciągnie się następnie przez około półtora kilometra. Stojąc u jego podnóża, trudno oprzeć się wrażeniu, że to idealne miejsce na bitewną zasadzkę.

GD
Podziel się:
Oceń:
 

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe