Nasza Martyna w Armageddonie

  • 12.05.2017, 14:49
  • TS
Nasza Martyna w Armageddonie
Pot, łzy, krew i połamane kości tak wyglądała rywalizacja podczas biegu z przeszkodami "Armageddon Challenge", jaki rozegrano 29 kwietnia w Janowcu koło Lublina. W tych ekstremalnych zawodach wzięła udział przedstawicielka Okszów Biega Martyna Rostecka, która w starciu ze starszymi rywalkami uplasowała się na czwartej lokacie.

Ponad 250 osób spotkało się w malowniczym Janowcu nad Wisłą, aby wziąć udział w wyczerpującym biegu z przeszkodami. Linię mety przekroczyło jedynie 210. Uczestnicy mieli do pokonania nie tylko dystans od 3 do 9 km, ale także liczne przeszkody przygotowane przez organizatorów: przeprawę przez rzekę, ścianki wspinaczkowe, czołganie się w błocie, ciągnięcie kamienia czy walkę z rycerzami. Wśród uczestników znalazła się 15-letnia Martyna Rostecka z Okszów Biega, która była najmłodszą uczestniczką zawodów.

- Jak zobaczyłam ogłoszenie, że kolejna edycja tego biegu będzie tak blisko mnie, decyzja była tylko jedna: tato jedziemy – opowiada Martyna. – Wcześniej startowałam w cyklu zawodów "Mam nawyki, mam wyniki" gdzie zawsze udawało mi się plasować na pierwszym miejscu. Postanowiłam nieco podnieść sobie poprzeczkę – dodaje.

Rostecka startowała na dystansie oficjalnym - 3000 m, jednak ostatecznie organizatorzy zafundowali uczestnikom ponad 5000 m naszpikowanej atrakcjami trasy, która wymagała od wszystkich nie tylko sprawności, ale także odwagi i bardzo dobrej kondycji. Podczas zawodów biegacze musieli m.in. przeskoczyć przez płonący stos drewna, przeczołgać się pod drutami, biegać z obciążeniem, przejść przez rzekę oraz odeprzeć szturm drużyny futbolu amerykańskiego.

Mimo niesprzyjającej pogody zawodniczka Okszów Biega z czasem 1.01:53 godz. uplasowała się na wysokim czwartym miejscu w gronie szesnastu kobiet.

- Jestem mega zadowolona ze swojego występu. Na początku było dosyć ciężko, jednak na trasie wspierał mnie przypadkowo poznany zawodnik. Taki bieg to super zabawa i sprawdzenie własnych możliwości. Można było się zmoczyć, wybrudzić błotem - polecam każdemu. Oprócz całego bagażu wrażeń i pamiątkowego medalu przywiozłam do domu całą masę siniaków – dodaje ze śmiechem Rostecka, dla której był to pierwszy występ w tego typu zawodach.

TS
Podziel się:
Oceń:

Komentarze (0)

Dodanie komentarza oznacza akceptację regulaminu. Treści wulgarne, obraźliwe, naruszające regulamin będą usuwane.


Pozostałe