|
Leczenie coraz bardziej chore
Do naszej redakcji poskarżył się pacjent przyszpitalnej przychodni dermatologicznej w Chełmie, który ma zastrzeżenia do jej pracy. I nie ukrywa, że czuje się traktowany jak głupek.
Mężczyzna wybrał się 22 lutego do poradni. Na drzwiach zewnętrznych nie zauważył żadnej tabliczki informującej o godzinach przyjęć pacjentów. Takowa jest dopiero na drzwiach gabinetu lekarskiego. Zgodnie z harmonogramem, porad udziela on w poniedziałki i piątki od godziny 7.25 do 15, we wtorki od 9.25 do 15 i w środy od 9.25 do 17. W czwartki lekarz nie przyjmuje, czynna jest tylko „kartoteka”.
- Oczekując na doktorkę, usłyszałem jak pielęgniarka informowała pacjentów w kwestii przyjęć. Powiedziała, że w poniedziałek pani doktor przyjmuje od 8 do 13. We wtorek ma wolne, ponieważ schodzi z nocnego dyżuru szpitalnego, ale będzie przyjmowała w środę od godziny 10 do godziny 13 i oczywiście w piątek normalnie, czyli od 8 do 13. Słysząc te informacje oraz analizując grafik widniejący na drzwiach gabinetu, nasuwa się na myśl, że coś tu nie gra. Czy lekarz ten jest niezastąpiony? Aż się boję, że jakby coś mu się stało, to przychodnia zostanie zlikwidowana.
Czytelnik uważa ponadto, że w związku z licznymi dyżurami lekarki na oddziałach dermatologii, zakaźnym oraz w pogotowiu można odnieść wrażenie, że jest monopolistką w tej dziedzinie.
- Może dyrekcja powinna pomyśleć o zatrudnieniu dodatkowego lekarza, aby wspomóc panią doktor. W zeszłym roku przychodnia była nieczynna od 1 do 25 października oraz 27 października. Zabrakło pani doktor i nie miał kto jej zastąpić, a pacjenci nie mieli się do kogo zwrócić – mówi mężczyzna.
Jak tłumaczy dyrektor szpitala, problem bierze się stąd, że nie ma zbyt wielu praktykujących lekarzy dermatologów, a dodatkową przeszkodą są ministerialne limity przyjęć na specjalizację i stąd niewielka liczba fachowców. Dermatologów brakuje nie tylko w Chełmie. Podobna sytuacja jest również na lubelskim rynku medycznym.
- Aby otrzymać kontrakt musiałem zatrudnić emerytowanego pracownika – informuje Mariusz Kowalczuk, dyrektor chełmskiego szpitala.
Dyrektor wyjaśnia, że zgodnie z kontraktem dermatolog z poradni może udzielić 260 porad miesięcznie, co daje 12 pacjentów dziennie. W poradni zatrudniony jest tylko jeden lekarz, który dyżuruje również na innych oddziałach. - Kontrakt jest wykonywany – mówi szef szpitala. I dodaje: - A ten lekarz jest rzeczywiście niezastąpiony.
DOR
|